Ma wiele twarzy i wiele znaczeń... Choćby się było jak Usain Bolt, nie da rady przed nim uciec. I nie chodzi tylko o to, żeby.... wyprzedzić. A zawrócić? Gdybym zawróciła i tak znowu Go spotkam, a ja chcę, żeby odszedł.
Na ZAWSZE
Kiedyś pomagała zwykła kąpiel, zmywanie, szorowanie, odpuszczanie, porządkowanie... Teraz nawet największy wysiłek na tym polu daje mało widoczne rezultaty.
Kiedyś pomagało jedzenie. Coś smakowitego, ładnego i starannie przygotowanego. Teraz na myśl o jedzeniu robi się niedobrze, w gardle jest gruby węzeł a w żołądku kamień. Smaku brak.
Kiedyś można było złagodzić objawy alkoholem. Przynosił ukojenie, przyjemnie szumiał w głowie, jak sosny na wietrze i pozwalał odczuwać ulgę...
Kiedyś różowe lub niebieskie pigułki zaspokajały jego żarłoczność i działały jak płatki śniegu otulające zmęczoną czuwaniem ziemię.
Kiedyś seks, zmęczenie, działanie, praca...
Teraz - „serce w gipsie”
Ponieważ nie zawrócę ani nie wyminę i nie wyprzedzę, nadeszła pora, by.... porozmawiać.
Posłuchaj więc i zapoznaj się dokładnie z każdym słowem. Dowiedz się, jak bardzo Cię nie pragnę. Nie potrzebuję, nie chcę więcej czuć Twojej obecności. Nie mam dłużej ani czasu ani ochoty ulegać twoim zachciankom i chodzić na jakiekolwiek kompromisy. Drobne lub większe. Jest mi niezmiernie miło poinformować Cię, że to KONIEC.
Nie próbuj skradać się skrycie i podstępnie, nocą lub o świcie, czy za dnia, a także o zmierzchu. Nie przychodź, nie dzwoń, nie pisz sms ani maili, nie zawracaj sobie głowy kwiatami. Nie dołączaj bilecików w stylu: „Dobrze byłoby znowu cię spotkać”. Nie nabiorę się już na twoje wątpliwe znaczenie w moim życiu, na to, że gdziekolwiek się w nim pojawisz, koniecznie muszę poznać przyczynę, zbadać zależności i wysnuć wnioski.
Nie chcę z Tobą rozmawiać ani o przeszłości, ani o przyszłości. Jesteś podejrzanym terapeutą, dlatego masz oficjalny ZAKAZ WSTĘPU
Nie chcę z Tobą rozmawiać ani o przeszłości, ani o przyszłości. Jesteś podejrzanym terapeutą, dlatego masz oficjalny ZAKAZ WSTĘPU
Ogarnia mnie wesołość, kiedy patrzę, jak rozpływasz się w powietrzu, tracisz swoją fizyczność, nikniesz... Gwałtowne powstrzymywanie tego procesu, machanie rękami i udawanie tonącego na nic ci się już nie przyda. Nie ma dla ciebie ratunku, ponieważ zostałeś unicestwiony. Wieloletnia i nierówna walka pomiędzy nami właśnie dzisiaj się zakończyła.
PS. Szkoda, że tak długo wierzyłam, że by się ciebie pozbyć, muszę cię zaakceptować. Nic bardziej błędnego.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz