
Od niepamiętnych czasów cierpię na przypadłość w naszym bogobojnym społeczeństwie nie zalecaną, nieprzychylnie ocenianą, niepoprawną politycznie, potępianą z ambon wszelakiej maści. Jej nazwa brzmi inne zdanie. Miałam je na każdy niemal temat, widziałam i rozumiałam więcej niż chciano, rzadko zgadzał mi się bilans trzech wedyjskich cnót – myśli, mowy i uczynku. Obserwując otoczenie widziałam wyraźnie, że wszyscy jak jeden mąż mówią i robią co innego, a myślą jeszcze inaczej. Cóż, przez całe życie zalecano, bym myślała „nie” a mówiła „tak”, ale jakoś mi to przez gardło przejść nie mogło. Konsekwencje musiałam ponosić łykając gorzkie łzy. Kiedy przyjmuje się postawę pokornego cielęcia, które ssie dwie matki – a mądrości narodów wszak nie zawsze bywają mądre – człowiek zaczyna się dusić we własnym mózgu i zadaje sobie nieustannie pytanie, czy konformizm popłaca. Czy warto wykańczać metodycznie z faszystowską precyzją swój organizm, by zaspokoić oczekiwania społeczne. I któż to wreszcie jest społeczeństwo. Jakaś bliżej nieokreślona masa, składająca się z przeciętnych. Czy warto mieć w wieku trzydziestu lat wrzody żołądka, zawał, raka i cokolwiek tam jeszcze. Niestety, teoria o tym, że choroba ciała jest summą psychiki, znana nie od dziś i starannie lekceważona jak również wkładana między bajki, jest prawdziwa. Estetyka ciała i otoczenia, którą mozolnie wypracowujemy, by dać do zrozumienia światu, jacy jesteśmy piękni, ma za zadanie maskować nasz brak estetyki wewnętrznej. Piękne ciała, domy i auta czy trawniki, skrywają w swoich wnętrzach chorych ludzi, kłócących się, nienawidzących swoich szefów i swojej pracy, swoich sąsiadów, swoich rodzin, psów, kotów, chomików swoich sąsiadów i swoich rodzin. Pogoń za mieć gwałci być. Pozornie niedostrzegalne upomina się jednak coraz częściej o swoje prawa. Dopóki tego nie przyjmiemy do wiadomości, dopóty będziemy stadem pokornych cieląt prowadzonych na rzeź nie wiadomo dlaczego i nie wiadomo przez kogo. Tragizm tkwi nie w tym, że na to pozwalamy, ale w tym, że nawet nie chcemy tego widzieć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz