czwartek, 16 lipca 2009

Political correctness


czy cenzura? czy już tak ludzie ogłupieli, że niedługo nie będzie wolno powiedzieć żadnego słowa krytyki w żadnej sytuacji? bo liczy się szanowanie przeciwnika; piękne, ale mocno przesadzone i nieprawdziwe; kiedyś, jak ludzie się kłócili, to iskry rozsypywały się szerokim kręgiem; płonęło wszystko; emocje sięgały zenitu, z mebli zostawały drzazgi... było gorąco i prawdziwie; burze są w naturze konieczne; rozładowywanie napięć też; smutna poprawność polityczna wpędza nas w kolejny kanał stworzony po to, by założyć człowiekowi wędzidło i uzdę na mózg; od jakiegoś czasu wypowiadanie swojego zdania wiąże się głównie z tym, że trzeba rozglądać się pilnie wokół, by broń boże kogoś nie urazić; słowa ważyć, opanowywać emocje, ostrożnie wyrażać opinie; mamy ochotę powiedzieć, że ciocia jest wariatką, a musimy wyrazić to elegancko i bez urażania cioci - w tych trudnych czasach, w których żyjemy, nasza ciocia traci czasem kontakt z rzeczywistością, ale komuż z nas się to nie zdarzyło, kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem... tulimy uszy po sobie i żółć z powodu cioci wsącza się jak jad do naszego jestestwa; po dwóch latach podobnych praktyk lądujemy pod skalpelem; ciocia nie jest co prawda naszym wrogiem i szacunek jej się należy, a że przeputała majątek rodzinny w grach hazardowych - żaden problem; kres tego ogłupiania daleki, ogłupionych całe masy, najciekawsze, że gawiedź wierzy, iż to prawidłowe i zgodne z naturą; proszę więc spojrzeć na któryś z filmów national geographic - można się wiele nauczyć; mam niejasne przekonanie, że jednak lepiej będzie mi się żyło, kiedy zaatakowana ugryzę, a zbliżającemu się przeciwnikowi pokażę obnażone kły.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz