
wiedziałam, że się nie uda :) i dobrze. nie jestem tak silna, żeby o Niej zapomnieć. kiedy przykładasz muszlę do ucha, musisz usłyszeć szum, kiedy z tego szumu wyłowisz głos syren, nic cię już nie zadowoli, zawsze będziesz za nim podążać. ludowe przypowieści ostrzegają, że na swoją zgubę. ale to morał dla tych, którzy boją się fal. w pewnym sensie i ja się ich boję, nie ma recept, żadne trzymanie się zasad nie gwarantuje, że nie zamoczysz głowy i nie zachłyśniesz się wodą. kto sądzi, że jest inaczej, nie ma wystarczającej wyobraźni. owszem niewychodzenie poza schemat zabezpiecza pewną przestrzeń, w której odnajdujemy prawdopodobieństwo nikłych zmian, ale świadczy też o lęku i pozbawianiu się istotnej możliwości odkrywania nieznanych lądów. a przecież każda chwila jest stawianiem stopy na obcej ziemi, oswajaniem gruntu pod nogami i poznawaniem tego, co ukryte za drzewami, nieskończonym wsłuchiwaniem się w obce języki i dostrajaniem się do krajobrazu. intrygujące, że można w tym brać udział, zostawiać swoje ślady, czerpać pełnymi garściami z zastanego porządku i przyczyniać się do jego wzbogacania. mnie to pasuje.
Witaj Siostrzyczko :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz