bardzo trudno jest być gdzieś, gdzie realnie nie możemy się znaleźć.... bardzo trudno jest codziennie pokonywać dystans klimatu, języka, problemów, przestawiać się tak prosto jak kiedyś ramię gramofonu opuszczało się na czarną płytę... czy to już son czy jeszcze? czy od tego się wariuje? myślę, że tak, jeżeli się kocha beznadziejnie i ma się wiedzę o niemożności zrealizowania miłości, bo z tej miłości nic nie będzie. nienawidzę mojej matki za to, że zawsze to wiedziała, a ja ciągle miałam nadzieje, że jest inaczej... teraz świat jest dla mnie przezroczysty, jak bandaż, jak gaza, jedwabna zasłona, która więcej odkrywa; czasem widzę też drugą strunę, ale tylko wtedy, kiedy ona chce mi ją pokazać... zostało wspomnienie kurzu i spalin, zapachu morskiej piany, smaku ciastek w vedado. mój boże, jakżeż można wspominać morską pianę...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz