środa, 24 lipca 2013

El dolor



Ma wiele twarzy i wiele znaczeń... Choćby się było jak Usain Bolt, nie da rady przed nim uciec. I nie chodzi tylko o to, żeby.... wyprzedzić. A zawrócić? Gdybym zawróciła i tak znowu Go spotkam, a ja chcę, żeby odszedł.

Na ZAWSZE

Kiedyś pomagała zwykła kąpiel, zmywanie, szorowanie, odpuszczanie, porządkowanie... Teraz nawet największy wysiłek na tym polu daje mało widoczne rezultaty.
Kiedyś pomagało jedzenie. Coś smakowitego, ładnego i starannie przygotowanego. Teraz na myśl o jedzeniu robi się niedobrze, w gardle jest gruby węzeł a w żołądku kamień. Smaku brak.
Kiedyś można było złagodzić objawy alkoholem. Przynosił ukojenie, przyjemnie szumiał w głowie, jak sosny na wietrze i pozwalał odczuwać ulgę...
Kiedyś różowe lub niebieskie pigułki zaspokajały jego żarłoczność i działały jak płatki śniegu otulające zmęczoną czuwaniem ziemię.
Kiedyś seks, zmęczenie, działanie, praca...

Teraz - „serce w gipsie”

Ponieważ nie zawrócę ani nie wyminę i nie wyprzedzę, nadeszła pora, by.... porozmawiać.

Posłuchaj więc i zapoznaj się dokładnie z każdym słowem. Dowiedz się, jak bardzo Cię nie pragnę. Nie potrzebuję, nie chcę więcej czuć Twojej obecności. Nie mam dłużej ani czasu ani ochoty ulegać twoim zachciankom i chodzić na jakiekolwiek kompromisy. Drobne lub większe. Jest mi niezmiernie miło poinformować Cię, że to KONIEC.
Nie próbuj skradać się skrycie i podstępnie, nocą lub o świcie, czy za dnia, a także o zmierzchu. Nie przychodź, nie dzwoń, nie pisz sms ani maili, nie zawracaj sobie głowy kwiatami. Nie dołączaj bilecików w stylu: „Dobrze byłoby znowu cię spotkać”. Nie nabiorę się już na twoje wątpliwe znaczenie w moim życiu, na to, że gdziekolwiek się w nim pojawisz, koniecznie muszę poznać przyczynę, zbadać zależności i wysnuć wnioski.
Nie chcę z Tobą rozmawiać ani o przeszłości, ani o przyszłości. Jesteś podejrzanym terapeutą, dlatego masz oficjalny ZAKAZ WSTĘPU

Ogarnia mnie wesołość, kiedy patrzę, jak rozpływasz się w powietrzu, tracisz swoją fizyczność, nikniesz... Gwałtowne powstrzymywanie tego procesu, machanie rękami i udawanie tonącego na nic ci się już nie przyda. Nie ma dla ciebie ratunku, ponieważ zostałeś unicestwiony. Wieloletnia i nierówna walka pomiędzy nami właśnie dzisiaj się zakończyła.

PS. Szkoda, że tak długo wierzyłam, że by się ciebie pozbyć, muszę cię zaakceptować. Nic bardziej błędnego.  

wtorek, 9 lipca 2013

Los senderos sinuosos...


Przyjemność obcowania z żywymi ludźmi zaczyna być powoli nie do zniesienia. Pewnego dnia przychodzi bowiem konkluzja, że do tej pory byliśmy ślepi i nie dostrzegaliśmy rzeczy oczywistych.

Twoje przekonania stają się twoimi myślami
Twoje myśli stają się twoimi słowami
Twoje słowa stają się twoimi czynami
Twoje czyny stają się twoimi zwyczajami
Twoje zwyczaje stają się twoimi wartościami
A twoje wartości stają się twoim przeznaczeniem
/Gandhi/


Kiedy powstaje przekonanie, że nasz sposób życia jest jedynie prawdziwy i słuszny, słowa oddadzą to umniejszając innych, którzy mają inne przekonania, czyny wyrażą dezaprobatę dla innych, zwyczajem stanie się pouczanie, wartość powstanie z porównywania „moje” vs. „twoje”, gdzie „mam więcej” będzie znaczyło „mam lepiej”, a w rezultacie „jestem lepszy” i jedyne przeznaczenie jest już tylko takie, że konieczna wydaje się i lodówka z w której zamrażalniku woda przekształca się w lód jak i maszyna do robienia lodu.

Wartością przestaje być sama woda, staje się nią tylko fala. Trudno jednak złapać falę i się nie zamoczyć. Przecież nie można w dalszym ciągu jeść tylko zalewajki, skoro szwagier napycha się sushi i sashimi. Dlaczego na miłość boską zalewajka ma być gorsza? Przekonanie Japończyka, by otworzył w Tokio garkuchnię z zalewajką lub polskim żurem to dopiero byłoby coś, ale pochwała surowej ryby w kraju nad Wisłą zakrawa na infantylny idiotyzm.

Niech więc mnie żałują z jakiegokolwiek istotnego dla siebie powodu. Zdaję sobie sprawę, że jestem dla Nich tylko Innym Nikim. Pokraką i chwastem nie przystającym do równo przyciętego trawnika.
Ale proszę, by również zapamiętali, że nie chcę być dłużej protekcjonalnie poklepywana po plecach i obwiniana o to, że coś jednak mam.
Ładniejsze usta, mniejszy tyłek, albo inny sposób myślenia...

To, co myślą o mnie ci ludzie, to TYLKO ich sprawa.



Odchodzę do poezji lub prozy, pięknej muzyki, obrazów przedstawiających twarze z mądrymi oczami, do lasów deszczowych i krętych tropików, do kolorowych papug, kolibrów i tukanów, na zakurzone ścieżki, podążanie którymi interesuje już niewielu ... Cokolwiek tam spotkam, jest cenniejsze.

Na pewno.



wtorek, 2 lipca 2013

Santuario

Victor Crisostomo Gomez
artysta współczesny, Quechua, Lima, Perú 

dotyka ciała, oczu i twarzy, maluje zwątpienie i nadzieję, pamięć i doświadzczenie
prośbę, żeby nie zapominać
tworzy sekretny język, zrozumiały dla dzieci, papug i kolibrów...
tatuaże kobiet i mężczyzn przenikają przez skórę
splatają się z przedwieczną tkanką
to co było przedtem jest teraz
to co jest teraz było zawsze 





  












*  AZC -  Co skłoniło Cię, do rozpoczęcia pracy jako artysta?
Victor - Nasze cudowne istnienie, wolność wyboru nieskończonych możliwości, takich jakie daje wszechświat, pełen dróg, którymi możemy podążać.
* AZC -  Co cię inspiruje i jakiego tworzywa używasz w procesie powstawania twoich prac?
Victor - Natura jako śpiew życia i nadziei, każdy kawałek naszej Świętej Matki Ziemi, wszystkie ulotne chwile od świtu do nieskończonej nocy pełnej gwiazd. Pomysły czasami przychodzą same, z tego co mamy w naszej podświadomości, coś nabiera kształtu i przeobraża się w coś konkretnego, to może być twórczość artystyczna. Pomysł rodzi się z obserwacji tego wszystkiego, co jest wokół nas, przyrody; z głębi, jest kreatywnym spojrzeniem z lotu ptaka, spojrzeniem wolnym. Inspiracją jest to, co sprawia, że farba nie pytając mnie dlaczego, ani w jaki sposób, osiada na białym płótnie z pewnością, że wkrótce stanie się dziełem.
Rysunek zawsze jest pierwszym krokiem do stworzenia obrazu, przy wielu okazjach mieszam różne techniki, takie jak olej na akrylu. Poza tym w ogóle stosuję wiele warstw w różnych wibrujących  kolorach, które tworzą ostateczny kolor. Tworzenie każdego mojego obrazu to proces eksperymentalny.
* AZC  -  Jak określiłbyś swoją sztukę?
Victor - Między etniczną, dziedzictwem i nowoczesną. Nazwałbym to współczesnym ruchem proindiańskim.
* AZC - Czy podzielisz się sekretem o swojej sztuce, który  identyfikuje i wyróżnia  twoją twórczość?
Victor - Moje prace powstają z życia, które dzieje się wokół  mnie. Życie/obraz dzieje się z nieuchronną determinacją. Moim zamiarem, kiedy wyobrażam sobie tworzenie, jest to, żeby dzianie się było w ścisłej i płynnej relacji pomiędzy podstawą a kształtem. Mam na myśli relację pomiędzy „co” i „jak”?  To wyjątkowy akt bez sekwencyjności myślenia o uczuciu i odczuwania myślenia. Moja praca jest wahaniem rozumu i emocji. Drugim źródłem, z którego wypływa inspiracja,  jest twórczy impuls, może to być najbardziej niesamowita i niespodziewana rzecz, którą czasami można rozpoznać na pierwszy rzut oka, ale w niektórych przypadkach pozostaje ukryta i należy do tajemnicy życia. Czasami nawet sam autor nie wie, lub nie zdaje sobie sprawy z tego, kiedy dzieje się akt twórczy. Jestem malarzem, poświęciłem się studiowaniu różnych języków relacji emocjonalnych, kolorów, kształtów, rozmiarów, itp. Kreatywność przychodzi, gdy pojawiają się nowe znaczenia, kształty, kolory i inne, i to wszystko ma swoje własne życie związane z tworzeniem nowego świata, to wibruje  i wnika w nas, sprawia, że czujemy tę prawdę, która nami wstrząsa, to jest to, co sprawia sztuka.
* AZC - Co jest najśmieszniejszą rzeczą, jak kiedykolwiek ci się przydarzyła podczas obserwowania swojej pracy lub prezentowania jej?
Victor - Nie czuję wzruszenia, gdy widzę moje prace na wystawie. Prawdziwe emocje odczuwam w moim studio w  trakcie powstawania pracy, gdy istnieje zbieżność  między tym, czego ona wymaga, aby powstać,  a tym, co czuję wyrażając to.
* AZC - Jakie rady dałbyś komuś, kto dopiero zaczyna w  twoim zawodzie?
Victor - Najważniejsze i najbardziej cenne są  powołanie, cierpliwość, poświęcenie, i niepoddawanie  się przeszkodom. Uznanie przychodzi i nie można zapominać, że w każdej pracy wysyła się wiadomości  wiary, oczekiwania, nigdy nie można przestać marzyć,  nie można też pozwolić wpływać na siebie, ulegać naciskom z zewnątrz, należy myśleć o pozytywnych ideach, że można osiągnąć  pewnego dnia to, co chcesz, a ludzie docenią cię jako artystę i twoje prace znajdą się w galeriach sztuki.
* AZC - Co jest najtrudniejsze, co próbowałeś zrobić w  twoim zawodzie?
Victor - W tym globalnym świecie nic nie wydaje się trudne poza pojawianiem się wciąż nowych wyzwań.  Wierzę w to, że mogę wejść na rynek, który jest najbardziej konkurencyjny, nie tylko w sztuce, ale w  każdej dziedzinie, aby podzielić się i pokazać naszą  pracę. Mam nadzieję, że pewnego dnia Ameryka Łacińska i świat uświadomią sobie wielkie artystyczne  dziedzictwo, które zostawili nam nasi przodkowie.
* AZC - Co jest twoim największym osiągnięciem?
Victor - Posiadanie różnorodnego ducha bez flag,  granic, dotarcie do ludzkich serc i przynależność do nich.
* AZC - Gdzie i kiedy możemy zobaczyć twoje prace i rozwój twojej twórczości?
Victor - Moje prace są pokazywane na mojej stronie internetowej i w różnych wirtualnych galeriach,  Obecnie niektóre z moich ostatnich prac są pokazywane na Ekspozycji Sztuki Międzynarodowej w Arizona City.
* AZC - Chcesz coś jeszcze powiedzieć światu?
Victor - Każdy rodzaj ekspresji, w jakiejkolwiek formie, stawia nas w kontakcie z naszym wewnętrznym  istnieniem. Podzielmy się więc tą życiową energią z  innymi, jest to sposób, aby ją rozprzestrzeniać i  komunikować się, który czasami otwiera nieoczekiwane drzwi. Sztuka musi być dla wszystkich i musi być w zasięgu każdego.




poniedziałek, 1 lipca 2013

Zabawne...

...czy smutne?

Sama nie wiem. W końcu ja też wierzyłam... Kiedyś. Ale moja wiara wyczerpała się już dawno niczym bestialsko eksploatowane zasoby naturalne Trzeciego Świata. Obiektywnie, z punktu widzenia realisty, fizycznie pojmującego świat, uznaję: morza i lądy, skład chemiczny powietrza, rośliny i zwierzęta... Poza tym względność, względność... i jeszcze raz to samo.
Względnie uważna obserwacja różnorodnych zjawisk, wspierana przez proces analitycznego myślenia, poparta umiejętnością łączenia faktów w nieco innej niż standardowa perspektywie, pozwoliły mi zrozumieć, że właśnie perspektywa jest pojęciem zasadniczym.
Istotą perspektywy jest rzutowanie wszystkich punktów przestrzeni na płaszczyznę lub inną powierzchnię, względem pewnego punktu zwanego środkiem perspektywy. (...) Perspektywa jest najczęściej używanym i najbardziej naturalnym dla człowieka sposobem odwzorowania przestrzeni na płaskiej powierzchni. /wiki/
To bardzo klarowne wyjaśnienie. Sięgnijmy jednak do definicji słownikowej. Perspektywa to:
1. rozległy widok
2. to, co się daje przewidywać w przyszłości

3. odległość w czasie umożliwiająca właściwą ocenę zdarzeń
4. punkt widzenia, z jakiego coś jest przedstawiane lub oceniane

5. przedstawienie trójwymiarowych przedmiotów na płaszczyźnie, tak aby patrzący na rysunek miał wrażenie głębi
6. metoda odwzorowania figury geometrycznej na płaszczyźnie za pomocą prostych rzutujących o wspólnym wierzchołku /sjp/
Mnie interesują najbardziej punkty 3 i 4. Brak perspektywy w tym ujęciu lub jej 'nadmiar' sprawiają mi bowiem spory problem. Głównie w zwykłych, codziennych sprawach.

Trudno nie zgodzić się z twierdzeniem, że perspektywa sześciolatka jest inna niż profesora uniwersytetu, niemniej perspektywy wielu różnych sześciolatków i wielu różnych profesorów także będą różne. Dlatego niepomiernie mnie dziwi, że w społeczeństwach unifikuje się perspektywę, tworząc wspólne dla grup punkty odniesienia i punkty widzenia. A co na to społeczeństwa? Ano nic. 

W wersji zunifikowanej mamy do czynienia z wyraźnym ograniczeniem perspektywy. Jeśli uwierzymy w jakąkolwiek tezę, np., że jednak pochodzimy od małpy i zaakceptujemy ten fakt, pozbawimy się możliwości dalszych dociekań, ale nasze życie stanie się leniwe, spokojne i bezpieczne. Rozległy widok nie będzie więc możliwy, a ocena zdarzeń zostanie zaburzona przez nałożony filtr.

W wersji indywidualnej natomiast istnieje niemal nieograniczona możliwość docierania do szczegółów, z których wnioski, nawet przerażające, będą stanowić jednak o rozwoju jednostki i staną się bazą do podejmowania właściwych decyzji w przyszłości.
Rozległy widok ma więc znaczenie niebagatelne. Nie tylko pozwala dostrzec więcej, ale też właściwie ocenić sytuację.

Nigdy nie rozumiałam ludzi, którzy przyjmują za pewnik to, co „się” powszechnie uznaje. Z perspektywy „dorożkarskiej szkapy” z klapkami na oczach widać naprawdę niewiele, ale... może to wygodniejsze? A na pewno łatwiejsze. Nie wysilać się, z rozleniwieniem ślizgać się po powierzchni i lawirować. Wygoda i lenistwo zdają się tu odgrywać decydującą rolę. Niechęć do uczenia się i poznawania to jednak zjawisko szkodliwe i groźne. Ignorancja, wytyczająca tylko jedną, dobrze znaną ścieżkę, po której poruszanie się jest bezpieczne. Czasem jednak prowadzi ona przed zamknięte drzwi, a brak klucza sprawia, że nie jesteśmy w stanie ich otworzyć.