Prawie skończył się rok... Kolejny. Nie bardzo wiem, jaki będzie następny, ale wiem, że czeka mnie wiele... Jaki był ten, który się prawie skończył? Dziwny i mogłabym powiedzieć z całą odpowiedzialnością, że obfity. Ale nie tak jak się wydaje, nie był rogiem obfitości, nie dał zbyt wiele, część zabrał... Obiecał i pokazał potem figę z makiem. Dlaczego? Dlaczego Havana, dlaczego koniec marzeń, dlaczego jakiś powrót, dlaczego Ameryka, Hawaje, stres, samoloty, lotniska, dlaczego mała mahoniowa skrzynka i cała reszta, święta... i koniec, i początek. Czego? Dlaczego tęsknota, tak ogromna jak ocean, tak bolesna. Czemu służy, czego uczy? Jak żyć? Nie rozumiem tego roku... Nie wiem, co robić, ale nie zrezygnuję, potem nie byłoby już po co... Nie podoba mi się, tak bardzo mi się nie podoba, że boję sie jak diabli. Więc czeka mnie walka, czeka mnie mnóstwo pracy, jestem zawzięta i wkurzona, lepiej mnie więcej nie drażnić. Teraz ja mówię: Koniec z bajzlem! I ma być jak ja chcę!
Tęsknię za tobą Kochanie, wiem, że się spotkamy, bez Ciebie nic nie ma sensu. Nie wiem dlaczego, ale to mnie nie interesuje. Czekaj na mnie, przyjadę i zostanę. Już cię nie opuszczę. Nigdy. Potrzebuję Cię jak powietrza, zimno mnie zabija...
Tęsknię za tobą Kochanie, wiem, że się spotkamy, bez Ciebie nic nie ma sensu. Nie wiem dlaczego, ale to mnie nie interesuje. Czekaj na mnie, przyjadę i zostanę. Już cię nie opuszczę. Nigdy. Potrzebuję Cię jak powietrza, zimno mnie zabija...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz