wtorek, 6 lipca 2010

Pracuj, kiedy nie musisz


kiedy praca jest hobby, granice tego, co robisz zacierają się... wygląda to tak, że nie wiesz, czy kręgosłup wysiada ci z powodu harówy, czy z powodu przyjemności :) 14 godzin przy komputerze, łokcie w powietrzu, oczy w słup , ze łzami w oczach, papieros za papierosem... a i tak doba wydaje się za krótka i zaczynasz się modlić, żeby twój sprzęt działał tak jak ty; ale to dobrze, bo choć czasem przychodzi lęk, nie jest tak groźny. przyjdzie, popatrzy, przetrze oczy ze zdziwienia i wycofa się chyłkiem, żeby nie przeszkadzać. można chwilę dla odprężenia porozmawiać, można posłuchać łagodzącej muzyki, można się polansować, znaleźć coś fajnego do poczytania, odpisać na mail, zrobić zdjęcie, czy napisać kawałek bloga... gdzie tu czas na pracę? dzisiaj nie po raz pierwszy zamyśliłam się czy to już, czy jeszcze jestem poza granicami, skoro moja klawiatura jest przedłużeniem mnie w kosmos... naprawdę nie wiem. ale wiem, że potrzebuję oprócz wielu innych rzeczy miłego ciepłego miejsca w dwóch kolorach, błękitnym i żółtym. jak nie będzie zielonego, nie problem. ale w takich miejscach zawsze jest...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz