czwartek, 20 sierpnia 2009

lagrimas negras - czarne łzy


Aunque tu, me has echado en el abandono
aunque tu, has muerto todas mis ilusiones
y en vez, de maldecirte con gusto en coro
en mis sueños te colmo,en mis sueños te colmo

de bendiciones

Sufro la inmensa pena de tu extravío
siento el dolor profundo de tu partida
y lloro sin que sepas que el llanto mio
tiene lagrimas negras, tiene lagrimas negras
como mi vida

Tu me quieres dejar, yo no quiero sufrir
contigo me voy mi santa aunque me cueste morir

Un jardinero de amor, siembra una flor y se va
otro viene la cultiva, de cual de los dos sera

Amada prenda querida, no puedo vivir sin verte
porque mi fin es quererte y amarte toda la vida

Yo te lo digo mi amor, te lo repito otra vez
contigo me voy mi santa porque contigo moriré

Yo te lo digo mi amor, que contigo morire
contigo me voy mi santa te lo repito otra vez

niedziela, 2 sierpnia 2009

refleksja

jestem kobietą ze stali i płatków róż... takie jest życie; teraz jestem nawet twardsza niż stal; moje serce jest tylko dla tych, którzy nie ranią; mam swoją drogę i zawsze idę, dokąd chcę;
przysłowie kubańskie - nie obrażaj krokodyla przed przekraczaniem rzeki (no insulto al cocodrilo ante cruzar del rio)

wtorek, 21 lipca 2009

Szukam

Nie ma krainy czarów Alicjo, to tylko
Ty i Ja z sercem po tej samej stronie...

nieustannie, każdego dnia; czy znajdę? któż to wie; szukanie pochłania mnie bez reszty; możliwe, że siebie, kogoś innego, obrazów, dźwięków, słów, zapachu, piękna, dobra, spełnienia... gonię więc króliczka, który pomyka przede mną; czasem jest tuż, tuż, widzę jego biały grzbiet i strzeliste uszy, sięgam, prawie go mam i... znika; zawsze jest szybszy; ale czasem natknę się na coś, co warte jest zatrzymania; wsłuchuję się wtedy w odgłosy wszechświata i zabieram; przytulam, głaszczę, obwąchuję, dotykam, cieszę się i bawię jak dziecko; poznaję, oswajam, uczę się... takie chwile są niezwykłe, zdarzają się rzadko, kiedy natrafiam na taki moment, przystaję, potem troszczę się o niego, pielęgnuję w pamięci, składam każdy kolejny głęboko wewnątrz, niech dojrzewa, nigdy przecież nie wiadomo, jakie będzie miał znaczenie i kiedy przyjdzie jego czas...
z początku podziwiam go z pewnego oddalenia; obserwuję, jak kształt i przestrzeń nasycają się barwami, światłocieniem, jak emanuje jego znaczenie; zbliżam się powoli, żeby nie płoszyć; wewnątrz takich scen panuje niezwykła intensywność doznań, niemal fizycznie odczuwalna; to moje macondo i moja havana, to także pewne popołudnie nad brzegiem morza w afryce, kiedy zaczyna się opowieść o wzajemności.

poniedziałek, 20 lipca 2009

Tylko patrz




znalazłam kilka zdjęć pięknych - przy niewielkim wysiłku nadałam im nowy charakter... aż chce się patrzeć

niedziela, 19 lipca 2009

Pamięć

Moja Piękna


to chyba najbardziej uciążliwa cecha naszego umysłu; zwykle chcę pamiętać o najlepszym, o niekoniecznie dobrym chcę zapomnieć, ale to nie takie proste; nie lubię pielęgnować urazy, wolałabym wytrzeć gumką myszką to, co ktoś wobec mnie popełnił i odwrotnie; nie daję rady; czas bywa lekarzem, ale musi jednak upłynąć; najtrudniejsze są sytuacje, w których konieczne jest rozważenie jak urazy i przeciwwaga, czyli miłe postępki, mają się do siebie; teraz przyszła pora, by to przeanalizować; zebrałam więc na kartce plusy i minusy, by remanent się zgadzał; wyszło manko; jestem więc już dalej, gdzie indziej, rozwijam się, zamykam kolejny rozdział, pracuję dla siebie, nie mam zamiaru znosić dłużej tego, czego nie muszę, nie po to jestem, nie po to;