Jeśli się zgubisz, możesz się odnaleźć. Tak powiedziałaby... Nieważne, kto by tak powiedział. Odnalezienie jest możliwe, ale zwykle zabiera jakiś czas. Możliwe też, że wcale nie jest to kwestia czasu. Pierwiastek żeński skłania w takim przypadku do załamania rąk, a męski nakazuje działanie. Nie lubię załamywać rąk, a i działanie nie zawsze jest pożądane. Trzeba więc zaczekać. Lub cofnąć się o kilka kroków. Cały problem w tym, że nie umiem już tak myśleć. W niewyjaśniony sposób zniknęły wszystkie podziały i płaskie powierzchnie, nie ma też przed i po, nie ma również znaczenia werbalizowanie, zatrzymywanie, ustalanie... Wobec tego, jak to wyrazić? Szczerze mówiąc, nie wiem...
To tak, jakby naraz śniły się wszystkie sny, jak oglądanie filmu absolutnie trójwymiarowego, nie w żadnym oszukańczym 3D, kiedy można dowolnie manipulować dźwiękiem, obrazem, zdarzeniami i czasem. Czy ktoś może sobie wyobrazić, jak zaczyna się wariować? Jednak wariowanie jest słowem nieadekwatnym, bo przecież nie o to chodzi. To dzieje się od bardzo dawna, postępuje i nic nie może tego zatrzymać. Trochę się boję, bo w końcu eksperyment odbywa się na mnie, mam jednak nadzieję, że jego przebieg będzie pomyślny.
Nie słyszę już słów i zdań, nie mają ani sensu ani znaczenia, pojawiają się tylko obrazy, ale to też nie tak. Właściwie pojawia się pewna przestrzeń, niczym nie ograniczona, zrozumiała, o jasno wyrażonych ideach. Żywa, kolorowa, materialna, bezcielesna, przenikająca, wibrująca, impulsywna... Jeśli dostrzegam cokolwiek, nie jestem w stanie określić, czy pojawia się w chwili postrzegania, czy ja postrzegam w chwili pojawienia się... Wiem tylko że było, jest i będzie. Fantastyczne uczucie, pisać o podobnych doznaniach starymi słowami, stawiać przecinki i kropki. Cóż za staroświecka bzdura...
Świadomość, że nie jest to sen ani narkotyczna wizja naprawdę może wystraszyć. Dlatego chyba dzieje się to tak powoli. To twarz Orlando, który staje się kobietą. Smugi porannego światła na jego-jej ciele, krople wody na piersiach i zdziwienie. Akceptacja nie jest już kwestią wyboru.
Gdyby powoli odsuwać się od ziemi i unosić nad nią, zaczęłaby maleć, maleć i maleć... Najpierw odjechałyby dachy domów, potem kraje, kontynenty, oceany, wreszcie ziemia stałaby się kropką kosmosu, potem oddaliłoby się wszystko inne... W nieskończoność. Gdyby tę podróż odwrócić, można by nieopatrznie stać się... Cóż, to tylko herezja.
Gdyby powoli odsuwać się od ziemi i unosić nad nią, zaczęłaby maleć, maleć i maleć... Najpierw odjechałyby dachy domów, potem kraje, kontynenty, oceany, wreszcie ziemia stałaby się kropką kosmosu, potem oddaliłoby się wszystko inne... W nieskończoność. Gdyby tę podróż odwrócić, można by nieopatrznie stać się... Cóż, to tylko herezja.
Dlatego rozumiem, że istnieją dwugłowe węże, a woda może wcale nią nie być. Jest mężczyzną i kobietą, tym, które jest. A ja w takim stopniu jestem ścianą mojego pokoju jak bardzo ona jest mną....
Rzeczywistość? Rzeczywiste jest tylko to, że brzuch to ocean, który jest brzuchem.
Rzeczywistość? Rzeczywiste jest tylko to, że brzuch to ocean, który jest brzuchem.
Zadawane więc od lat pytanie - Co wolisz, wodę, czy falę? - przestaje mieć sens.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz