niedziela, 30 maja 2010

Cuba Linda

Odejść

nie można odejść zbyt daleko, czasami w ogóle nie można odejść, chciałoby się, chce się, wszystko się robi i... nic
czuję się zatrzymana, ubezwłasnowolniona, związana, mam zalepione usta, jestem przykuta i nie mogę wykonać żadnego ruchu, szukam i miotam się, sieć jest ciasna, przez gęste oka nie widać nic, tylko wodorosty.... mam połamane kończyny, pęka mi skóra, utrącono mi głowę, mózg powoli wypływa... koniec bez końca, po prostu bez

sobota, 29 maja 2010

Mężczyźni

temat szeroki i głęboki więc na pewno kilka słów go nie wyczerpie... babcia miała rację, choć nie miała pojęcia o współczesności; ale, że facet nie powinien znać prawdy, to racja; nigdy; usiłujesz być miła, jesteś olewana, bo miła kobieta na pewno na niego leci więc nie jest godna szacunku i zainteresowania; jesteś niesympatyczna - dostajesz nalepkę "zołza"; mówisz słodkie głupstewka - nazwie cię idiotką, powiesz prawdę - obrazi się, odrzucisz jego zaloty - rozgłosi, że idziesz do łóżka z każdym; zawsze jest nie tak; dlaczego? to proste, facet nigdy nie uzna żadnej kobiety za przynajmniej równą sobie dzięki wychowaniu niestety przez kobiety; dziewczynka ma obowiązki, a chłopiec jest po prostu synem; dorasta jak kwiatuszek, podlewany i zaspokajany najlepszymi składnikami, ale o dziwo nie wyrasta na niezwykła roślinę, ale na chwast; lata po koncertach, pije, bije, bałamuci, wydaje na gadżety, wykorzystuje, żadnej odpowiedzialności; dziewczynka przeciwnie: dba o reputację, sprząta, uczy się piec, gotować, szyć, robić na drutach i zawsze ma przypominane, że powinna wstydzić się miesiączki; jezu, jest 2010, a to wszystko trąci mocno zaprzałym średniowieczem; ale potem okazuje się, że to on miał gorzej: ojca nie było (bo poszedł do innej), musiał biedny wychowywać rodzeństwo, dbać o dom, sprzedawać butelki, żeby kupić zeszyt i nie głodować; jakie to smutne.... rzuciła go dziewczyna, żona odeszła do innego, matka się łajdaczyła, jak tu lubić kobiety? więc po zrobieniu dzieciaków i maniu dość ciągłej bidy też se odszedł.... w siną dal. teraz jest wielce nieszczęśliwy i szuka takiej co by go kochała i podzielała jego pasje, czytaj: mnie wolno wszystko, ona ma być podnóżkiem, niewidzialna, uległa, spolegliwa, cicha, grzeczna, spokojna, kochająca.... a jak już pasje się podzieli, to można najwyżej iść spać; jasne że doświadczenia są różne, ale jak mężczyzna, który nienawidzi kobiet, może kiedykolwiek kochać ... kobietę? nie istnieje możliwość porozumienia międzpłciowego, trzeba sobie to wybić z głowy. jak słodko jest mieć tego świadomość i nie liczyć na niemożliwe. w tej perspektywie życie z psem, a właściwie z suką nabiera wręcz bajkowego odcienia. współczesny facet jest zbędny współczesnej kobiecie, no, chyba że ona chce koniecznie być plastrem miodu na jego rany, zapominając przy tym o własnych. ja bym nie liczyła, że facet mnie wesprze, poda ramię i okaże zrozumienie, już nie. dla sympatycznego bzyknięcia od czasu do czasu nie jest konieczne wikłanie się w związek jednostronny gdzie kobieta spełnia funkcję alfy i omegi a facet pozwala się podziwiać. to bzdura taka sama jak możliwość wprowadzenia w życie jakiejkolwiek demokracji.
każdy mężczyzna może powiedzieć dokładnie to samo o kobietach i... będzie miał rację
didaskalia [perlisty śmiech]