wtorek, 21 czerwca 2011

Moussa AG Assarid - znaczy Tuareg

Wywiad zrealizowany przez Victora M. Amelę (M: Victor M. Amela - urodzony w Barcelonie hiszpański dziennikarz, pisarz, nauczyciel, rozmówca i analityk telewizyjny) z Moussą AG Assaridem (M: Moussa AG Assarid, Tuareg, urodzony między 1975-1978, aktor, dziennikarz, pisarz, autor książek "Na pustyni nie ma korków" (En el desierto no hay atascos), "Dzieci piasku. Szkoły wśród Tuaregów" (wspólnie z bratem Ibrahim Ag Assarid), "Nie ma piasku na pustyni" z Nathalie Gil Valera [tłumaczenia francuskich tytułów książek mogą być niedokładne].


Moussa AG Assarid

Ty masz zegarek, ja mam czas...

* Nie wiem, w jakim jestem wieku: urodziłem się na pustyni Saharze, bez dokumentów...!
Urodziłem się w obozie wędrownym Tuaregów między Timbuktu i Gao, w północnym Mali. Byłem pasterzem wielbłądów, kóz, owiec i krów mojego ojca. Dzisiaj studiuję zarządzanie na Uniwerytecie Montpellier. Jestem samotny. Broń tuareskich pasterzy. Jestem muzułmaninem, nie fanatykiem.
- Jaki wspaniały turban!
* Jest to cienki materiał z bawełny, pozwala na okrycie twarzy na pustyni, gdy unosi się piasek, a jednocześnie pozwala widzieć i oddychać.
- To piękny niebieski...
* Dlatego Tuaregów nazywają błękitnymi ludźmi: materiał ściera się nieco i nasza skóra nabiera niebieskawego odcienia...
- Jak otrzymuje się ten odcień niebieskiego, indygo?
* Z rośliny nazywanej indygo, pomieszanej z innymi naturalnymi barwnikami. Niebieski dla Tuarega jest
kolorem świata.
- Dlaczego?
* To kolor szlachectwa: nieba, dachu naszego domu.
- Kim są Tuaregowie?
* Tuareg oznacza 'opuszczony', ponieważ jesteśmy starym koczowniczym rodem pustyni, samotni i dumni: nazywają nas 'Panami Pustyni'. Nasze pochodzenie etniczne jest Amazigh (Berber), a nasz alfabet, tifinagh.
- Ilu was jest?
* Około trzech milionów i większość jest nadal nomadami. Ale liczba ludności spada ... "Potrzeba, żeby naród zniknął, żebyśmy wiedzieli, że istniejemy!" oznajmił kiedyś pewien mędrzec "będę walczył o zachowanie tego narodu".
- Komu to dedykował?
* Pasącym sie stadom wielbłądów, kóz, owiec, krów i osłów w królestwie nieskończoności i ciszy...
- Naprawdę tak cicho jest na pustyni?
* Jeśli jesteś sam w tej ciszy, słyszysz bicie własnego serca. Nie ma lepszego miejsca, aby być sobą.
- Jakie wspomnienia z dzieciństwa na pustyni przechowujesz z największą ostrością?
* Budziłem się ze słońcem. Tam były kozy mojego ojca. Dawały nam mleko i mięso, prowadziliśmy je tam, gdzie jest woda i trawa ... Tak samo robił mój pradziadek i mój dziadek i mój ojciec ... I ja. Nie było na świecie nic ponad to, i byłem w nim bardzo szczęśliwy.
- Tak? Nie wydaje się to bardzo ekscytujące. ..
* Bardzo. W wieku siedmiu lat pozwolono mi opuđcić obóz, aby uczyć mnie bardzo ważnych rzeczy: wąchać powietrze, słuchać, wyostrzać wzrok, orientować się w terenie dzięki słońcu i gwiazdom... dać się ponieść wielbłądowi, jeśli się zgubisz: zabierze cię tam, gdzie nie ma wody.
- Nie ma wątpliwości, że jest ważne wiedzieć to wszystko...
* Tam wszystko jest proste i głębokie. Jest niewiele rzeczy, ale każda z nich ma ogromną wartość.
- A więc ten świat i tamten są bardzo różne, prawda?
* Tam każda mała rzecz przynosi szczęście. Każde spotkanie jest cenne. Czujemy wielką radość z tego prostego faktu, spotykania się, bycia razem! Tam nikt nie marzy aby zostać kimś, ponieważ każdy już jest!
- Co najbardziej cię uderzyło w czasie swojej pierwszej podróży do Europy?
* Widziałem ludzi biegnących przez lotnisko .. Na pustyni biegnie się tylko wtedy, gdy nadchodzi burza piaskowa! Byłem w szoku, oczywiście ...
- Po prostu szukali walizek, ha, ha, ha...
* Tak, niech tak będzie. Widziałem też plakaty nagich dziewcząt, dlaczego jest taki brak szacunku dla kobiet? zastanawiałem się ... Następnie, w hotelu Ibis, widziałem pierwszy kran w moim życiu: Widziałem bieżącą wodą ... i czułem, że mam ochotę płakać.
- Jaki dobrobyt, jaka strata, prawda?
* Wszystkie dni mojego życia składały się z poszukiwania wody! Kiedy widzę fontanny tu i tam, wciąż czuję
wewnątrz tak wielki smutek...
- Jak to?
* Tak. Na początku lat 90. była wielka susza, zwierzęta padły, my chorowaliśmy... Miałem około dwunastu lat i moja matka zmarła ... Była dla mnie wszystkim! Opowiadała mi piękne historie i nauczyła mnie dobrze je opowiadać. Nauczyła mnie być sobą.
- Co stało się z twoją rodziną?
* Przekonałem mojego ojca, by pozwolił mi iść do szkoły. Prawie codziennie chodziłem około piętnastu kilometrów. Do czasu, kiedy nauczyciel postawił mi łóżko do spania, a pewna kobieta dawała mi jeść, kiedy przechodziłem przed jej domem... Zrozumiałem: że to moja mama mi pomagała...
- Skąd to zamiłowanie do szkoły?
* Kilka lat wcześniej przechodziłem przez obóz rajdu Paryż-Dakar, i jednemu z dziennikarzy wypadła z plecaka książka. Podniosłem ją i oddałem mu. Dał mi ją w prezencie i powiedział mi o tej książce: to "Mały Książę". I obiecałem sobie, że kiedyś będę mógł ją przeczytać...
- I osiągnąłeś to.
* Tak. I dostałem stypendium na studia we Francji.
- Tuareg na uniwersytecie! Za czym najbardziej tęsknisz?
* Ach, to, za czym najbardziej tęsknię, to wielbłądzie mleko... I ogniskiem. I chodzeniem boso po ciepłym piasku. I gwiazdami: tam patrzymy na nie każdej nocy, i każda gwiazda jest inna od drugiej, tak jak każda koza jest inna... Tutaj, w nocy, oglądacie telewizję.
- Tak, Co tutaj wydaje ci się najgorsze?
* Macie wszystko, ale wam to nie wystarcza. We Francji ludzie spędzają życie narzekając! Jesteście spętani
życiem dla banku, jest chęć posiadania, szaleństwo, pośpiech... Na pustyni nie ma korków, a wiesz dlaczego? Dlatego, że tam nikt nie chce nikogo wyprzedzić!
- Opowiedz mi o momencie największego szczęścia na twojej odległej pustyni.
* To każdy dzień, dwie godziny przed zachodem słońca, upał się zmniejsza, nie ma jeszcze zimna, ludzie i zwierzęta powoli wracają do obozu, a ich profile są wycięte na różowym, niebieskim, czerwonym, żółtym i zielonym niebie...
- Fascynujące, mów dalej...
* To magiczny moment ... Idziemy wszyscy do sklepu i parzymy herbatę. Siedząc w ciszy, słuchamy wrzenia
gotującej się wody... Ogarnia nas wszystkich spokój: uderzenia serca współgrają z gotującą się wodą...
- Jaki spokój...
* Tutaj macie zegarek, tam mamy czas...

(tłumaczenie z hiszpańskiego)

sobota, 18 czerwca 2011

Kubańczykiem Być - Ser cubano



Kubańczykiem Być...

Kubańczycy są jak ogień
Nie pochodzą z małej wysepki na Karaibach, ale są Perłą Antyli
Są rodzajem wybranym ... przez samych siebie :)
Są ciągle między nami, ale nie są z nami
Kubańczycy piją w jednym kieliszku radość i smutek
Robią muzykę ze swojego płaczu i śmieją się ze swojej muzyki
Bardzo poważnie biorą sobie żarty, a żartują sobie z poważnych rzeczy
Nie wierzą nikomu ale wierzą we wszystko
Nigdy nie dyskutuj z nimi! Oni się rodzą z mądrością. Nie potrzebują czytać, gdyż wszystko już wiedzą. Nie pragną podróżować, już wszystko widzieli!
Kubańczycy charakteryzują się ogromną pasją do wszystkiego co robią i hałaśliwie to okazują kiedy są w grupie. Każdy z nich ma w sobie iskrę geniusza, a geniusze nie lubią się między sobą, często więc dyskutują.
Nigdy mu nie mów o logice, oj nie, bo to pociąga za sobą rozumowanie i myślenie miarowe a Kubańczycy są przesadni i hiperboliczni.
Dla przykładu: jeśli zaproszą Was do restauracji na obiad, nie zabierają nas do najlepszej restauracji w mieście, ale do najlepszej na świecie.
Kiedy się kłócą, nie mówią: „Nie zgadzam się z Tobą” ale „Absolutnie nie masz racji!”
Mają tendencje antropofagicznych, tak więc: „Zjadł ją!” jest wyrażeniem podziwu, a „Zjeść kabel” to znak w sytuacji krytycznej. Zresztą oni nie jedzą tak jak reszta...
Kubańczycy tak kochają sprzeczności, że na piękne kobiety mówią „potwory” a na uczonych „barbarzyńcy”.
Kubańczyk poda Ci rozwiązanie, zanim pojawi się problem
Dla nich problemy nie istnieją. Każdy Kubańczyk zna rozwiązanie na walkę z terroryzmem, jak rozwinąć Amerykę Łacińską, jak skończyć z głodem w Afryce, jak spłacić dług narodowy, kto powinienen zostać prezydentem i jak dany kraj może stać się potencją światową.
Oni nie mogą pojąć jak reszta świata ich nie rozumie, kiedy ich pomysły są tak proste i łatwe do zrealizowania. I jeszcze trudniej im ogarnąć czemu ludzie nie chcą nauczyć się mówić po hiszpańsku tak jak oni...
Ach Kubańczycy...
Nie można za długo z nimi żyć, ale nie sposób przeżyć bez nich
Kochaj ich i szanuj!
A przede wszystkim: Pozwól im być KUBAŃCZYKAMI

Ser cubano...


Cubanos son como candela.
No descienden de una pequeña isla en el Caribe, pero son la Perla de las Antillas
Son el genero elegido... por si mismos :)
Estan siempre entre nosotros pero no estan con nosostros
Los cubanos con en el mismo vaso beben la alegria y la tristeza
Ellos crean su música con su llanto y se ríen de su música
Toman los chistes muy en serio y siempre bromean de las cosas serias
No creen a nadie pero creen en todo
Nunca discuta con ellos! Ellos nacen con sabiduría. No necesitan leer, porque ya saben todo. No necesitan viajar, han visto todo!
Los cubanos tienen una gran pasión por todo lo que hacen y lo demuestran en voz alta cuando están en el grupo. Cada uno de ellos tiene una chispa de genio, y los genios no les gustan mismos mutuamente así que a menudo discuten.
Nunca les diga sobre de la lógica, oh no, porque esto implica el razonamiento y el pensamiento lineal y los cubanos que tienden a exagerar y son hiperbólicamente.
Por ejemplo, si quieren invitarles a restaurante para la cena, no nos llevan a lo mejor restaurante de la ciudad, pero el mejor del mundo.
Cuando pelean, no digan: „No estoy de acuerdo contigo', pero 'absolutamente estás equivocado!'
Tienen sus tendencias antropofagas así: „¡Se lo comió” es una expresión de admiración, y „Come cable” es una expresión de la situación crítica. Además, ellos no se comen igual que otros
Los cubanos les encantan las contradicciónes y sobre de la mujer bella digan: „monstruo” o de los eruditos: „bárbaro”.
El cubano siempre le dará una solución antes de que surja algún problema
Para ellos, los problemas no existen. Cada cubano sabe cual manera resolver un problema de combatir el terrorismo y desarollar a América Latina, como finalizar al hambre en África, cual forma de pagar la deuda nacional, quien debe ser el presidente y cual manera cualquier país puede convertirse en la potencia del mundo.
Ellos no pueden comprender por qué el resto del mundo no los entiende cuando sus ideas son tan simples y fáciles de implementar. Y aún más difícil de comprender por qué la gente no quieren aprender a hablar español como los hicieron...
Ah, los cubanos...
No se puede vivir mucho tiempo con ellos, pero no hay manera de sobrevivir sin ellos...
Amarlos y respetarlos!
Y sobre todo: les deja, que sean los CUBANOS

piątek, 10 czerwca 2011

Los Nadies

Los Nadies

Sueñan las pulgas con comprarse un perro
y sueñan los nadies con salir de pobres,
que algún mágico día llueva de pronto la buena suerte,
que llueva a cántaros la buena suerte;
pero la buena suerte no llueve ayer, ni hoy, ni mañana, ni nunca,
ni en lloviznita cae del cielo la buena suerte,
por mucho que los nadies la llamen
y aunque les pique la mano izquierda,
o se levanten con el pie derecho,
o empiecen el año cambiando de escoba

Los nadies: los hijos de nadie, los dueños de nada

Los nadies: los ningunos, los ninguneados, corriendo la liebre, muriendo la vida, jodidos, rejodidos:

Que no son, aunque sean.
Que no hablan idiomas, sino dialectos.
Que no profesan religiones, sino supersticiones.
Que no hacen arte, sino artesanía.
Que no practican cultura, sino folklore.
Que no son seres humanos, sino recursos humanos.
Que no tienen cara, sino brazos.
Que no tienen nombre, sino número.
Que no figuran en la historia universal, sino en la crónica roja de la prensa local.

Los nadies, que cuestan menos que la bala que los mata.

EDUARDO GALEANO (urugwajski historyk, pisarz i dziennikarz)


'Jestem pisarzem ogarniętym obsesją pamiętania, pamiętania o przeszłości Ameryk szczególnie, a nade wszystko o przeszłości Ameryki Łacińskiej, mojej ziemi ojczystej skazanej na zapomnienie.'

Los Nadies






Niczyi

Śnią o pchłach kupując psa
i śnią Niczyi o ucieczce z ubóstwa
że któryś magiczny dzień przyniesie nagłe powodzenie
że rozleje się obfitość powodzenia
ale powodzenie nie spływa ani wczoraj, ani dzisiaj, ani jutro, ani nigdy
nawet mżawka powodzenia nie spada z nieba
tylko dlatego, że Niczyi go łakną
i choć swędzi ich lewa ręka
albo podniosą prawą stopę
albo rozpoczną rok zmieniając miotłę

Niczyi: niczyje dzieci, właściciele niczego
Niczyi: żadni, nieistniejący, biegnące króliki, umierający za życia, pieprzeni, przeklęci

Którzy nie są, choćby byli
którzy nie mówią językami, tylko dialektami
Którzy nie wyznają religii, tylko przesądy
Którzy nie tworzą sztuki, tylko rękodzieło
Którzy nie tworzą kultury tylko folklor
Którzy nie są ludźmi, tylko zasobami ludzkimi
Którzy nie mają twarzy, tylko muskuły
Którzy nie mają imienia tylko numer
Którzy nie są wymieniani w historii świata, tylko w kronikach policyjnych lokalnej prasy

Niczyi, którzy nie są warci kuli, która ich zabija.

Credo

rzeczy, które ci się codziennie przydarzają, mogą się przekuć na niezłomność twojego charakteru lub, kiedy
zastąpi je wzorzec cienia, przyćmią twoje światło i prawdę o tobie, powodując zgorzknienie, nerwowość,
poczucie skrzywdzenia... - ty wybierasz

- zawsze interesuj się bliźnimi, mimo że wydaje ci się, iż ich obchodzą tylko oni sami (przeważnie tak bywa) lub ty w odniesieniu do ich poczynań, czyli ty jako publiczność świadcząca o ich życiu

- zawsze dotrzymuj słowa, mimo że spotykasz się ze stwierdzeniami: 'oczywiście nie zrobiłam(em) dla ciebie
tego czy tamtego', jakby 'oczywiście' mogło usprawiedliwić niezrealizowanie przyrzeczenia, choć w rzeczywistości maskuje tylko lenistwo wewnętrzne, lub co gorsza świadczy wyraźnie o postponowaniu twojej osoby

- nigdy nie lekceważ swoich bliźnich, choć czujesz, że tak właśnie postępują wobec ciebie; to znak, że cię nie poznali; woleli latami patrzeć na ciebie przez pryzmat swoich oczekiwań i widzieć w tobie to, czego nie ma niż
spytać, jaki kolor lubisz najbardziej

- nigdy nie naciskaj, ale też nie pozwalaj bliźnim zbytnio dominować; wyraźnie zaznaczaj swoje intymne terytorium, chroń je; mów 'nie' tak długo i tak łagodnie, aż zrozumieją, że oznacza to nie atak na nich, ale twój
status quo; jeśli odejdą, będzie to znaczyło, że są ignorantami, wtedy nie żałuj, bo właśnie uwolnili cię od swojej wątpliwej przyjaźni

- bądź tak dobrym człowiekiem, jak potrafisz, ale nie pozwalaj by 'koszty' przerosły 'nakłady'; w ekonomii stosunków międzyludzkich zachowuj równowagę i dystans, od czasu do czasu obnażając kły i powarkując, by zauważano, że wejść na twoją głowę oznacza spaść i boleśnie się potłuc

- nie obawiaj się, że twoje zachowanie może prowadzić do utraty przyjaciół; jeśli tak się stanie, będzie to moment, gdy zrozumiesz, że najważniejsza jest przyjaźń z samym sobą i z tymi, którzy postępują dokładnie tak samo jak ty

- kiedy już pokonasz swoje słabości i wejdziesz na szczyt,  zobaczysz wyraźnie cały krajobraz; nie opowiadaj wtedy innym, co widzisz, chroń swoje tajemnice; ci, którzy są w innym miejscu, nie zrozumieją, najprawdopodobniej odrzucą twoje spostrzeżenia opierając się jedynie na tym czego ich nauczono

- niczego nie tłumacz ani nie wyjaśniaj swoim bliźnim; kiedy zadają ci pytanie, nie chcą wyjaśnień, chcą usłyszeć to, co kołacze w ich głowach, szukają tylko potwierdzenia dla twoich tez; twoje wyjaśnienia mogą
zachwiać ich pewnością, a wtedy na pewno podniosą na ciebie kamień

- nigdy nie rozmawiaj z kimś, kto przed chwilą powiedział, że brak ci pokory, ponieważ to, co właśnie powiedział jest wyznacznikiem, jak bardzo brakuje pokory jemu, i jak chętnie widziałby ciebie w roli cierpiętnika a siebie w roli zbawcy

- nie trać czasu na czcze gadanie dla rozrywki, ponieważ kradnie to twój cenny czas, w którym możesz się uczyć i rozwijać

- dostrzegaj piękno tam, gdzie pozornie ono nie istnieje i przestań się łudzić, że ci, którzy widzą piękno tylko w rzeczach pięknych są w jakikolwiek sposób do ciebie podobni;

- twój świat jest twoim światem, twoja miłość twoją miłością, możesz otwierać każde drzwi, ale zamykaj je
tylko wtedy, kiedy masz absolutną pewność, że powrót mógłby zrujnować efekty twojego rozwoju

- idź wyłącznie swoją ścieżką, poszukuj, rozglądaj się, analizuj i rozważaj, zawracaj, by zamiast odpowiedzi
napotykac coraz to nowe pytania...

- bądź

poniedziałek, 6 czerwca 2011

Jack Sparrow i przyszłość świata

Nie obejrzałam do końca Piratów z Karaibów na nieznanych wodach... Cóż, zasnęłam. Wcale nie ze zmęczenia. Znudzona wielce. Niniejszym nadmieniam, że jestem maniakiem kina, tego bardzo dobrego, tego mniej i tego z półki komercyjno-rozrywkowej. Ale. Ale zasnęłam z refleksją, że którąkolwiek część bym oglądała, nic mnie nie zaskoczy,  nie pobudzi, ani nie zainspiruje. Że zobaczę te same plastikowe twarze i postacie, nawet mimo wysiłków Johnny'ego, te same sceny, te samy intrygi i tę samą muzykę. To kolejny produkt masowy (co nie musi wcale oznaczać kiepskiej jakości), który wywołuje we mnie sprzeciw i pytanie: Kto dał na to kasę?! Ale to pytanie retoryczne. Dał ten, kto na tym zarobi, bez względu na jakość sprzedawanego barachła. I tak wszyscy przyjdą i zapłacą, a jeśli komuś zostanie niedosyt albo niesmak, jego sprawa. Zarabiającego to guzik obchodzi.
Byłoby zgoła inaczej, gdyby odbiorcy nie godzili się na marną jakość, gdyby film wygwizdali, obśmiali, a zarabiającym nierzeczywiste pieniądze na tymże knocie zagrali na nosie choćby jakimś niewielkim bojkotem sal kinowych. Tylko... któż zbojkotuje knota, skoro najpierw musiałby sprawdzić znaczenie słowa, a potem jeszcze stracić sporo energii, dużo więcej niż przysypiając w wygodnym fotelu kinoplexu. Sic!
W tym kontekście przyszłość świata woła o ratunek. Jeżeli ci przysypiający znajdą się w innych fotelach, 'Kraina Czarów' pacnie jak domek z kart, rozpłaszczy się na podłożu nie pozostawiając cienia wątpliwości, że nic gorszego niż ignorancja nie może się przydarzyć. Czy potrzeba kataklizmu albo działań osób trzecich, by ten proces przyspieszyć? Nie. Działania prowadzące do zidiocenia już dawno się odbyły, a teraz zbierane są tylko owoce. Zagłada jest blisko...
Choć w pewnym sensie to jednak dziwi. Nie od dziś wiadomo, że pewne sfery są silne, nawet nie poprzez wspólne cele, ale poprzez czynnik ilościowy, wystarczyłoby usunąć tylko jedną literkę z często używanego w mediach słowa blogosfera, żeby zrozumieć, kim można by się stać w obronie starego dobrego świata. Nie żartowałam, choć rysunek jest żartem, mam nadzieję, nikogo nie urażającym....

niedziela, 5 czerwca 2011

Santeria cubana - Olodumare

Kuba dzieli z Ameryką Łacińską wspólną historię podbojów hiszpańsko-portugalskich. Występują tu jednak pewne różnice, dotyczące głównie losów ludności rdzennej. Podczas gdy na większości kontynentu, zwłaszcza tam, gdzie osiedliły się wielkie cywilizacje prekolumbijskie - ludy pierwotne zachowały swoją odrębność, a zatem również elementy kultury oraz religię, na Antylach z zawrotną szybkością dokonywano eksterminacji Indian, co spowodowało, że  ślady wierzeń religijnych stają się tutaj mniej widoczne.
Mieszkańcy Antyli, tak jak indianie Araucos, którzy zaludnili Kubę, kultywowali wiarę o treściach animistycznych, magicznych i mitologicznych. Personifikowali moce nadprzyrodzone w panteonie bóstw,  co prezentowali w swych ceremoniach, celebrowaniu świąt religijnych, pieśniach, tańcu i określali funkcje kapłańskie związne z uzdrawianiem, przepowiadaniem przyszłości czy pielęgnowaniem tradycji. 
W złożonym procesie transkulturowym, który rozpoczął się w tamtych czasach, dziedzictwo religijne można zauważyć tylko w legendach i popularnych mitach, związanych z duchami Indian i miejscami takimi jak jaskinie, gdzie ludność rdzenna praktykowała kult zmarłych i wykorzystywała je, aby przedstawiać swoje malarstwo, ujawniające magiczny sposób postrzegania rzeczywistości.
Hiszpańscy konkwistadorzy, przybyli na wyspę, przywieźli swoją kulturę, język, swoją cywilizację,  sposób przedstawiania i interpretowania rzeczywistości, a wreszcie swoją religię - katolicyzm, który wspierany przez kolonializm, na długi czas stał się religią oficjalną i jedyną.
Rozprzestrzenianie się chrześcijaństwa było sposobem ewangelizacji i jednocześnie uprawomocnieniem próby centralizacji wielu grup etnicznych. Edukacja, opieka zdrowotna i rozwój społeczny w dużej mierze jako działalność charytatywna były w rękach kleru. Kościół Katolicki osiągnąl swoją uprzywilejowaną pozycję polityczną i społeczną i zachował ją nawet po uzyskaniu niepodległości od Hiszpanii. 
W wyniku prób zniewolenia trwających przez kilka stuleci, w okresie kolonialnym na Kubie, jako odpowiedź na rygory niewolnictwa, wprowadzono różne obrządki religijne, w zależności od zróżnicowania etnicznego przybyłych z Afryki grup niewolników. Od tego czasu Hiszpanie i Afrykanie stali się głównymi etniczno-kulturowymi pniami społeczeństwa kubańskiego oprócz kultur karaibskiej, europejskiej, północnoamerykańskiej czy chińskiej w długotrwałym i skomplikowanym procesie transkulturowym i krzyżowania ras. Oryginalne religie afrykańskie zostały zmodyfikowane w warunkach kubańskich a ich wyznawcy zachowali swoją odrębność mimo postępującego procesu wykorzeniania wiary i mieszanek międzyetnicznych. Zmianom uległy głównie odniesienia mitów i obiekty religijne, a w sytuacji zniewolenia preferowano rytuały ochrony i przewidywania przyszłości, co zmniejszało znaczenie innych, na przykład tych dotyczących płodności. 
W ten sposób ukształtowało się kilka kubańskich odłamów religijnych pochodzenia afrykańskiego.  Z kultury Joruba wywodzi się religia nazywana Regla de Ocha (Obrządek Ocha) lub Regla de  Ifá (Obrządek Ifá), znana pod popularną nazwą santeria. To synkretyczna religia afrokubańska mająca swój początek na terenach dzisiejszej Afryki Zachodniej - południowo-wschodnia Nigeria i wschodni Benin. Jej kolebką jest święte miasto Ifé.
Od chwili odkrycia w 1492 roku Nowy Świat był traktowany jak wielka spiżarnia ze względu na swoje wielkie bogactwa: kakao, kawa, cukier, drewno, minerały płynęly jak woda na Stary Kontynent, ale kolonistom potrzeba było taniej siły roboczej. Najtaniej było przywieźć czarnych niewolników z Afryki, ze względu na ich siłę fizyczną. Dostarczano ich głównie z Afryki Środkowej (Dahomey, Nigeria, Togo, Czad, Ghana, Costa de Marfil, Senegal, Malí...). Na Kubę przybywali więc członkowie najprzeróżniejszych plemion: Joruba, Nagoto, Ashanti, Araras, Adjas, Ijos, Eficks, Kwas, Jekris, Haussas, Malinkeses, Guassas, Mandingo, Bambaras, Lucumi, Fons, Baribas, Siboney.... którzy zostawili za sobą w Afryce wszystko, nie posiadali nic, ale nie można było pozbawić ich wiary.
W czasach ucisku i niewolniczej pracy zostało im tylko pielęgnowanie swoich tradycji i obrzędów, które były swego rodzaju ochroną przed niewolnictwem. Kulty te stopniowo przybierały na sile. Religia Lucumi / Joruba  (lucumi - dialekt Joruba; profesor Fernando Ortiz w swoich współczesnych studiach afrokubańskich podaje, iż pod nazwą Lucumi rozumie się niewolników z Afryki Zachodniej, którzy zamieszkiwali ziemie Królestwa Oyo, z najliczniejszą grupą plemienną tych terenów - Joruba) znana dziś jako santeria, zaczęła rozprzestrzeniać się na całej wyspie i także na inne kraje Ameryki Łacińskiej. Przywiązani do swoich tradycji Jorubowie (sprowadzani do Ameryki aż do XIX wieku jako niewolnicy; na Kubie niewolnictwo było legalne do 1886 roku, kiedy znajdowało się tam około 400 tysięcy niewolników) kultywowali swoje zwyczaje religijne jako formę przetrwania w nowych warunkach.
Santeria nie jest religią prymitywną, Jorubowie byli ludźmi „cywilizowanymi” o bogatej kulturze i głębokim poczuciu etyki. Poza tym byli niezwykle piękni i silni, a ich mądrość i warunki życia wpłynęły zdecydowanie na podejście do religii na współczesnej Kubie. Ze względu na represjonowanie przyjmowali inne kulty wytwarzając synkretyzm religijny. Współczesny Kubańczyk, jeśli nie jest ateistą ukształtowanym i zdominowanym przez system, jest zarazem katolikiem, santero i masonem. Ta metoda pozwoliła chronić i przetrwać ich wierzeniom do dziś, jednoczyć społeczność pochodzenia afrykańskiego i funkcjonować w warunkach brutalnych systemów społeczno-politycznych. Obchodzone dziś na Kubie święta katolickie są tylko fasadą santerii. Święty Łazarz to Babalú Ayé, Święta Barbara to Changó, Święty Krzysztof to Ogún, Święta Teresa to Oyá, Matka Boska Miłosierdzia (Najświętsza Maria Panna) to Obatalá, Matka Boska z Regla (Czarna Madonna) to Yemayá, Matka Boska Miłosierna z El Cobre (patronka Kuby) to Ochún, a święty Michał Archanioł to Eleguá...
Santeria dzieli się na sześć kategorii 
1 Stwórcą i jedynym Bogiem jest  Olodumare. Nie można go przedstawiać obrazowo i nie ma cech ludzkich, jednak na Kubie nazywany Olorún Olodumare (Pan niebios) przedstawiany jest w męskiej postaci. Pochodzą od niego wszyscy Orishas, są strażnikami i interpretatorami powszechnego przeznaczenia. Każdy stanowi jeden z aspektów życia, takich jak wymiar sprawiedliwości, wojny, wody, opieki zdrowotnej. Niektórzy w odległej przeszłości byli ludźmi i w trakcie swojego niezwykłego życia zdobyli duchową godność Orishas.
2 Orishas czczone są według określonych rytuałów. Każdy ma inny kolor, muzykę, posiłki i modlitwy. Manifestują się one przez kapłanów lub kapłanki, w których znajdują się na stałe lub czasowo. Oferują pomoc i doradztwo we wszystkich dziedzinach życia.
3 Egungun są przodkami każdej rodziny, czczeni w sanktuariach rodziny czy społeczności. Ich misją jest zapewnienie kontynuacji społeczeństwa Joruba i sprawiedliwości społecznej na wszystkich poziomach. Są to też mówiąc ogólnie duchy zmarłych.
4 Ludzie to zarówno ci, którzy żyją, jak i ci, którzy są w łonie matki. Ich moc jest podstawowa, ponieważ tylko ludzie mogą realizować zamiary i życzenia Orishas. Są oni wolni od czynienia dobra lub zła.
5 Zwierzęta i rośliny są wzajemnie zależne od ludzi, dla których z kolei są niezbędne do przetrwania i żywienia.Są źródłem zdrowia, żywności i świętości. Rośliny, zwierzęta i ludzi zależą z kolei od ziemi, uświęconej jako Onile.
6 Skały, chmury, rzeki czy metale są uważane za istoty z wolą, mocą i przeznaczeniem. Także gwiazdy są zamieszkane przez Orishas. Świat przyrody (zwany na Kubie el Monte), to grupa istot żywych, z którymi można się komunikować.
Santeros wierzą w Boga, znanego jako Olorún lub Olodumare. Olorún jest źródłem ashe, duchowej energii, która składa się na wszechświat, jakiekolwiek przejawy życia i wszystkie rzeczy materialne. Współdziała ze światem i człowiekiem porzez swoich emisariuszy, czyli Orishas. Władają oni każdą z sił natury i każdym aspektem ludzkiego życia. Zwracamy się do nich o pomoc, by prowadzili nas do lepszego życia materialnego i duchowego. Przywódcy kultu santerii to santeros (babalochas - kapłani; babá w języku joruba znaczy ojciec) i santeras (iyalochas - kapłanki; iyá znaczy matka, ocha - świętego), wraz z innymi w hierarchii. Wyrażenia określające kapłanów pochodzą z Kongo a kult praktykowany jest również pod nazwą Regla Conga (Obrządek Kongo) lub Palo Monte i koncentruje się na na kulcie sił natury.
Olodumare przewodniczy panteonowi Joruba. Jest stworzycielem nieba i ziemi, zsyła deszcz i powoduje wzrost roślin. Jest pierwotnym źródłem wszelkiego życia, a od niego człowiek otrzymuje swoją duszę. To istota najwyższa i najwyższa siła, która emanuje z całego wszechświata. Jest tym wszystkim, co widać i co jest ukryte. Uosabia jednego, najwyższego Boga, uznawanego przez wszystkich orishas jako najwyższy autorytet w hierarchii, którą zawdzięcza wierze i miłości absolutnej. Jest istotą niedostępną, wzniosłą i odległą, której nie składa się ofiar, nie istnieją żadne dotyczące go rytuały, nie posiada kapłanów, symboli, nie jest przedstawiany pod żadną postacią ani na obrazach, nie buduje się dla niego świątyń, nie nosi się związanych z nim ozdób jak naszyjniki (ileke) czy bransoletki (ilde de santo) nie można również bezpośrednio modlić się do niego czy składać jakichkolwiek próśb. Olodumare jest twórcą uniwersalnym, panem wszystkich stworzeń. Jest wszechmocny, wszechobecny i wszechwiedzący. On jest sędzią najbardziej kochającym, nieśmiertelnym i świętym. Olodumare, jako Istota Najwyższa, Bóg Uniwersalny, pan sprawiedliwości, Opatrzności Bożej, sąd najwyższy i miłosierny, jest początkiem i końcem wszystkich rzeczy, miłością i mocą absolutną. Jest źródłem wszystkich energii życiowych, jak i wartości niematerialnych, ma wpływ na wszystko, co istnieje i będzie trwał aż do końca czasu.


Sarah Forbes Bonetta i jej mąż  James Davies, 1862, oboje Yoruba


Sara, nazywana Afrykańską Księżniczką, pochodziła z królewskiego klanu, uratowana przed rzezią przez kapitana Marynarki Królewskiej Fredericka E. Forbesa, została przywieziona do Anglii "jako podarunek od króla Czarnych dla królowej Białych" i przedstawiona królowej Victorii, którą zachwyciła zarówno urodą jak i inteligencją...


Angelique Kidjo, pochodzi z Beninu, Yoruba


Femi Olagoke, nowojorski model, Yoruba




Piękne kobiety Yoruba...

sobota, 4 czerwca 2011

Kelechi Amadi Obi

Urodził się 29 grudnia 1969 roku, ukończył prawo na University of  Nigeria, ale zdecydował się jednak na coś zupełnie innego. Mieszka i pracuje w Lagos. Jest ...


... piękny