piątek, 18 listopada 2011

Iracki Matrix - The Devil's Double

The Devil's Double, reż. Lee Tamahori, 2011, fot. Internet
Uday - najstarszy syn Saddama Husseina - miałby dzisiaj 47 lat, gdyby żył...
sadysta, psychopata, mizogin ze skłonnościami homoseksualnymi, skrajnie brutalny i całkowicie obłąkany; powinien być odizolowany, trzymany w lochach i pasach albo klatce o chlebie i wodzie, a najlepiej gdyby zaraz po urodzeniu ktoś przepowiedział mu przyszłość i zła wróżka litościwie zamieniła w kamień;
czy można, patrząc na jego wyczyny być miłosiernym, odpuszczać, wybaczać, leczyć? w każdym razie starać się nie myśleć źle, bo to przecież też człowiek? mnie się nie udało;
to że posiadał to, co chciał, nie jest ważne; nie chodzi o samochody, gazety, stacje telewizyjne, drogie meble, garnitury, buty, zegarki... to akurat mógł posiadać; najgorsze, że posiadał niestety władzę absolutną; w jego chorym,  niemęskim umyśle ta władza sprawiła, że stał się nie do zatrzymania;
gwałcił kobiety, torturował mężczyzn, podrzynał gardła, strzelał do ludzi jak do kaczek; brał do łóżka tę, której mu się zachciało, przypadkiem i bez namysłu - dziewczynę w szkolnym mundurku prosto z ulicy lub pannę młodą w dniu ślubu; bez różnicy... nikt nie był w stanie się przed nim ukryć; nikt nie miał wyboru...
Scena z filmu The Devil's Double, fot. Internet
jeśli w oficjalnych źródłach oskarża się go o kilkanaście morderstw, wyobrażam sobie, ile musiało ich być naprawdę; właściwie można go zakwalifikować jako seryjnego mordercę - Kuba Rozpruwacz z Bagdadu; jak miło, że ktoś go wreszcie zutylizował; mam taką nadzieję, bo w naszym dysfunkcyjnym świecie niczego nie można być pewnym; chciałabym mieć pewność, że został starty na proch i nie wróci na ziemię w jakimkolwiek wcieleniu, że nie plącze się po egzotycznych wyspach ze zoperowaną twarzą;
odbezpieczony granat, mina przeciwpiechotna, bomba pułapka, Idi Amin i Jean Bedel Bokassa to przy nim dziecinne zabawki; 
Dominic Cooper, odtwórca postaci Udaya i Latifa, zagrał swoje role genialnie!
Scena z filmu The Devil's Double, fot. Internet

środa, 9 listopada 2011

I Bóg stworzył Shakirę / Y el Dios creó a Shakira


versión español del texto en la parte final del post
Śpiewa, tańczy, komponuje, studiuje, uczy sięjęzyków i historii, napisała piosenki do „Miłości w czasach zarazy”, ale odmówiła wzięcia udziału w filmie z powodu nagich scen, przez 15 lat była w dwóch stałych związkach, założyła fundację pomocy dzieciom, buduje szkoły w Kolumbii, pomaga ludziom w zapomnianych krajch, Peru, Nikaragua, Bangladesz, Haiti. Celowo nie wymieniam oficjalnych nazw, ponieważ czasami oficjalne nazwy budzą wątpliwości.
„Jestem przekonana bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, że to edukacja jest kluczem do rozwiązania większości problemów, z którymi borykają się dzieci w krajach takich jak mój, oraz w krajach rozwijających się, takich jak Bangladesz. To klucz to lepszego i bezpieczniejszego świata.”
Odmówiła umieszczenia swojej gwiazdy w Hollywood, nie imprezuje po knajpach, nie pije, nie ćpa, nie można znaleźć jej dwuznacznych fotek w tabloidach, nie szprycuje się silikonem. Szanuje rodzinę, stawia sobie troche inne cele niż zakupy, zdobyła wiele nagród na polu działalności charytatywnej i muzycznej. To dobrze, że tacy ludzie istnieją. Nie można jej nazwać gwiazdką, albo głupiutką blondynką. Piękno i talent idą w jej przypadku w parze, a do tego trzeba jeszcze dodać rozum.
W październiku 2010 roku, wyraziła sprzeciw wobec polityki prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy'ego, by wypędzić rumuńskich Cyganów z kraju. W hiszpańskiej edycji magazynu GQ również powiedziała kilka słów na ten temat: „Wszyscy jesteśmy Cyganami". W wywiadzie bardzo jasno sformułowała swój punkt widzenia na ten temat: „To, co się teraz z nimi dzieje - z Cyganami - stanie się z naszymi dziećmi i dziećmi naszych dzieci. Musimy uciekać się do działań obywatelskich na rzecz podstawowych praw człowieka i zdawać sprawę z tego wszystkiego, co wydaje nam się istotne" - powiedziała.
Jest skromna i uśmiechnięta, ma wiele współczucia, wie co znaczy słowo empatia. Jej kariera nie polega tylko na nieustannym uzupełnianiu stanu konta na własny użytek, potrafi również dawać. Należy do garstki bardzo znanych osób, które nie straciły kontaktu z rzeczywistością.
Oczywiście nie znam Shakiry osobiście, nie jest, nie była i nie będzie moją przyjaciółką, nie umiem powiedzieć, czy przedstawiony w tym miejscu szkic jej portretu jest prawdziwy. Żyjemy w świecie, w którym możliwa jest każda ściema i każda manipulacja, ale naprawdę z całego serca chciałabym, żeby to, co tutaj napisałam, było prawdą.












Ella canta, baila, compone, estudia, enseña las idiomas y la historia, ha escrito las canciones para „El amor en los tiempos del cólera", pero se negó a tomar participación en la película debido a las escenas desnudos, tenía solo dos relaciones sentimentales, creó una fundación para ayudar a los niños a construir las escuelas en Colombia, ayudando la gente en las paises olvidados - Perú, Nicaragua, Bangladesh, Haití. Deliberadamente yo no menciono los nombres oficiales estos organizaciones para las cuales ella pertenece y las creó, porque a veces los nombres oficiales plantean a las dudas.
„Estoy convencida más que nunca antes de que la educación es la clave para resolver la mayoría de los problemas con las cuales luchan a los niños en países como el mío, y en los países en desarrollo como Bangladesh. Es la clave a un mundo mejor y más seguro. "
„Estoy convencida de que podemos salir, hay una forma de romper el ciclo de la pobreza. Y creo que la educación es clave para ello”.
Ella se negó a colocar su estrella en Hollywood, no bebe en los bares, no usa drugs, no se puede encontrar sus fotos ambiguos en los tabloides, no usa el silicone. Ella respeta a su familia, tiene los objetivos algo diferentes que sólo las compras, ganó muchos premios en el campo de la activismo social y de la música. Es bueno que esas personas existen. No se puede llamarla una estrellita, o una „rubia tonta”. La belleza y el talento van en su caso en la mano, y para esto tenemos que añadir también el cerebro.
En octubre de 2010 expreso su desacuerdo con la política del Presidente francés, Nicolás Sarkozy, de expulsar a los gitanos rumanos del país. En la edición española de la revista GQ dedico también unas palabras a Sarkozy: „Todos somos gitanos”. En la entrevista dejó su punto de vista muy claro. „Lo que les pasa ahora a ellos - por los gitanos - les pasará a nuestros hijos y a los hijos de nuestro hijos. Debemos recurrir a la acción ciudadana por los derechos fundamentales del ser humano y denunciar todo lo que nos parece denunciable" - sentenció.
Es humilde y sonriente, tiene un montón de compasión, ella sabe lo que significa la palabra empatía. Su carrera no es sólo por llenar su cuenta bancaria propia, para utilizarla, también ella sabe como dar. Es una de las pocas personas, muy famosas, que no han perdido el contacto con la realidad.

Un pedazo de la entrevista

Estamos haciendo esta entrevista en un Porsche y acabas de llegar a Berlín en un jet privado. ¿Te resulta enriquecedor conocer ambos mundo?
Creo que no hay que sentirse culpable por haber hecho realidad un sueño y que, como resultado, se haya ganado mucho dinero. Hay que disfrutarlo después de haber trabajado tanto. Y sí, me crié en Latinoamérica, en Colombia, donde millones de chicos crecen en desigualdad por razones de pobreza y de guerras civiles. Estoy convencida de que fue la educación la que me permitió alcanzar esta vida. Si no hubiera ido a la escuela, si mis padres no me hubieran apoyado tanto, seguro que hoy no volaría en un avión y menos en un jet privado. Pude hacerlo porque tuve la suerte de recibir una buena formación escolar. Es por lo que lucho hoy. Estoy segura de que todos los chicos tienen habilidades. Uno juega bien al fútbol; otro anda bien en matemáticas; otros son muy sociables. Es nuestra obligación hacer florecer sus talentos.

Por supuesto, yo no conozco Shakira en persona, no era ni será mi amiga, no puedo decir con certeza si en este boceto de su retrato en este sitio es toda la verdad. Vivimos en un mundo en el cual hay posible cada estafa y cada manipulación, pero en realidad, me gustaría con todo mi corazón, que lo que escribi aquí fuera la verdad.
Yo se múy bien que si alguien dice: „La educación es clave para acabar con la pobreza”, no puede mentir.








(po niewielkim przystosowaniu)

wtorek, 1 listopada 2011

Świat przyszłości?

versión español del texto en la parte final del post
Jak się okazuje to, co w przeszłości jest science fiction, po jakimś czasie zwykle zaczyna być realną rzeczywistością. I nie wiadomo, czemu lub komu mamy to zawdzięczać, lub przeciw komu lub czemu powinniśmy wznosić o pomstę do nieba. No bo przeciez nie są winni pisarze, rysownicy komiksów, scenarzyści i reżyserzy, którzy tworzą dzieła wyprzedzające aktualny rok pański. Exemplum George Orwell, który już dawno temu miał świadomość, jak będziemy żyć dzisiaj. Czy np. „policja myśli” w formie wszechwidzącego Wielkiego Brata lub innych formach nie jest przypadkiem realna? W filmach i powieściach nurtu sf świat przyszłości z jednej strony jest sterylny i jasny, do przesady ułożony, ze społeczeństwem po prawidłowej stronie, które nie zadając pytań pracuje i akceptuje, z drugiej zaś rdza zżera wszelką technikę, brakuje wody lub benzyny a życie toczy się w brudnych slumsach, gdzie króluje przemoc i zmutowane indywidua. Innej ścieżki nie zauważyłam. Należysz albo do jednych albo do drugich. Pośrodku tych tworów zwykle stoi bohater, który za wszelką cenę dąży do dobra i ratuje... świat. Schemat. Czy już żyjemy w Librii? Czy dostajemy jakieś prozium? Czy nasze bezpieczne urządzenia codziennego użytku i kanały informacyjne są przeznaczone tylko do tego, do czego je stworzono o do czego ich używamy? Wiem, wiem, można popaść w paranoję, ale... jak powiedział  William S. Borrougs, „Paranoja to znajomość wszystkich faktów”. Oczywiście przesadził, bo wszystkich znać nie sposób, niemniej znajomość więcej niż przeciętna nieźle może mieszać w światopoglądzie.
Jaki więc będzie świat powiedzmy za 30 lat?. Ponieważ mam nadzieję dożyć, jakoś jeszcze mnie to obchodzi. Z prognoz, wizji, książek, filmów i innych źródeł wynika, że jest mocno zagrożony. Może nie będzie go w ogóle, może wytną wszystkie drzewa (co jest bliskie) i zapanuje krajobraz industrialny, a palmy i morze będą wyświetlać na billboardach z propozycją wykupienia wczasów w raju, który... nie istnieje („Wyspa”, The Island, 2005, reż. Michael Bay). Nie wiadomo. W tej perspektywie dobrze, że mam przeszłość, że w każdej chwili będę mogła zamknąć oczy i zobaczyć w wyobraźni to, co już nie istnieje. Chociaż monumentalne wysypiska śmieci, złomowiska i fabryki niewiadomoczego to pejzaż mało pożądany. Już dzisiaj istnieje namiastka „Wyspy”, „Equilibrium”, „Truman Show”, „1984”, „Raportu mniejszości”, „Łowcy androidów”, „Matrixa”, „Immortel”, „Aeon Flux”, „Mad Maxa”, „Pamięci absolutnej”, „Księgi ocalenia”. W każdym z tych filmów istnieje jakaś cząstka złego, niechcianego i niepewnego świata przyszłości, zrobotyzowanego, zimnego, ogarniętego walką, paniką, podziałami, brakami, pustką.... Czy aby na pewno tylko przyszłości? Wystarczy się dobrze przyjrzeć, by wątpliwości zaczęły się pomału rozwiewać... W każdym razie prognozy nie są różowe :) a scenariusze, jak każda bajka, zawierają ziarnko prawdy.
The Island, świat nie istniejący, fot. internet / mundo inexistente

Truman Show, świat narysowany, fot. internet / El Show de Truman, mundo dibujado

Minority Report, świat bez zbrodni?, fot. internet / mundo sin delito?
 Matrix, świat zaprogramowany, fot. internet / mundo programado
Łowca androidów, świat zmutowany, fot. internet / Blade Runner, mundo de los mutanes
 Księga ocalenia, świat opuszczony, fot. internet / The Book of Eli, mundo abandonado
Immortel, świat zahibernowany, fot. internet / mundo que es hibernado
1984, świat... bez komentarza, fot. internet / mundo... sin comentario

Pues resulta que, lo que en el pasado es ciencia ficción, después de algún tiempo empieza a ser una realidad viable. Y no sabemos o qué, o quién debemos dar gracias por esto, o contra qué debemos ascender al cielo por venganza. Quiero decir, que no son culpables de los escritores, dibujantes cómicos, escritores y directores que crean las obras las cuales preceden de la hora actual. Por ejemplo de George Orwell lo cual hace mucho tiempo se dió cuenta, como que viviremos hoy en día. Es decir, la „policía del pensamiento" en la forma omnipotente Hermano Mayor o otras formas no es real? Nuestro mundo del futuro, en las películas y novelas de ciencia ficción, por un lado es estéril y brillante, demasiado arreglado, con la sociedad que no haciendo preguntas la cual funciona correctamente y acepta todo pero por otra parte el óxido destruye toda la tecnología, la falta de agua o gasolina y la vida sigue en los barrios marginales, donde reina la violencia y los individuos mutantes. Pertenecemos a uno u otro. En medio de estas formaciones suele ser el héroe, que a toda costa trata de hacer el bien y salvar ... el mundo. Esquemática. Ya vivimos en Libria? ¿Ya puede recibimos prozium? ¿Nuestros dispositivos técnicos y canales de información son seguros? Son destinados y creados sólo porque utilizarlos como se pretenden? Por ejemplo, como los teléfonos móviles modernos que pueden hacer todo, y no saben sólo cómo atar un lazo.Ya sé, que puede caer en la paranoia, pero ... de acuerdo con William S. Borrougs, „La paranoia es un conocimiento de todos los hechos". Por supuesto, exagerado, ya que no podemos saben todos los hechos, pero el conocimiento encima de la media puede mezclar en nuestra visión del mundo. ¿Cual será el mundo desde hace treinta años?. Espero a sobrevivir, y lo me interesa mucho. Aunque las predicciones, las visiones, libros, películas y otras fuentes sugieren que existe altamente amenazado. Es posible que nuestro mundo genial no existiré. Pueden cortar todos los árboles (que es muy cerca) y veremos solo el paisaje industrial; las palmeras y el mar nos muestran en las carteleras con una propuesta de compra de vacaciones en el paraíso, que ... no existe („La Isla", 2005, dir. Michael Bay). Nadie lo sabe. En esta perspectiva, es bueno, que yo tengo el pasado y que en cualquier momento puedo cerrar mis ojos para ver lo que ya no existe en la imaginación. Los rellenos sanitarios de basura monumental, depósito de chatarra y las plantas industriales como de peliculas de terror no son los paisajes muy atractivos. Ya en la actualidad hay un pedazo este mundo del futuro en las peliculas como:  „La Isla", „Equilibrium", „El Show de Truman", "1984", „Minority Report", „Blade Runner", „The Matrix", „Immortel", „Aeon Flux", „Mad Max", „Total Recall", „Book of Eli ". En cada una de estas películas  es un pedazo de este mundo malo, lo cual no deseamos; el mundo robótico, frío, luchando, en el pánico; que es dividido, donde no hay nada, y es terriblemente vacío .... ¿Estás seguro de que sólo el futuro? Sólo basta un buen vistazo para dispersar a las dudas ... En cualquier caso, las previsiones no son halagüeñas :) y los escenarios, como todo cuento de hadas, contienen un grano de verdad.

środa, 26 października 2011

Puzzle, czyli list do tornado

Czasami jest tak, że codziennie budowany ład i spokój rozsypuje się w ciągu bardzo krótkiego czasu. Zupełnie jakby w wysprzątanym pokoju  ktoś  wysypał na środku ogromne pudełko puzzli. Niby nic się nie stało... Bywa, że to jakiś zapach, rozmowa, dawno nie widziana osoba, sytuacja, nostalgiczny powiew jesieni albo pierwszy przymrozek. Jak takie rzeczy mogą zburzyć ten ład? Nie ten w pokoju dziecinnym, choć w pewnym sensie, bo każdy wewnętrzny ład jest jakimś pokojem dziecinnym. Mogą. Moja siła i wola przetrwania każdego dnia stawia mnie na baczność. Wielu z nas. Jedni w ogóle nie będą wiedzieli, o czym mówię, inni znają to uczucie bardzo dobrze. Czasami trzeba nadludzkiego wysiłku, by spełnić kolejny dzień. Więc staję rankiem na baczność i się mierzę. Układam, porządkuję, co jest do uporządkowania, realizuję to, co do zrealizowania, wieczorem chcę mieć tylko poczucie spokoju, który ułoży mnie do snu i pozwoli zasnąć. Kiedy przytulę poduszkę, chcę mieć świadomość, że nie zawaliłam, że zrobiłam wszystko, żeby się sprawdzić i rozliczam się przed sobą, jak w modlitwie. Możliwe, że to standard. Nie wiem, nigdy z nikim o tym nie rozmawiałam. Rozmowa to rzecz trudna. Chcę więc tego spokoju, zależy mi na nim, jest mi niezbędny. Walczę o niego, bo czasami przychodzi z trudem, bo muszę go zdobywać. Dlatego też tak bardzo jest cenny. I nagle... Puzzle. Mozaika niekoniecznie kolorowa, niekoniecznie chciana, nieprzewidywalna, rozsypuje się wokół. Nie ma wyjścia, trzeba się nią zająć. Wszystkie kawałeczki muszą wrócić na miejsce. Trzeba je znowu poskładać, by na powrót powstały z nich spokojne uliczki wewnętrznego dziecinnego pokoju. Muszą być na nich kamienice z zapalonymi światłami w oknach, latarnie uliczne, powinny rosnąć drzewa i zielona trawa, a jeśli pada śnieg, to puszysty i biały. Ludzie radośni, szczęśliwi, dzieci rozbawione. To nie jest realny świat, ale jedynie w takim chciałoby się żyć. Nikogo nie interesuje ten nieprzewidywalny, ciemny i straszny.
Ale jak nie pozwolić rozsypać puzzli? Ach, na to nikt nie ma wpływu, jedynie można być na to przygotowanym. Jeśli się wie, że tak może się zdarzyć. Jeśli zaś coś dzieje się po raz pierwszy? Co wtedy?
Dzisiaj moje puzzle, dzięki kilku argumentom pewnej mądrej osoby,  same wróciły na miejsce. Najpierw jednak rozniosło je potężne tornado.
Drogie tornado
Odebrałam dzisiaj przydatną lekcję, oznajmiam więc, że kiedy pojawisz się po raz kolejny, z chęcią rozwalenia moich puzzli, wetknę cię do puszki po orzeszkach solonych i tam sobie poszalejesz!

niedziela, 23 października 2011

Niedopatrzenie

żesz! tak długo mnie nie było? sama nie wierzę; codziennie otwierałam stronę, spoglądałam ponuro w ekran i... zamykałam; w międzyczasie robiłam przeważnie wszystko i nic, to znaczy, że jesień i zima, jeszcze zanim przyszły, wpędziły mnie standardowo w stan permanentnego zaniepokojenia i bałaganu; a tak, właśnie; nie lubię ani zimy ani jesieni; ci, którzy mnie znają, wiedzą, że miejscem idealnym jest dla mnie strefa podzwrotnikowa; dwie pory roku, a nie pięć albo realnie sześć i jeszcze jakieś roztopione przedwiośnia, które też mnie do pasji doprowadzają; no, ale start jesienny mam już chyba za sobą, powoli dochodzę do ładu; chorował pies, wystraszyłam się, przestałam uczyć się hiszpańskiego, co mnie wkurzyło, ciągle się jakoś nie dogaduję z ludźmi wokół, zupełnie jakbym mówiła po japońsku, co też nie nastraja optymistycznie, przestałam pisać książkę (leży odłogiem ponad dwa miesiące !!!), czyli wszystko nie tak, a nawet ostatnio okazało się, że nie potrafię zrobić czapki na drutach, co zawsze stanowiło dla mnie łatwość i mogłam z zamkniętymi oczami; potrzeba czegoś jeszcze? a, zapomniałam, nie piszę na blogach (moich dwóch) choć coś tam myślę, czytam trochę i zdobyłam się na zrobienie raptem dwóch okładek!!! z których i tak jestem dość niezadowolona, bo obie podobne i obie tak samo niedorobione; mam wrażenie, że jestem pusta jak studnia do wysokości lustra wody :) dni przeciekają mi przez palce, szlag mnie trafia i nie wiem, jakie podjąć kroki, żeby to ukrócić; a powinnam wiedzieć, w końcu sobie chcę ukrócić; no bo inni ludzie jakoś w tym czasie wychowują dzieci, pracują, piszą, realizują.... a mnie zazdrość chwyta, że ja nic :( oj, boli! czy ja narzekam? było zabronione.


a może za dużo od siebie wymagam???

Jeśli bym chciała...

to jet post sprzed dwóch tygodni - został zapomniany i nieopublikowany

jeśli więc bym chciała pamiętać wszystko, zwariowałabym; gdybym zaś zapragnęła o wszystkim myśleć, rozpocząłby się koniec; a co byłoby wtedy, jeśli kochałabym wszystko? możliwe też, że mogłabym wszystko wiedzieć...
przecież potrzebuję tylko gwałtownie i bezzmiennie twojego wilgotnego uśmiechu i rozszerzonych źrenic, taaak, wtedy wiem... a na razie bywam tylko sałatką z rodzynkami na nocnym stoliku, bo nie mogę cię dotknąć; moje krótkie rączki nie dosięgną, czy ty wiesz, na co mnie narażasz? usiłuję myśleć jasno i wykonywać obowiązki, codziennie myję włosy, mój pies posiwiał ostatnio, gdzie ty jesteś? nie zgadzam się na kolejnego papierosa, powinieneś być zazdrosny, bo tylko jego ustnik dotyka moich warg; zabraniam ci trwonić moje rzęsy, które w każdym ułamku czasu trzepocą jak skrzydła kolibra, żeby odkrywać mechanizm widzenia przyszłości; nie było lata i nie będzie zimy, wiesz?
Jeśli więc bym chciała... Ciebie, wróciłabym.