wtorek, 26 października 2010

Dawno


Dawno mnie nie było, może miałam inne zajęcia, może zaniedbałam bloga... nie wiem. Wydaje się, że właśnie wróciłam i chcę kontynuować. Pisanie do siebie jest trochę dziwne, ale są jakieś powody, dla których wielu ludzi to robi. Czasem myślę, żeby zacząć wszystko od nowa, skasować i zacząć inne, ale przecież nagle pojawia się chęć przywrócenia tego, co skasowane... Nie da się rozdzielić jednego od drugiego, życia od wspomnień, podróży od ludzi, zdjęć od przemyśleń... no nie da się, wszystko jest z sobą połączone, więc najlepszą rzeczą jest kontynuacja, świadoma i konsekwentna, bo przecież z tego układa się moje życie, całość.. Jak bym robiła sweter, albo serwetkę, oczko po oczku, kolejny rząd, gdzieś supeł... przybywa kolejnych dni i przybywa zdarzeń, z tego tworzy się ta wspaniała tkanina, której wzór czasem pozwala kołysać się łagodnie, a czasem przeraża, jak zły sen...
Jeśli więc porządkowanie, należałoby wyjaśnić tę przerwę
W czerwcu odeszłam z firmy po kilku miesiącach zaciskania zębów i znoszenia fanaberii chlebodawców. Sic! Tutaj wyjaśnienia są zbędne, choć spowodowało to zawirowania i skoncentrowanie się na poszukiwaniach nowych źródeł utrzymania. Częściowo było trudno, ale poradziłam sobie, mam też w tej materii nadzieję na coraz lepsze rozwiązania.
Kolejnym projektem były wakacje. Na zaproszenie. Wymyślone przez kogoś, w kierunku, którego nie planowałam, który był mi od zawsze obcy, z jednym wyjątkiem :) Pojechałam. Ale wakacje mają to do siebie, że zwykle się kończą, więc wróciłam.
Te dwa bloki tematyczne, zmiany w pracy i wakacje sprawiły, że chwilowo wyłączyłam się z normalności zapisywania wrażeń. Zaniedbałam blogowanie, co zamierzam natychmiast, gwałtownie zmienić :)
Potrzebuję chyba pewne rzeczy uporządkować, wypisać je, zobaczyć zdarzenia z perspektywy słów, pozamykać rozdziały i przejść do nowego w moim życiu. Nie oznacza to, że życzę sobie podkreślać cokolwiek czerwoną grubą krechą... Po prostu przyszła pora się rozliczyć, posprzątać w szafach i wpuścić trochę świeżego powietrza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz