Amir Valle


Piszę o marginesie, bo mieszkam w tych dzielnicach... mieszkam na tej samej Kubie

Amir Valle (ur. w Santiago de Cuba, 1967 r.)  pisarz, dziennikarz, krytyk literacki, eseista. Jest jednym z najbardziej znanych pisarzy i dziennikarzy na Kubie. W wieku dwudziestu jeden lat zdobył najważniejsze literackie nagrody kraju. W 2000 r. jego nazwisko pojawiło się w związku z kursem technik narracyjnych, który był szeroko propagowany w telewizji i prasie krajowej w ramach oficjalnego programu Uniwersytet dla wszystkich.
Prawie w tym samym czasie jego książka, Hawana Babilonia. Prostytucja na Kubie, dokument badający prostytutki, do którego dane były potajemnie zdobywane przez Internet, stała się największym bestsellerem ostatnich lat na Wyspie.

Dzisiaj Amir Valle mieszka w Niemczech z żoną i synami i stamtąd dopomina się o swoje prawo powrotu do ojczyzny. - Nie proszę rządu kubańskiego, aby pozwolił mi wrócić do kraju. Wymagam swojego prawa do wjazdu i wyjazdu, kiedy o tym zdecyduję i kiedy chciałbym to zrobić, jak każdy inny obywatel świata.

Przyjemnie mi wiedzieć, że zdobyłem  szacunek wielu tysięcy czytelników, którzy każdego dnia piszą do mnie i proszą, abym nie przestawał...

Jestem kubańskim pisarzem: to jest mój krzyż. Każda istota na ziemi nosi swój osobisty i niezbywalny krzyż, w równym stopniu miłości i cierpienia, odkąd stworzył nas Bóg albo Wielki Wybuch.
Nie mieszkam na Kubie: Kuba mieszka we mnie.
Kocham moją wyspę z tą samą złością z powodu której cierpię. Uwielbiam jej różnorodności i cierpię z powodu jej ślepoty. Kocham Benny'ego Moré i Celię Cruz, Fernando Ortiza i Moreno Fraginalsa, Lezamę Limę i Eugenio Florita, Carpentiera i Cabrerę Infante, Enrique Arredondo y Guillermo Álvareza Guédeza; Wifredo Lama y Cundo Bermúdeza, i cierpię z absurdalnych powodów, którym próbuję zaprzeczyć: dziedzictwo wszystkich Kubańczyków, przede wszystkim przekonania, przynależność, nietolerancja i ekstremizm.
Piszę z tej Kuby. Staram się pozbyć moich słów nałożonych przez owe "cholernie okoliczności otoczenia zewsząd wodą" mówię słowami Virgilio Piñery. Bo jestem właścicielem intymnego kraju, niezbywalnego, którego nic nie może mi odebrać: tej Kuby, która podróżuje ze mną wszędzie, wolnej, uwodzicielskiej, dumnej i zbuntowanej.
Moi bohaterowie ciążą ku tej Kubie jak duchy. Podobnie jak Kuba, także mnie zamieszkują, uwodzą, zniewalają, dyktują opowieści, którymi w moich książkach cieszą się lub z powodu których cierpią inni szaleńcy.
W świecie bez dialogu, jak ten, w którym żyjemy, wierzyć w wolność słowa jest szaleństwem.
Przyznaję, jestem szalony.
Wolnośc szaleńców jest jedną z niewielu pięknych rzeczy, które jeszcze dzisiaj mogą uczynić świat możliwym do zamieszkania. I dlatego przenoszę tę wolność do moich opowieści, na moich bohaterów, a stamtąd na moich czytelników, to sen, który prześladuje mnie każdego dnia.
Myślę, że nasza planeta nie ma wystarczająco dosyć tego pięknego i wolnego szaleństwa.

Więc piszę.

Hawana Babilonia Prostytucja na Kubie, Amir Valle
fragment

Jeśli sprzedajesz swoje ciało, możesz jeszcze uratować swoją duszę.
Jeśli sprzedajesz swoją duszę, nie ma już nic do uratowania
Carlos Galindo Lena


Czasami chciałabym wierzyć w Boga. Chciałabym zamknąć oczy, myśląc, że istnieje
i wszystko zostało rozwiązane w tym brudnym życiu dziwki, które wiodę od kilku lat.
Wydaje się jednak, że Bóg, jeśli istnieje, nie bierze pod uwagę dziwek.
My po prostu giniemy w cieniu miasta, kiedy otwierają się drzwi nocy i poddajemy się,
aby sprawdzić, czy kiedykolwiek pamięta, że nas też stworzył.
Patty

Książka ta początkowo była zadedykowana:
Bercie i Tony'emu, miejmy nadzieję, że zawsze z dala od ludzkiego upadku.
Moim rodzicom, którzy zawsze są ze mną.
Lornie, Chabely, Paddy, Camillii i Susanne, prostytutkom lub jineteras,
które mówią o sobie ze straszliwą szczerością.

Ale zdarzyło się, że w lipcu 1996 roku z Tuluzy we Francji, za pośrednictwem faksu, mój przyjaciel napisał: ... Nie wiem czy ci mówiłem, ale Susimil zmarła. Miała AIDS. Oczekuj więcej szczegółów i przesyłki ...

Więc dlatego, Lorettcie, La Faraona, najbardziej spektakularnemu tyłkowi w Hawanie
a tym samym: najszczerzej Susimil; przyjaciólce na zawsze, gdziekolwiek jesteś.
I Chrystusowi, w pokoju

Księga Rodzaju
„Potem przyszedł jeden z siedmiu aniołów, mających siedem czasz, i tak odezwał się do mnie: Chodź, ukażę ci wyrok na Wielką Nierządnicę, która siedzi nad wielu wodami [...] ujrzałem Niewiastę siedzącą na Bestii szkarłatnej, pełnej imion bluźnierczych, mającej siedem głów i dziesięć rogów. A Niewiasta była odziana w purpurę i szkarłat, cała zdobna w złoto, drogi kamień i perły, miała w swej ręce złoty puchar pełen obrzydliwości i brudów swego nierządu.
Biblia, Objawienia, Rozdział 17

--------
„Dziwki są tymi córkami Diabła, które sprawiają nam niezliczone przyjemności w łóżku", powiedział mi kilka lat temu katolicki przyjaciel, który przyznał się cały czas był kuszony przez ciemną stronę Zła. Więc udał się do pokątnego burdelu w Habana Vieja w 1990, zgrzeszył, i powiedział mi: „odmawiałem Ojcze Nasz i Zdrowaś Maryjo i czułem się czysty sam z sobą i z Bogiem." „Tylko tym jest dziwka?" zadał mi pytanie, a następnie powoływał się na moje doświadczenie w tych wydarzeniach kulturalnych, gdzie niektórzy z moich przyjaciół albo ja, mieliśmy doświadczenia z jakąś kobietą w jednym z pokoi hotelowych, który służył jako miejsce schadzek  i,  używając słów mojego katolickiego przyjaciela, „doznawaliśmy niewypowiedzianej przyjemności", co czasami kończyło się chorobami przenoszonymi drogą płciową na szczęście łatwo zwalczanymi dzięki kubańskiej medycynie.
Przypomniałem sobie nagle pewien dzień, kiedy Daniel, znajomy Meksykanin, po wielkiej popijawie w barze Garibaldi, w centrum DF [Districto Federal, Mexico City, przyp. tłum.], zaprosił mnie na „seksualną rundę”. Wyszliśmy dziesięć po dwunastej w nocy, obok nas było pełno biuściastych kobiet, pięknych, blondynek, chudych, biodrzastych, wszystkie prawie nagie. Daniel odsunął szybę w samochodzie i w jednej sekundzie zobaczyliśmy duże wymalowane policzki owiane obrzydliwym zapachem tanich perfum, które powiedziały w ciągu kilku sekund: „robienie laski pięćdziesiąt pesos, zwykłe rypanko siedemdziesiąt, godzina z kubanką sto, jeśli chcesz wsadzić palec w dupę sto pięćdziesiąt, układzik z nami trzema i was dwóch trzysta pesos.”
Spojrzałam na Daniela i powiedziałem: „Jedziemy!” Daniel ruszył z piskiem opon. W lusterku wstecznym zobaczyłem, jak dziewczyna atakuje inny samochód, który zaparkował o kilka metrów dalej. Wyobraziłem sobie recytującą menu na tę noc i powiedziałem do Daniela:  „Chodź, spadamy stąd!  Wysiadłem z auta i zwymiotowałem piwo, pieczonego indyka, posiekane oliwki ze wstrętem na całe życie do jakiejkolwiek kobiety.
Zawsze przywiązywałem wagę do szczegółów: nie mogłem zapamiętać dokładnie twarzy każdej z przygodnych kochanek, pamiętałem tylko ich wspaniałe pośladki (normalne w przypadku  prawie wszystkich Kubanek) ciemne jędrne sutki, wypukłe i czarne wzgórki Wenery...
Więc dziwka była tylko tym: części pożądane, pożądliwie pożądane, kobieta bez twarzy, która zajmowała się dawaniem przyjemności czasami zakazanej przez moralność, czasami potajemnej i koniecznej w pustce starych małżeńskich frustracji, czasem publicznej dla zwiększenia męskości.
W niektórych skrajnych przypadkach, zgodnie z rozmowami z moimi przyjaciółmi intelektualistami, definicja dziwki sprowadzała się do tych niezwykłych szczegółow, jak skaza na piersi dziwnie przypominająca kontynent, głośne zawodzenie podczas penetracji, niezwykle proste czerwone włosy łonowe lub straszna blizna przecinająca pośladek.
Dlatego czułem się dziwnie, kiedy odkryłem urodę dziwki, niemal mityczną, o której rozmawiałem wiele razy; dziewczyna o gestach królowej, spacerująca jak królowa, ubrana jak królowa o głosie bogini, o której słyszałem w prawie wszystkich odwiedzanych hotelach; stara przyjaciółka.
Dla ścisłości: ta dziewczyna teraz tak pożądana przez wszystkich, była pierwszą oficjalną narzeczoną jednego z moich najbliższych przyjaciół. Trzeba zacząć od wyjaśnienia trzech rzeczy: po pierwsze, na Kubie mówi się jinetera o kobiecie (zazwyczaj w wieku od 13 do 30 lat), która sprzedaje swoje ciało za pieniądze zagranicznym turystom. To wersja tropikalna, karaibska i kubańska prostytutki w innych krajach, a słowo zrodzone jest z naturalnej inwencji kubańczyków i ich poczucia humoru: podczas wojen wyzwoleńczych przeciwko Hiszpanii w czasie rządów kolonialnych (1868-1878, 1895-1898) wojownicy kubańscy, zwani mambise, walczyli przeciwko wojskom hiszpańskim atakując je konno z maczetami.
Na Kubie w latach 90., kubańskie kobiety wyszły naprzeciw turystom (najpierw z Hiszpanii, która miała absolutną przewagę w kwestii turystyki na wyspie), aby zarabiać na życie swoją starożytną sztuką dawania przyjemności, i podobno były tak skuteczne jak jeźdźcy z maczetami. Jeźdźcy z maczetami walczyli o swoją wolność. Teraz one, mówią dziś żartownisie kubańscy, jineteras, są kawalerzystami i dążą do wolności oferowanej przez siłę dolara.
Po drugie, mimo że wszyscy Kubańczycy znają to zjawisko, nazywane prostytucją lub jineteryzmem, bardzo niewielu może dostarczyć prawdziwych dowodów na jego istnienie na wyspie, gdzie handel kobiecym ciałem został niemal całkowicie wyeliminowany przez zwycięstwo rewolucji z 1959 roku. Oprócz alfonsów, dziewczyn i innych osób zaangażowanych w taką czy inną formę prostytucji w nocnym podziemiu na Kubie, tylko Kubańczycy pracujący w turystyce codzienne doświadczają tego zjawiska społecznego.
Od 1991 roku rozpocząłem pracę w agencji reklamowej, obecnie znanej jako Grupo Cubanacan SA,do dzisiaj największa w kraju korporacja turystyczna. Stąd moje doświadczenia.
Po trzecie, wierzę w zbiegi okoliczności i przypadki: w momencie kiedy zainteresowałem się problematyką prostytucji jako ewentualnym materiałem do książki, pojawiła się ona, pierwsza kobieta i wielka miłość mojego przyjaciela, zmarła na białaczkę kilka lat później. Anioł, który kiedyś marzył o rodzinie, synu i żeby móc się zestarzeć.
Miała najsłodsze oczy we wszechświecie. Wygląd bezradnego maleństwa, który prowokował w kimkolwiek, kto patrzył, niemal nadludzki ochronny instynkt rodzicielski. Miała na sobie krótką spódniczkę, która kończyła się na wysokości pośladków i bluzkę, przezroczystą, czarną, okrywającą wciąz doskonały biust. Głos mojego przyjaciela dochodzi do mnie z jakiegoś zakątka mózgu:
„Zawsze będę pamiętać ją nagą. Miała piętnaście lat i była naga. Kiedy ją przenikałem, czułem, że wszystkie światła świata obracają się wokół nas, że lecimy na chmurze wykwintnej  miękkości, zawinięci w słodki i magiczny zapach, który rodzi się z naszych ciał."
Teraz była tam, siedziała w kawiarni międzynarodowego lotniska Jose Marti, pomiędzy oczekującymi lotu Cubana Airlines do Mexico City. Poczułem zmianę w jej spojrzeniu od błysku czułości do kłującej agresji, szkodliwej, dziwnej. Jeden znak ręką i niski człowiek, w ciemnym garniturze i kolorowym krawacie, stanął za jej plecami, podczas gdy podchodziłem.
- Czego pan potrzebuje? - spytał mężczyzna, ewidentnie ochroniarz.
- Pani mnie zna - powiedziałem, patrząc jej w oczy. - Chcę się tylko przywitać.
Kolejny ruch dłoni i ów człowiek odwraca się i idzie usiąść na jednym z taboretów w rogu baru, ciągle mi się przyglądając, skryty, nieufny.
- Susimil, kochanie - powiedziałem wtedy cicho. - Patrz, już piętnaście lat przeleciało...
- Nazywam się Loretta - powiedziała i napiła się drinka. „Szampan” - pomyślałem, zanim ją usłyszałem.
- Chcesz więcej szczegółów: ... Loretta, La Faraona, najbardziej spektakularny tyłek w Hawanie, dziecko ... i nie mam przeszłości, nie zapominaj o tym.
----------

el jinete - jeździec, kawalerzysta
jinetera, puta, prostituta – prostytutka, dziwka
----------


***

Pięć lat pracy pojawia się na kartach tej książki. Pięć lat badań nad starymi dokumentami, poszukiwań ogniw łańcucha, który rozpoczął się od imienia kobiety i który doprowadził mnie do innych prostytutek, alfonsów, skorumpowanych gliniarzy, pracowników turystyki i funkcjonariuszy bezpieczeństwa turystyki, którzy "stali się ślepi" na to zjawisko, taksówkarzy, zakazanych burdeli, sztuki reklamy w służbie handlu seksem, handlu narkotykami, seksu ze zwierzętami, prostytucji dziecięcej.
Pięć lat, aby odkryć, że istnieje ów mroczny świat na Kubie, w jej nocnym zyciu, w końcu wieku, który rządzi się swoimi własnymi prawami, i który zdaje się modlić wiecznym Ojcze nasz ku pamięci markiza De Sade. Niewiele napisano na ten temat na Kubie: „Sprawa Sandry", brzmiał tytuł artykułu dziennikarza i pisarza Luisa Manuela Garcii Mendeza, obecnie mieszkającego za granicą, opublikowanego w magazynie dla młodzieży „Somos Jóvenes”; broszura Jednorazowe kwiaty, dziennikarki Rosy Miriam Elizalde, która zawiera artykuły ukazujące się w tygodniku „Juventud Rebelde” i książka „Historia kobiet publicznych” Tomása Fernándeza Robaina, gdzie wypowiedzi niektórych kubańskich jineteras umieszczone są obok świadectw prostytutek z przeszłości. Poza Kubą, wśród autorów kubańskich i zagranicznych, którzy nie podzielają polityki rewolucji kubańskiej, wiele zostało napisane i są już powieści na ten temat autorów kubańskich i zagranicznych.
Żadne z tych prac nie pozwoliły mi odczuć realnej satysfakcji, kiedy je porównywałem ze wszystkimi informacjami, które  napotkałem w ciągu tych pięciu lat, aby napisać tę książkę. Odkryłem, że powinienem napisać książkę zawierającą świadectwa na ten temat, choć rzeczywistość przedstawiona, dla wielu którzy dziś usiłują minimalizować ten problem społeczny prawdziwie alarmujący, jest i tak denerwująca, trudna, kontrowersyjna. Moim celem jest, aby powiedzieć prawdę. Tę prawdę. Po prostu prawdę.
1
„Jeśli rzeczywiście żaden inny mężczyzna z tobą nie obcował i jeśliś się z innym nie splamiła nieczystością względem swego męża, wówczas woda goryczy i przekleństwa nie przyniesie ci szkody.  Jeśli jednak byłaś niewierna swemu mężowi i stałaś się przez to nieczystą, ponieważ inny mężczyzna, a nie twój mąż, obcował z tobą, wylewając [nasienie] - wówczas przeklnie kapłan kobietę przysięgą przekleństwa i powie do niej: Niechże cię Pan uczyni poprzysiężonym przekleństwem pośród ludu twego (...)”
Biblia, Księga Liczb, 5
----------

Pewnego dnia poprosiłam Nestora, by zabrał mnie do dzielnic prostytutek i byłam zniesmaczona. Zobaczyć dziwki po tej stronie szyby samochodu, zachęcające, ???, zdesperowane, żeby złapać za ogon tak straszliwą ropuchę jak Nestor, mojego meksykańskiego męża, wywrócił mi się żołądek. To tak, jakby ktoś nagle umieścił przede mną lustro i zobaczyłam je na ulicach Hawany, żebrzące o cokolwiek jakigokolwiek turystę, aby zdobyć pieniądze, które potem wyda się w mgnieniu oka.
Meksyk jest miastem brudnym, ale pięknym. To miejsce, gdzie czujesz się panem samego siebie. Przychodzi czas, że zapominasz o przemocy na ulicach, o wiecznej czarnej chmurze, która unosi się nad domami i odkrywasz, że ty także możesz stać się człowiekiem.
Odkrywasz, że coś tak prostego jak delikatne mydło, przywoita pasta do zębów, podpaska, choć nie były najwyższej jakości i nie są niezbędne do życia, przypominają ci różnicę, która istnieje pomiędzy człowiekiem i zwierzęciem, którym jest człowiek: jeśli ci ich brakuje, twój instynkt samozachowawczy sprawia, że są zbędne, ale jeśli je masz, czujesz się naprawdę lepszym zwierzęciem, nowoczesnym. Nestor był moim mostem, tunelem wyjścia z sytuacji, która zawsze wydawała mi się kafkowska. Jest intelektualistą. Pisze poezje. Straszne wiersze, ale jego siłą jest wysiłek. Jest komunistą. Niedawno napisał artykuł, w którym stara sie udowodnić, że Kubańczycy pokonali wszelkie bariery tego szczególnego okresu, jak kwestię przyzwyczajenia, prawie rodową, idiosynkrazję: nigdy nie było rozwoju klas społecznych na Kubie i ubóstwo zyskało swoje odcienie na wszystkich poziomach społeczeństwa. Nawet pragnienie konsumpcji bogatych Kubańczyków zależało od przekazów pieniężnych z zagranicy. Zawsze byliście pasożytami, mówi, i te pasożyty dostosowały się do wszelkich okoliczności. Gdybyście mieli wszystko, z buntowniczą naturą Kubańczyków, wybuch społeczny na Kubie byłby słyszany na Marsie. Tak mówił. I choć wkurzało mnie słuchanie jego gadania o moich współbraciach, zawsze mnie rozbawiał i przytakiwałam.
Czy on dobrze wyglądał? Nie ma takiej matki na świecie, która wydałaby na świat coś tak paskudnego. I ten sukinsyn wiózł Lorettę, Najbardziej Spektakularny Tyłek w Hawanie. Takie jest życie, skarbie. Jestem absolwentką filologii, mogę dostosować się mówiąc po francusku, włosku i po angielsku, a nawet po łacinie, to przemyślane intelektualnie, żeby stawać się, obcując z tym najstraszliwszym facetem wszechświata, Osobą, przez duże O. Dzięki niemu, tej tłustej i pomarszczonej ropusze, którą jest Nestor, stałam się La Faraona i oto jestem.
Jeżdżę do Meksyku co dwa miesiące: raz do Cancun, innym razem do Puerto Vallarta, Mazatlan albo do Acapulco. Zwsze płaci Nestor. Jest szefem w oddziale General Motors w DF w Meksyku i zarządza takimi pieniędzmi, jakich nie zobaczysz we wszystkich twoich wcieleniach. Więc dlatego nie chciałam zostać na stałe. W każdym razie, to jest jego kraj, a tamten jest mój i powiedziałam mu, że jeśli ma swój biznes tutaj, dlaczego ja nie mam mieć swojego na Kubie. Tak powiedziałam i on się zgodził. To facet, który nie ma skrupułów, jeśli chodzi o pieniądze i chociaż na początku było mi trochę trudno, wystarczyło dobre dwa trzy razy, aby go przekonać.
Ten apartament tutaj, w Zona Rosa, kosztuje majątek, ale  on zawsze go wynajmuje, kiedy zdarza mi się przyjechać z Kuby. To jak podróż do innego świata. Na Kubie, Kubańczycy nie mogą sobie nawet wyobrazić zmiany, która występuje wewnątrz, kiedy żyjesz w takiej rzeczywistości jak ta. Czasami jest trudno, bo tam ktoś myśli, że w kraju jak ten, żyje się po pańsku, mogę cię zapewnić, że jedynym krajem w świecie, gdzie można żyć bez pracy jest Kuba. Przez ponad trzydzieści lat rząd przyzwyczaił nas do udawania, że pracujemy. Szliśmy do pracy, żeby porozmawiać, popieprzyć, zrobić coś, że niby pracujemy, nieważne: żywność, ropa naftowa i wszystko inne szło rurociągiem z ZSRR i jedynym problemem było, że trzeba to  zużyć. Nikt nie dbał o nic, o to, co dzieje się w jego pracy, bo na koniec miesiąca odbierał swoją wypłatę bez ani jednego grosza mniej. Tu jest inaczej. Widzisz ulice pełne reklam oferujących pracę i trochę ludzi może pracować, ale są rzeczy do których przywyczailiśmy się na Kubie, jako do normalności, o których tutaj nie można nawet marzyć. Zwykły człowiek na Kubie jest lepiej wykształcony niż przeciętny obywatel w tym kraju lub gdziekolwiek indziej na świecie. I to jest normalne dla Kubańczyków.
Ale dobrze, możesz powiedzieć „o czym jest ta gadka?” Więc  wytłumaczę ci.  Znam cię i wiem, co będziesz starał się zrobić z tej książki. Po pierwsze dam ci radę: nie szukaj oficjalnej prawdy. Mimo, że facet, z którym przeprowadzałeś wywiad  ma świadomość, że są sposoby rozwiązania problemów prostytucji na Kubie, powie ci dokładnie, czego oczekuje się oficjalnie, tylko to, co on mówi, i to nigdy nie będzie prawda. Dlatego doradzam ci wywiady z tymi ludźmi, o których wspomniałam, i zobaczysz, że ten łańcuch rozciągnie ci się w rękach, stanie się nicią Ariadny i zabierze cię do miejsc, których istnienia sobie nawet nie wyobrażasz. Ci ludzie są tymi, którzy znają prawdę. Jeszcze jedno: nawet z nimi, tymi ludźmi, którzy tkwią aż po szyję w tej sprawie, powinieneś używać delikatnych i różnych metod, ponieważ ich życie zależy od niego. Jeśli przyjdziesz do nich jako dziennikarz, powiedzą ci, co myślą, ponieważ dziennikarz chce coś usłyszeć, ale to też nie będzie prawda. Na Kubie nikt do tej pory tego nie badał, każdy człowiek ma podwójne standardy, podwójne oblicze: oficjalne i prywatne, i to dzieje się wszędzie, nawet na poziomie tych u władzy. Mogę ręczyć za to na konkretnych przykładach, ale to bez znaczenia.
Musisz wejść do tego świata. Na szczęście, pracujesz w turystyce i nie ma w tym nic złego, kiedy bywasz w naszych stronach, kiedy z nami rozmawiasz. Od samego początku chciałam przedstawić ci Lornę i Camillę, które zawsze pracowały same, ponieważ mają takie ostrogi, jakich wielu mężczyzn nie ma, żeby przeżyć w tej walce. Powiedzmy więc tym ludziom, że jesteś alfonsem tych dwóch. Niektórzy z tych, których nazwiska są na liście, którą ci dałam, otworzą się przed tobą, bo już od dawna pragną się oczyścić, opowiadając komuś swoje historie. Z innymi będziesz musiał użyć mojego nazwiska, które zobaczysz, otworzy ci wiele drzwi zamkniętych dla innych.
----------

To fascynująca książka, ale z przyczyn oczywistych nie mogę jej tu umieścić w całości. Na tym kończę i resztę czytam dla przyjemności poznania tego, co mnie interesuje
Es un libro fascinante, pero por razones obvias no puedo ponerlo aquí en su totalidad. El resto estoy leyendo por placer para saber lo que me interesa.