Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuba. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 marca 2012

Sygnały

Z Kuby - Desde Cuba
Sygnały?
Zawalone schody budynku na tym samym rogu, gdzie ztwierdzono socjalistyczny charakter rewolucji.
Zdesperowana grupa trzynastu osób, zajmuje Kościół Miłosierdzia w centrum Hawany i są wyprowadzani siłą w godzinach porannych.
Telewizja pokazuje reportaż na temat zniszczonych przez ludzi mostów, którzy je rozmontowali, żeby budować domy.
Archidiecezja publikuje notatkę w gazecie Partii Komunistycznej tonem, który naśladuje oficjalne wydawnictwa.
Ziemniak nadal pojawia się sporadycznie na stoiskach rolniczych i podwyższa swoją cenę w nielegalnych sieciach.
Hiphopowy muzyk jest aresztowany za protest przeciwko traktowaniu szkolnemu swojego syna i zerwanie fotografii Camilo Cienfuegos sprzed wejścia do szkoły.
Kardynał składa oświadczenie w czasie najwyższej oglądalności tego samego dnia kiedy 55 lat wcześniej pewien młody człowiek włamał się do stacji radiowej.
Hugo Chavez przebywa pooperacyjnie na Kubie otoczony tajemnicą i pogłoskami o powrocie Okresu Specjalnego.
Prezentuje się książkę Fidela Castro intelektualistom z Ameryki Łacińskiej, wydając tysiące kopii na papierze przeznaczonym dla rocznej produkcji wszystkich wydawnictw.
Lekarz ogłasza strajk głodowy aby przywrócono jego prawo do leczenia pacjentów.
„Cyberwojna" osiąga niewiarygodny paroksyzm i używa serwisów społecznościowych jako broni do walki lub jako wroga do pokonania.
Mężczyzna z telefonem komórkowym filmuje pożar, a następnie policja konfiskuje mu urządzenie z powodu pokazywania „brzydkiej strony spraw".
W centrum walki informacyjnej przeciw tajności, dziennikarka, atakuje tych, którzy kupują ogromne ilości herbatników i makaronu na sprzedaż.
Zima żegna się z Hawaną chwile po tym, jak wyciągnęliśmy nasze płaszcze.
Ogłoszono, że nielegalnie wywieziony krokodyl powróci z powrotem na naszą Wyspę z Włoch w tym samym orszaku, z którym przybędzie Papież.
I zastanawiam się: Czy wszystkie te znaki, te wydarzenia są oznakami końca czy początku? Czy wszyscy jesteśmy szaleni, czy to nie pora, żebyśmy osiągnęli zdrowy rozsądek?
Yoani Sanchez
http://www.desdecuba.com/generaciony/

Kiedy się rozejrzeć wokół i uważnie przyjrzeć, sygnałów można zauważyć znacznie więcej... Dla myślących nic trudnego. Mnie zaszokowały programy tv komentujące pobyt papieża w Meksyku i na Kubie. Czyżby polska tv i preparatorzy informacji sądzili, że odbiorcy to idioci, a najwłaściwszym pytaniem w kontekście tej wizyty jest: czy Kościołowi nie przeszkadza synkretyzm religijny? Buahahahaha. O mało nie pękłam ze śmiechu. Dobrze, że przytomny Meksykanin powiedział, że Meksyk to kraj wolności religijnej. I oby tak zostało. Nie dość już przypadkiem nawracania na katolicyzm?

Jaki jest rzeczywisty cel wizyty papieża w Meksyku?
Que es el objetivo verdadero de la visita el papa en Mexico?
http://www.siempre.com.mx/2012/03/el-papa-intenta-imponer-su-agenda-politica/

                                                                                                                                 źródło: internet

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Irene...


W niedzielę pojawiło się ostrzeżenie. Tropikalna burza Irene przemieściła się w kierunku północno-zachodnim do Puerto Rico. Irene o świcie uzyskała większą intensywność i osiągnęła status huraganu, stając się pierwszym huraganem w tym sezonie. Maksymalna prędkość wiatru 120 kilometrów na godzinę, ciśnienie spadło do 987 hPa, zakwalifikowana jako huragan kategorii 1 w pięciostopniowej skali Saffira-Simpsona. Utrzymuje kierunek na północny zachód. O szóstej rano w niedzielę centrum huraganu zlokalizowano na 18,5 stopnia szerokości geograficznej północnej i 66,6 stopnia długości geograficznej zachodniej, co sytuuje ją  około 65 mil na zachód od San Juan, Puerto Rico i około 445 km na wschód od Puerto Plata na Dominikanie. Przewiduje się, że w ciągu najbliższych 24 do 48 godzin Irene przemieści się w tym samym kierunku, z niewielkimi zmianami a jej szybkość może się zintensyfikować. Do północnej części Haiti dotrze we wczesnych godzinach porannych we wtorek.
Centrum Prognoz Instytutu Meteorologii monitoruje rozwój i trajektorię huraganu Irene, ze względu na skutki, które mogą wystąpić we wschodniej części Kuby od wtorku, głównie z powodu deszczy.
Dzisiaj o 8 rano cyklon tropikalny Irene był w odległości około 210 km na południowy wschód od Puerto Plata, na północnym wybrzeżu Dominikany, około 280 km na południowy wschód od Wysp Turks i Caicos.
Szeroki obszar niskiego ciśnienia nadal generuje chmury i deszcz. Na pozostałej powierzchni Oceanu Atlantyckiego, Morza Karaibskiego i Zatoki Meksykańskiej nie ma zagrożenia rozwojem tropikalnego cyklonu w ciągu najbliższych 24 do 48 godzin.

Dzisiaj więc na Kubie leje, wiatry od 25 do 30 km na godzinę.... Chwała Bogu. Mam nadzieję że wredna Irene ominie Hawanę, jak wynika z mapy, około środy i czwartku odleci w kierunku Bahamów.
Zawsze boję się o Moje Miasto, kiedy czytam takie informacje. Boję się mocnych uderzeń fal w nabrzeże, boję się o domy stojące przy Malecón, o ludzi, którzy mogą stracić ściany i sufit nad głową, o biedną karaibską staruszkę. Kto tylko czytał, jak wygląda cyklon, nie ma pojęcia, co dzieje się wtedy naprawdę...

Zwyczajna burza w sezonie wygląda tak: dzień jest jakby zastygły i nieruchomy, żar, który leje się z nieba nie do wytrzymania, słońce parzy skórę, która, ma się wrażenie, za chwilę napuchnie bąblami jak po przyłożeniu do rozgrzanej patelni. Piasek jest tak gorący, że nie ma możliwości iść po plaży bez butów, powietrze otacza szczelnie, jakby stanowiło formę przygotowaną do odlewu ciała. Pot płynie strużkami po plecach, szyi, głowie, twarzy, a wycieranie nic nie daje. Mokre ubranie przylega do ciała tworząc niemal drugą skórę... Niebieskie niebo w kilkanaście sekund zmienia się w czarne niskie, skłębione tuż nad głową. Światło żółknie, wilgotność wzrasta do ponad stu procent. Zanim spadnie deszcz, na skórę opadają krople wilgoci i nagle zaczyna lać. Ściana wody wali gwałtownie z nieba, otacza zewsząd, widoczność spada do kilku metrów, przypomina gęstą mgłę w szarym półmroku świtu. Przez chwilę można mieć wrażenie, że jest się w ciasnej dusznej piwnicy, wokół jest tylko nieprzejrzysta gruba szyba, niczym dno od butelki albo luksfer. Grzmi, błyska się, wyje, dudni, huczy i szumi, wszystko w zwielokrotnionym natężeniu, a człowiek wewnątrz tego wodospadu jest nieporadny i bezbronny. Liście palm w podmuchach wiatru układają się wtedy poziomo, a drobne nie zabezpieczone przedmioty odlatują bezpowrotnie w siną dal... 
Morze atakuje wściekle, wkurwione jak nigdy. Bez przerwy zapowiadam, że Yemayá zażąda tego roku wiele krwi, wedrze się na ląd, by oczyścić się, umyć swoje wstydliwe członki. Fale tworzą wodną zasłonę, zakrywając słabe światło. Miasto tonie w słonym morskim powietrzu, wiatr ryczy wściekle, jak zła siła, wyrywając żaluzje, a nawet całe okna, anteny telewizyjne wzlatują w niebo, raniąc chmury oksydowanymi ostrzami.
/Z. Valdés, Oddałam ci całe życie/
fot: PAP/ EP
Zniszczenia dokonane przez huragan Ike na Kubie w 2008 roku...

sobota, 18 czerwca 2011

Kubańczykiem Być - Ser cubano



Kubańczykiem Być...

Kubańczycy są jak ogień
Nie pochodzą z małej wysepki na Karaibach, ale są Perłą Antyli
Są rodzajem wybranym ... przez samych siebie :)
Są ciągle między nami, ale nie są z nami
Kubańczycy piją w jednym kieliszku radość i smutek
Robią muzykę ze swojego płaczu i śmieją się ze swojej muzyki
Bardzo poważnie biorą sobie żarty, a żartują sobie z poważnych rzeczy
Nie wierzą nikomu ale wierzą we wszystko
Nigdy nie dyskutuj z nimi! Oni się rodzą z mądrością. Nie potrzebują czytać, gdyż wszystko już wiedzą. Nie pragną podróżować, już wszystko widzieli!
Kubańczycy charakteryzują się ogromną pasją do wszystkiego co robią i hałaśliwie to okazują kiedy są w grupie. Każdy z nich ma w sobie iskrę geniusza, a geniusze nie lubią się między sobą, często więc dyskutują.
Nigdy mu nie mów o logice, oj nie, bo to pociąga za sobą rozumowanie i myślenie miarowe a Kubańczycy są przesadni i hiperboliczni.
Dla przykładu: jeśli zaproszą Was do restauracji na obiad, nie zabierają nas do najlepszej restauracji w mieście, ale do najlepszej na świecie.
Kiedy się kłócą, nie mówią: „Nie zgadzam się z Tobą” ale „Absolutnie nie masz racji!”
Mają tendencje antropofagicznych, tak więc: „Zjadł ją!” jest wyrażeniem podziwu, a „Zjeść kabel” to znak w sytuacji krytycznej. Zresztą oni nie jedzą tak jak reszta...
Kubańczycy tak kochają sprzeczności, że na piękne kobiety mówią „potwory” a na uczonych „barbarzyńcy”.
Kubańczyk poda Ci rozwiązanie, zanim pojawi się problem
Dla nich problemy nie istnieją. Każdy Kubańczyk zna rozwiązanie na walkę z terroryzmem, jak rozwinąć Amerykę Łacińską, jak skończyć z głodem w Afryce, jak spłacić dług narodowy, kto powinienen zostać prezydentem i jak dany kraj może stać się potencją światową.
Oni nie mogą pojąć jak reszta świata ich nie rozumie, kiedy ich pomysły są tak proste i łatwe do zrealizowania. I jeszcze trudniej im ogarnąć czemu ludzie nie chcą nauczyć się mówić po hiszpańsku tak jak oni...
Ach Kubańczycy...
Nie można za długo z nimi żyć, ale nie sposób przeżyć bez nich
Kochaj ich i szanuj!
A przede wszystkim: Pozwól im być KUBAŃCZYKAMI

Ser cubano...


Cubanos son como candela.
No descienden de una pequeña isla en el Caribe, pero son la Perla de las Antillas
Son el genero elegido... por si mismos :)
Estan siempre entre nosotros pero no estan con nosostros
Los cubanos con en el mismo vaso beben la alegria y la tristeza
Ellos crean su música con su llanto y se ríen de su música
Toman los chistes muy en serio y siempre bromean de las cosas serias
No creen a nadie pero creen en todo
Nunca discuta con ellos! Ellos nacen con sabiduría. No necesitan leer, porque ya saben todo. No necesitan viajar, han visto todo!
Los cubanos tienen una gran pasión por todo lo que hacen y lo demuestran en voz alta cuando están en el grupo. Cada uno de ellos tiene una chispa de genio, y los genios no les gustan mismos mutuamente así que a menudo discuten.
Nunca les diga sobre de la lógica, oh no, porque esto implica el razonamiento y el pensamiento lineal y los cubanos que tienden a exagerar y son hiperbólicamente.
Por ejemplo, si quieren invitarles a restaurante para la cena, no nos llevan a lo mejor restaurante de la ciudad, pero el mejor del mundo.
Cuando pelean, no digan: „No estoy de acuerdo contigo', pero 'absolutamente estás equivocado!'
Tienen sus tendencias antropofagas así: „¡Se lo comió” es una expresión de admiración, y „Come cable” es una expresión de la situación crítica. Además, ellos no se comen igual que otros
Los cubanos les encantan las contradicciónes y sobre de la mujer bella digan: „monstruo” o de los eruditos: „bárbaro”.
El cubano siempre le dará una solución antes de que surja algún problema
Para ellos, los problemas no existen. Cada cubano sabe cual manera resolver un problema de combatir el terrorismo y desarollar a América Latina, como finalizar al hambre en África, cual forma de pagar la deuda nacional, quien debe ser el presidente y cual manera cualquier país puede convertirse en la potencia del mundo.
Ellos no pueden comprender por qué el resto del mundo no los entiende cuando sus ideas son tan simples y fáciles de implementar. Y aún más difícil de comprender por qué la gente no quieren aprender a hablar español como los hicieron...
Ah, los cubanos...
No se puede vivir mucho tiempo con ellos, pero no hay manera de sobrevivir sin ellos...
Amarlos y respetarlos!
Y sobre todo: les deja, que sean los CUBANOS

niedziela, 5 czerwca 2011

Santeria cubana - Olodumare

Kuba dzieli z Ameryką Łacińską wspólną historię podbojów hiszpańsko-portugalskich. Występują tu jednak pewne różnice, dotyczące głównie losów ludności rdzennej. Podczas gdy na większości kontynentu, zwłaszcza tam, gdzie osiedliły się wielkie cywilizacje prekolumbijskie - ludy pierwotne zachowały swoją odrębność, a zatem również elementy kultury oraz religię, na Antylach z zawrotną szybkością dokonywano eksterminacji Indian, co spowodowało, że  ślady wierzeń religijnych stają się tutaj mniej widoczne.
Mieszkańcy Antyli, tak jak indianie Araucos, którzy zaludnili Kubę, kultywowali wiarę o treściach animistycznych, magicznych i mitologicznych. Personifikowali moce nadprzyrodzone w panteonie bóstw,  co prezentowali w swych ceremoniach, celebrowaniu świąt religijnych, pieśniach, tańcu i określali funkcje kapłańskie związne z uzdrawianiem, przepowiadaniem przyszłości czy pielęgnowaniem tradycji. 
W złożonym procesie transkulturowym, który rozpoczął się w tamtych czasach, dziedzictwo religijne można zauważyć tylko w legendach i popularnych mitach, związanych z duchami Indian i miejscami takimi jak jaskinie, gdzie ludność rdzenna praktykowała kult zmarłych i wykorzystywała je, aby przedstawiać swoje malarstwo, ujawniające magiczny sposób postrzegania rzeczywistości.
Hiszpańscy konkwistadorzy, przybyli na wyspę, przywieźli swoją kulturę, język, swoją cywilizację,  sposób przedstawiania i interpretowania rzeczywistości, a wreszcie swoją religię - katolicyzm, który wspierany przez kolonializm, na długi czas stał się religią oficjalną i jedyną.
Rozprzestrzenianie się chrześcijaństwa było sposobem ewangelizacji i jednocześnie uprawomocnieniem próby centralizacji wielu grup etnicznych. Edukacja, opieka zdrowotna i rozwój społeczny w dużej mierze jako działalność charytatywna były w rękach kleru. Kościół Katolicki osiągnąl swoją uprzywilejowaną pozycję polityczną i społeczną i zachował ją nawet po uzyskaniu niepodległości od Hiszpanii. 
W wyniku prób zniewolenia trwających przez kilka stuleci, w okresie kolonialnym na Kubie, jako odpowiedź na rygory niewolnictwa, wprowadzono różne obrządki religijne, w zależności od zróżnicowania etnicznego przybyłych z Afryki grup niewolników. Od tego czasu Hiszpanie i Afrykanie stali się głównymi etniczno-kulturowymi pniami społeczeństwa kubańskiego oprócz kultur karaibskiej, europejskiej, północnoamerykańskiej czy chińskiej w długotrwałym i skomplikowanym procesie transkulturowym i krzyżowania ras. Oryginalne religie afrykańskie zostały zmodyfikowane w warunkach kubańskich a ich wyznawcy zachowali swoją odrębność mimo postępującego procesu wykorzeniania wiary i mieszanek międzyetnicznych. Zmianom uległy głównie odniesienia mitów i obiekty religijne, a w sytuacji zniewolenia preferowano rytuały ochrony i przewidywania przyszłości, co zmniejszało znaczenie innych, na przykład tych dotyczących płodności. 
W ten sposób ukształtowało się kilka kubańskich odłamów religijnych pochodzenia afrykańskiego.  Z kultury Joruba wywodzi się religia nazywana Regla de Ocha (Obrządek Ocha) lub Regla de  Ifá (Obrządek Ifá), znana pod popularną nazwą santeria. To synkretyczna religia afrokubańska mająca swój początek na terenach dzisiejszej Afryki Zachodniej - południowo-wschodnia Nigeria i wschodni Benin. Jej kolebką jest święte miasto Ifé.
Od chwili odkrycia w 1492 roku Nowy Świat był traktowany jak wielka spiżarnia ze względu na swoje wielkie bogactwa: kakao, kawa, cukier, drewno, minerały płynęly jak woda na Stary Kontynent, ale kolonistom potrzeba było taniej siły roboczej. Najtaniej było przywieźć czarnych niewolników z Afryki, ze względu na ich siłę fizyczną. Dostarczano ich głównie z Afryki Środkowej (Dahomey, Nigeria, Togo, Czad, Ghana, Costa de Marfil, Senegal, Malí...). Na Kubę przybywali więc członkowie najprzeróżniejszych plemion: Joruba, Nagoto, Ashanti, Araras, Adjas, Ijos, Eficks, Kwas, Jekris, Haussas, Malinkeses, Guassas, Mandingo, Bambaras, Lucumi, Fons, Baribas, Siboney.... którzy zostawili za sobą w Afryce wszystko, nie posiadali nic, ale nie można było pozbawić ich wiary.
W czasach ucisku i niewolniczej pracy zostało im tylko pielęgnowanie swoich tradycji i obrzędów, które były swego rodzaju ochroną przed niewolnictwem. Kulty te stopniowo przybierały na sile. Religia Lucumi / Joruba  (lucumi - dialekt Joruba; profesor Fernando Ortiz w swoich współczesnych studiach afrokubańskich podaje, iż pod nazwą Lucumi rozumie się niewolników z Afryki Zachodniej, którzy zamieszkiwali ziemie Królestwa Oyo, z najliczniejszą grupą plemienną tych terenów - Joruba) znana dziś jako santeria, zaczęła rozprzestrzeniać się na całej wyspie i także na inne kraje Ameryki Łacińskiej. Przywiązani do swoich tradycji Jorubowie (sprowadzani do Ameryki aż do XIX wieku jako niewolnicy; na Kubie niewolnictwo było legalne do 1886 roku, kiedy znajdowało się tam około 400 tysięcy niewolników) kultywowali swoje zwyczaje religijne jako formę przetrwania w nowych warunkach.
Santeria nie jest religią prymitywną, Jorubowie byli ludźmi „cywilizowanymi” o bogatej kulturze i głębokim poczuciu etyki. Poza tym byli niezwykle piękni i silni, a ich mądrość i warunki życia wpłynęły zdecydowanie na podejście do religii na współczesnej Kubie. Ze względu na represjonowanie przyjmowali inne kulty wytwarzając synkretyzm religijny. Współczesny Kubańczyk, jeśli nie jest ateistą ukształtowanym i zdominowanym przez system, jest zarazem katolikiem, santero i masonem. Ta metoda pozwoliła chronić i przetrwać ich wierzeniom do dziś, jednoczyć społeczność pochodzenia afrykańskiego i funkcjonować w warunkach brutalnych systemów społeczno-politycznych. Obchodzone dziś na Kubie święta katolickie są tylko fasadą santerii. Święty Łazarz to Babalú Ayé, Święta Barbara to Changó, Święty Krzysztof to Ogún, Święta Teresa to Oyá, Matka Boska Miłosierdzia (Najświętsza Maria Panna) to Obatalá, Matka Boska z Regla (Czarna Madonna) to Yemayá, Matka Boska Miłosierna z El Cobre (patronka Kuby) to Ochún, a święty Michał Archanioł to Eleguá...
Santeria dzieli się na sześć kategorii 
1 Stwórcą i jedynym Bogiem jest  Olodumare. Nie można go przedstawiać obrazowo i nie ma cech ludzkich, jednak na Kubie nazywany Olorún Olodumare (Pan niebios) przedstawiany jest w męskiej postaci. Pochodzą od niego wszyscy Orishas, są strażnikami i interpretatorami powszechnego przeznaczenia. Każdy stanowi jeden z aspektów życia, takich jak wymiar sprawiedliwości, wojny, wody, opieki zdrowotnej. Niektórzy w odległej przeszłości byli ludźmi i w trakcie swojego niezwykłego życia zdobyli duchową godność Orishas.
2 Orishas czczone są według określonych rytuałów. Każdy ma inny kolor, muzykę, posiłki i modlitwy. Manifestują się one przez kapłanów lub kapłanki, w których znajdują się na stałe lub czasowo. Oferują pomoc i doradztwo we wszystkich dziedzinach życia.
3 Egungun są przodkami każdej rodziny, czczeni w sanktuariach rodziny czy społeczności. Ich misją jest zapewnienie kontynuacji społeczeństwa Joruba i sprawiedliwości społecznej na wszystkich poziomach. Są to też mówiąc ogólnie duchy zmarłych.
4 Ludzie to zarówno ci, którzy żyją, jak i ci, którzy są w łonie matki. Ich moc jest podstawowa, ponieważ tylko ludzie mogą realizować zamiary i życzenia Orishas. Są oni wolni od czynienia dobra lub zła.
5 Zwierzęta i rośliny są wzajemnie zależne od ludzi, dla których z kolei są niezbędne do przetrwania i żywienia.Są źródłem zdrowia, żywności i świętości. Rośliny, zwierzęta i ludzi zależą z kolei od ziemi, uświęconej jako Onile.
6 Skały, chmury, rzeki czy metale są uważane za istoty z wolą, mocą i przeznaczeniem. Także gwiazdy są zamieszkane przez Orishas. Świat przyrody (zwany na Kubie el Monte), to grupa istot żywych, z którymi można się komunikować.
Santeros wierzą w Boga, znanego jako Olorún lub Olodumare. Olorún jest źródłem ashe, duchowej energii, która składa się na wszechświat, jakiekolwiek przejawy życia i wszystkie rzeczy materialne. Współdziała ze światem i człowiekiem porzez swoich emisariuszy, czyli Orishas. Władają oni każdą z sił natury i każdym aspektem ludzkiego życia. Zwracamy się do nich o pomoc, by prowadzili nas do lepszego życia materialnego i duchowego. Przywódcy kultu santerii to santeros (babalochas - kapłani; babá w języku joruba znaczy ojciec) i santeras (iyalochas - kapłanki; iyá znaczy matka, ocha - świętego), wraz z innymi w hierarchii. Wyrażenia określające kapłanów pochodzą z Kongo a kult praktykowany jest również pod nazwą Regla Conga (Obrządek Kongo) lub Palo Monte i koncentruje się na na kulcie sił natury.
Olodumare przewodniczy panteonowi Joruba. Jest stworzycielem nieba i ziemi, zsyła deszcz i powoduje wzrost roślin. Jest pierwotnym źródłem wszelkiego życia, a od niego człowiek otrzymuje swoją duszę. To istota najwyższa i najwyższa siła, która emanuje z całego wszechświata. Jest tym wszystkim, co widać i co jest ukryte. Uosabia jednego, najwyższego Boga, uznawanego przez wszystkich orishas jako najwyższy autorytet w hierarchii, którą zawdzięcza wierze i miłości absolutnej. Jest istotą niedostępną, wzniosłą i odległą, której nie składa się ofiar, nie istnieją żadne dotyczące go rytuały, nie posiada kapłanów, symboli, nie jest przedstawiany pod żadną postacią ani na obrazach, nie buduje się dla niego świątyń, nie nosi się związanych z nim ozdób jak naszyjniki (ileke) czy bransoletki (ilde de santo) nie można również bezpośrednio modlić się do niego czy składać jakichkolwiek próśb. Olodumare jest twórcą uniwersalnym, panem wszystkich stworzeń. Jest wszechmocny, wszechobecny i wszechwiedzący. On jest sędzią najbardziej kochającym, nieśmiertelnym i świętym. Olodumare, jako Istota Najwyższa, Bóg Uniwersalny, pan sprawiedliwości, Opatrzności Bożej, sąd najwyższy i miłosierny, jest początkiem i końcem wszystkich rzeczy, miłością i mocą absolutną. Jest źródłem wszystkich energii życiowych, jak i wartości niematerialnych, ma wpływ na wszystko, co istnieje i będzie trwał aż do końca czasu.


Sarah Forbes Bonetta i jej mąż  James Davies, 1862, oboje Yoruba


Sara, nazywana Afrykańską Księżniczką, pochodziła z królewskiego klanu, uratowana przed rzezią przez kapitana Marynarki Królewskiej Fredericka E. Forbesa, została przywieziona do Anglii "jako podarunek od króla Czarnych dla królowej Białych" i przedstawiona królowej Victorii, którą zachwyciła zarówno urodą jak i inteligencją...


Angelique Kidjo, pochodzi z Beninu, Yoruba


Femi Olagoke, nowojorski model, Yoruba




Piękne kobiety Yoruba...

sobota, 15 stycznia 2011

2010, 18 lutego, Havana, Lawton
kiedy przechodzę przez diez de octubre mijam ludzi takich samych jak ja... w tym sklepie naprzeciwko nie ma prawie nic, ciasteczka, rolady, torciki, obrzydliwe bez smaku, sam cukier i wygląd, nic poza tym, ale ludzie kupują, bo nie ma nic innego, oczywiście za cuc, to sieć sylvain, tiendas especializadas en panes y dulces... hahaha, wchodzimy, oglądamy, wychodzimy. mijamy zielony dom, ten w prawym rogu zdjęcia, gdzie zawsze rano siedzi kwiaciarka i gdzie na rogu łapiemy taksówkę do centro habana...




za zielonym domem skręcamy w lewo w calle san francisco, która nie wygląda imponująco w przeciwieństwie do nazwy. moja calle jest dość szeroka i brudnawa, mimo że wszyscy dbają o wyrzucanie śmieci do pojemników, jakoś tego nie widać. jest odrapana, nierówna, powykrzywiana. numero 3 (w lewo za dziewczyną w koszulce na ramiączkach)




w podwórku mieszkamy obok właścicielki rudawego spaniela, maleńkiej siwej staruszki i wiecznie kłócącego się małżeństwa, którego dzieciak wysiaduje na naszych schodach. casa de miguel jest zadbana i czysta, miguel zmienia pościel i myje podłogę, zapomina jednak o kurzu na meblach, ale to nie problem. mamy małżeńskie łóżko, szafę na ubrania, łazienkę z wszędobylskim grzybem wymalowaną na niebiesko, małą kuchnię, gdzie w aluminiowym garnku gotuję wodę na kawę, działającą lodówkę, telewizor i siebie... w sumie nic dziwnego, że "komfort" bo ta casa nie jest darmowa :) vis a vis numero 3 jest państwowa piekarnia, czasem wieczorem udaje się tam kupić "na lewo" ten lepszy chleb, a trzy domy dalej w głąb ulicy mamy prywatny punkt małej gastronomii i to ratuje mi w havanie życie... ale mój sposób życia tutaj to nie kwestia pieniędzy.
zdjęcia z barrio nie są moje... nie wyjmuję tutaj aparatu, choć teraz myślę, że powinnam i nie bardzo wiem dlaczego tego nie zrobiłam. żałuję.

niedziela, 2 stycznia 2011

Havana

no więc dobrze, nie jestem uzależniona od alkoholu czy narkotyków, seksu, gier komputerowych, hazardu, tylko od miasta, od Niej, zawsze myślę o Niej z dużej litery, zawsze jest ze mną i zawsze płaczę, kiedy ją widzę, kiedy z nią jestem, nie umiem inaczej... zastanawiam się skąd się to wzięło i nie znajduję odpowiedzi, choć uczciwie szukam, zresztą .... po co mi odpowiedź, skoro miłość jest wzajemna




piątek, 31 grudnia 2010


2010, 18 lutego, Havana, Lawton

w miejscu, gdzie znajduje się mężczyzna w zielonej koszulce, codziennie wysiadam z taksówki; wracam z centro hawana do domu; do barrio lawton; w panaderii Tosca kupuję pieczywo; chleb przypominający naszą dawną bułkę wrocławską, ale suchy, jak z waty, bez smaku; jednak ma tę zaletę, że nie na kartki; przy dobrych układach można po południu, odstawszy w ogonku dwa kwadranse, kupić działkę; nie można kupić dwóch, trzech, trzeba mieć trochę przyzwoitości, poza tym nie sprzedają więcej niż jeden; mimo że towar nie jest przydziałowy, umowny przydział wynosi jeden bochenkopodobny kawałek przesuszonej bułki;
po drugiej stronie, gdzie widać czerwony filar, skręcam w lewo i idę do domu, casa no 3 przy calle san francisco y 10 de octubre... nazewnictwo ulic w hawanie jest skomplikowane, jak wszystko na kubie, czasem wymienia się nazwę ulicy zasadniczej dla zainteresowanego i tej, przy której się znajduje posesja, więc calle san francisco y 10 de octubre, a czasem podaje się pomiędzy jakimi ulicami znajduje się właściwy adres, na przykład calle 21 entre B y C, co oznacza, że fragment ulicy, gdzie poszukujemy właściwego adresu, znajduje się między ulicami B i C, a nie między na przykład A i B lub C i D... inaczej po prostu nie trafisz... albo będziesz musiał iśc i iść aż zabolą nogi, havana jest ogromna; ulice tutaj to nie londyńskie metro, nic nie jest tu proste
mój chłopak mieszka w lawton, calle 9 entre B y pocito... czy to komuś coś mówi?

niedziela, 11 kwietnia 2010

my daiquiri, mojito y pina colada...


inskrypcja z "la bodeguita"

z ernesto hemingway w "el floridita" - habana

mojito w "la bodequita" y daiquiri w "el floridita" - habana
od dwóch dni mam fiestę, sączę dla odmiany daiquiri, odłożyłam ulubione mojito z powodu braku świeżej mięty. muszę zadbać, by pojawiła się w skrzyneczce na balkonie jak najszybciej. z powodu braku śmietanki kokosowej nie piję pina colady, nie znoszę udziwniania oryginalnych drinków, to zbrzydza smak, wszystko co :ciekawe" i "oryginalne" w tym zakresie można włożyć w buty, domorosłe pomysły na zamianę syropu cukrowego czy brązowego cukru na grenadynę, albo limonek na cytryny, albo śmietanki kokosowej na mleko skondensowane, cuchną.... nie pochwalam. oryginał to oryginał. nie zapomnę, kiedy "barman" chciał mi kiedyś podać brązową tequilę z solą i cytryną !!! p mało nie spadłam ze stołka przy barze. brrr nieuświadomienie i brak pokory albo zwyczajna głupota. tak, nie stać mnie już na picie kiepskich drinków, utrzymywanie kiepskich znajomości, podtrzymywanie trupich kontaktów z tymi, którzy uznali, że "się" coś znaczy. nie znaczy i już. ale żeby się o tym przekonać, trzeba chcieć. i tym różni się ignorancja od niewiedzy.
a smak zycia to jest właśnie daiquiri w "el floridita", nie gdziekolwiek, nie piwo z sokiem.... i tylko to się liczy, bo życie ma wspaniały smak

poniedziałek, 22 marca 2010

Regla, LH, Cuba


aqui no se rinde nadie - tutaj nikt się nie poddaje
aqui no se rie nadie - tutaj nie śmieje się nikt...
to gra słów, hasło cdr - komitetu obrony rewolucji łatwo można zmienić.... szkoda tylko że pasuje jedynie tak smutne słowo jak "śmiać się"...
un juego de palabras, el eslogan de CDR - Comité de Defensa de la Revolución se puede cambiar fácilmente .... una pena que sólo se ajusta tan triste palabra como "risa" ...

sobota, 13 marca 2010

policja, 4 marca, la habana, san lazaro


"słynny" dom z numerem 173 na san lazaro, policjant właśnie spisuje dane, ja palę i robię bezczelnie zdjęcie, nie mogę sfotografować policjanta przy pracy

podczas czekania na radiowóz udaje mi się jeszcze sfotografować powiewające z balkonu pranie w kolorze indygo

to, o czym piszę, dzieje się w czasie powstania tego zdjęcia
san lazaro
tego dnia, 4 marca, zostałam zatrzymana przez policję kiedy szłam z kubańskim przewodnikiem przez malecon i san lazaro.
przez prawie 2 godziny przeszliśmy przez ręce 10 policjantów, w radiowozie, na twardych czarnych siedzeniach "łady", czułam, że nie mogę oddychać. przewodnik mówił: "wszystko będzie dobrze". bardzo się bałam. byłam bezsilna jak zabawka wyrzucona w przestrzeń, która zawisła na drutach i sznurkach, której los jest nieznany (zdjęcie laleczki na drutach poniżej).
w rezultacie tego zdarzenia usłyszałam, już podczas rozmowy wyjaśniającej w komisariacie przy capitolu, że chodzenie z obcokrajowcem po ulicy nie jest dla kubańczyka przestępstwem (ale właśnie to było przyczyną zatrzymania) , dowód osobisty został zwrócony. mogliśmy wyjść na ulicę .