sobota, 12 maja 2012

Być jak...

Codziennie budzić się nad morzem, patrzeć na lato i słońce, ale także na deszcz. Czuć zapach rozgrzanej skóry, słyszeć dźwięki conga i tańczyć. Kilka razy dziennie zmywać z ciała morską sól i pot, a potem chodzić z mokrymi włosami. Jeść proste jedzenie, pić sok z rosnących za domem owoców. Chodzić na kolację do nadmorskiej knajpy i śmiać się po kilku drinkach z kobietami. Przy ognisku na plaży śpiewać nostalgiczne piosenki. Siedzieć długo na nabrzeżu i wdychać słony zapach morza, rozkoszować się bryzą, czekając aż wszystkie gwiazdy spadną na moją głowę. Przytulać. O zmierzchu pić mocną i aromatyczną kawę słuchając stłumionego gwaru miasta. Wieczorami chodzić ulicami wdychając zapach perfum, kwiatów, tytoniu, czekolady, prażonych orzeszków, karmelu... Zadumać się na chwilę, zanucić stare bolero, przyglądać się ptakom i dzieciom bawiącym się w kałużach po deszczu. Zatopić się w błękicie oceanu, ukoić ramiona pozwalając się  unosić. Łowić ryby o świcie, a potem godzinami słuchać opowieści o zaginionych statkach, nieodkrytych lądach, wymarłych plemionach. Oddychać suchym i gorącym powietrzem, wsłuchiwać się w rozmowy przerzucanych podmuchami ziaren piasku, szelest palmowych liści.... Wyławiać z powietrza wilgoć zanim spadnie na ziemię pierwsza kropla tropikalnej ulewy. Zgęstnieć w szarości zmierzchu, z zielenią oleandrów zapaść w sen. Dotknąć.


zdjęcie Ja
--------------------------

Byli ostrożni jak człowiek przekraczający oblodzony strumień
Byli czujni jak wojownik na terytorium wroga
Uprzejmi jak gość z daleka
Płynni jak topniejący lód
Gotowi do przyjęcia nowego kształtu jak kawałek drewna
Otwarci jak dolina
Przejrzyści jak szklanka wody

Księga Tao, rozdz. XV, fragment, przekład Beata Pawlikowska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz