środa, 8 lutego 2012

Z bloga...

...każda jest dobra / droga / przez kwiaty błota / na ayangtang / do bofadacara / a potem do poezji / z gwinei równikowej / albo z miejsc jeszcze bardziej odległych...

Anacleto Oló Mibuy (1951),
antropolog, poeta, Guinea Ecuatorial, najbardziej znaczące wiersze - Gritos de libertad y de esperanza (1987) [Krzyki wolności i nadziei], krzewiciel tożsamości Bantu i afroiberoamerykańskiej, w swojej twórczości wyraża cierpienie narodu pod pręgierzem okrutnej dyktatury.

Yo nací en mi tierra

(...)
Allí donde se alegra el sol,
y la luna enfría las noches
negras en ciclo tropical;
allí donde los ninos encharcan;
al molde, la tierra ecuatorial

Nací allí, entre cantos
y fuentes de lágrimas;
y paquidermos corpulentos
en la frescura mansa de la selva

Yo nací en ese pueblo
esculpido del ébano,
y rodeado de lagos misteriosos;
en la sombra de un árbol carposo
vertí mi lágrima tierna.

Hispania

Somos guineanos
de amores frágiles
ecuatoriales,
y bastardías hispanas

Somos los que dicen
tres palabaras en bantú
y dos en celta latino.
Somos de los que
saben de todo,
sin humildes mitades,
ni tontos
- porque no somos -
ni listos siquiera de lujuria.
(...)

Julián Bibang Oyee
urodził się na przedmieściach Bata w Machinda. 1962 -1967 studiował w seminarim duchownym, był nauczycielem w Malabo, otrzymał stypendium do do Instytutu Politechnicznego w Conakry, Wydział Nauk Społecznych, który ukończył jako absolwent lingwistyki. od 1973 do 1980 był profesorem w Instytucie „Króla Malabo” w stolicy Gwinei Równikowej. W 1980 roku został powołany na stanowisko dyrektora Instytutu „Carlosa Lwangi” w swoim rodzinnym mieście Bata. Studiował Filologię na Uniwersytecie Complutense w Madrycie, jednej z najstarszych uczelni na świecie. Jest autorem Studium fonologicznego mowy Fang w Rio Muni, niepublikowanych wierszy Stracony czas.

Al ébano

- sagrado ébano -
a su estatua fina y pulida,
al Africa Negra;
y al tam-tam rencoroso
y celoso,
al Afcrica que canta
y baila y danza
(tam-ta-tam, tam-ta-tam)
en un frenesí de brazos
y de pies,
bajo el tupido „dum”
- sagrado baobab -
en la noche serena y cálida
(tam-ta-tam, tam-ta-tam)
Al ébano,
y a su máscara guerrera,
al Africa negra
que recuerda y cuenta,
(tam-ta-tam, tam-ta-tam)
- vivo el recuerdo -
el sufrimiento de ayer.
(...)

Joaquín Mbomio Bacheng
urodzony w Niefang w kontynentalnej części Gwinei Równikowej. Po maturze studiował filologię hiszpańską w Bata. Oskarżony o zdradę stanu w 1978 roku aresztowany, publicznie potępiony i osadzony w więzieniu a potem skazany na przymusowe roboty na plantacjach kakao. Uwolniony w 1979. Od 1980 roku studiował dziennikarstwo i komunikację w Lyonie dzięki stypendium rządu francuskiego. Po studiach w 1988 wrócił do Gwinei, jednak w 1990 ponownie wyemigrował do Francji. Obecnie mieszka w Szwajcarii. Pisarz, poeta, dziennikarz radiowy.

El retorno

Volveré a las tierras africanas,
regresaré al paraiso verde
donde nací y crecí
en el seno de la naturaleza.
Volveré a esa Africa
donde la tierra vestida
siempre está de gala;
donde las montanas
y los bosques inmensos
henchidos de misterios
guardan el pasado ancestral
(...)

Zdjęcia z plantacji kakao w Gwinei Równikowej

Gwinea Równikowa odzyskała niepodległość w 1968. Do tej pory pozostawała kolonią hiszpańską. W przeszłości pełniła rolę niewolniczego zagłębia dla takich krajów jak Portugalia, Hiszpania, Imperium Brytyjskie, Francja, Holandia... Po odzyskaniu niepodległości przydarzyło jej się dwóch dyktatorów: obecnie panujący Teodoro Obiang Nguema Mbasogo i jego poprzednik Francisco Macías Nguema. Oficjalnie Guinea Ecuatorial jest krajem demokratycznym.
Dyktatura Teodoro Obiang Nguema jest uważana za jedną z najbardziej represyjnych na świecie, zgodnie z międzynarodowymi organizacjami praw człowieka, jak Amnesty International i Human Rights Watch, w szczególności doniesienia o przypadkach zaginięć działaczy, torturach, braku wolności prasy, braku realnych gwarancji prawnych, manipulacjach procesami wyborczymi i bardzo nierównym podziale bogactw.
http://es.wikipedia.org/wiki/Guinea_Ecuatorial


Vivir / Raquel Llombé

En este trayecto corto
de nacer para morir
el don mejor es vivir

Vivir, el nacer de cada día
ver en la tarde agonía
la muerte, en las estrellas

Vivir, buenos y amargos
momentos,
entre rencores, envidias
injurias y descontentos,
entre tontos, listos,
pobres, ricos,
tímidos, atrevidos,
judios, blancos y negros.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz