niedziela, 27 czerwca 2010

Mam dosyć


niestety, kończą się miłości i związki, kończy się też coś w człowieku, pęka, trzeba pozamiatać i wywalić skorupy do śmieci... zdecydować się na powrót, choćby jak nie wiem co nie chciało się wracać. miałam wiele planów i możliwości ich zrealizowania, już nie mam, ktoś mi to odebrał, może ja sama, żeby marzenia się nie spełniły i w przyszłości nie skomplikowały jeszcze bardziej tego, co jest. nie wiadomo. ale wiadomo że mam dość kuby, havany, ruin i biedy, polityki, kłótni, książek, w których ciągle to samo - ostry seks, walące się ściany, smród, gówna, sperma, pot, głód, bieda, upał, wilgoć, łzy i polityka... mam dość hiszpańskiego i tego, że codziennie słyszę to samo, te same puste słowa i frazesy, te same sformułowania i zlepki, nawet pisane tak samo.... nie chcę mi się już jej kochać, zdradziła mnie, więc muszę ją potraktować równie nieludzko. zapomnieć. to chyba wystarczy. wiem że wrócę do tematu, zrealizuję go, ale z perspektywy, najpierw muszę przetrawić to, co w tej chwili jest niezwykle ciężkostrawne.
zostawiam tylko kilka wątków hispanojęzycznych i havańskich, wystarczy
żegnaj... laleczko

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz