Nie ma krainy czarów Alicjo, to tylko
Ty i Ja z sercem po tej samej stronie...
nieustannie, każdego dnia; czy znajdę? któż to wie; szukanie pochłania mnie bez reszty; możliwe, że siebie, kogoś innego, obrazów, dźwięków, słów, zapachu, piękna, dobra, spełnienia... gonię więc króliczka, który pomyka przede mną; czasem jest tuż, tuż, widzę jego biały grzbiet i strzeliste uszy, sięgam, prawie go mam i... znika; zawsze jest szybszy; ale czasem natknę się na coś, co warte jest zatrzymania; wsłuchuję się wtedy w odgłosy wszechświata i zabieram; przytulam, głaszczę, obwąchuję, dotykam, cieszę się i bawię jak dziecko; poznaję, oswajam, uczę się... takie chwile są niezwykłe, zdarzają się rzadko, kiedy natrafiam na taki moment, przystaję, potem troszczę się o niego, pielęgnuję w pamięci, składam każdy kolejny głęboko wewnątrz, niech dojrzewa, nigdy przecież nie wiadomo, jakie będzie miał znaczenie i kiedy przyjdzie jego czas...
Ty i Ja z sercem po tej samej stronie...
nieustannie, każdego dnia; czy znajdę? któż to wie; szukanie pochłania mnie bez reszty; możliwe, że siebie, kogoś innego, obrazów, dźwięków, słów, zapachu, piękna, dobra, spełnienia... gonię więc króliczka, który pomyka przede mną; czasem jest tuż, tuż, widzę jego biały grzbiet i strzeliste uszy, sięgam, prawie go mam i... znika; zawsze jest szybszy; ale czasem natknę się na coś, co warte jest zatrzymania; wsłuchuję się wtedy w odgłosy wszechświata i zabieram; przytulam, głaszczę, obwąchuję, dotykam, cieszę się i bawię jak dziecko; poznaję, oswajam, uczę się... takie chwile są niezwykłe, zdarzają się rzadko, kiedy natrafiam na taki moment, przystaję, potem troszczę się o niego, pielęgnuję w pamięci, składam każdy kolejny głęboko wewnątrz, niech dojrzewa, nigdy przecież nie wiadomo, jakie będzie miał znaczenie i kiedy przyjdzie jego czas...z początku podziwiam go z pewnego oddalenia; obserwuję, jak kształt i przestrzeń nasycają się barwami, światłocieniem, jak emanuje jego znaczenie; zbliżam się powoli, żeby nie płoszyć; wewnątrz takich scen panuje niezwykła intensywność doznań, niemal fizycznie odczuwalna; to moje macondo i moja havana, to także pewne popołudnie nad brzegiem morza w afryce, kiedy zaczyna się opowieść o wzajemności.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz