niedziela, 27 czerwca 2010

Wielkie porządki


zabrzmiało jak... wielka ucieczka, ale nią nie jest :) wręcz przeciwnie. porządki zapowiadają nową erę, nie upiorę już starego koca bo go nie ma, nie znalazłam jeszcze palm, pomiędzy którymi rozwieszę hamak, tak mi się przez chwilę wydawało, ale to było złudzenie, fatamorgana. teraz pora na wielkie życiowe sprzątanie.
odkurzyć stare kąty, żeby zaświeciło w nich słońce, a obmierzła wilgoć lęków i upokorzeń nie pokrywała każdego ranka swoją szarą smugą nowego dnia
wyciągnąć z szaf wszystkie trupy nieudanych związków, żeby przestały straszyć, wywalić je z hukiem na śmietnik, wpuścić świeżą bryzę
wytrzepać dywany przeszłości, raz na zawsze powiedzieć roztoczom we wszystkich zakamarkach umysłu: "nie"!
wyprać wspomnienia, rozwiesić je na sznurach w ciepłym słonecznym poranku, potem zebrać pachnące w południe i poskładać w listeczki jak świeże poszewki i prześcieradła do magla...
tak, to konieczne i zawsze przynosi świetne efekty, szkoda że trwa zwykle... jakiś czas
i nie bać się, nie bać się, nie bać, mimo że się jest... jedynie... małą dziewczynką
wznieść oczy do nieba wypatrując wsparcia, które oby nadeszło

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz