wtorek, 17 kwietnia 2012

17

Dokładnie za miesiąc mój blog skończy 3 lata. Nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy, że urodził się tego samego dnia co ja, tylko 3 miesiące później. Jesteśmy więc pewnego rodzaju bliźniętami - ja i mój blog. 
Postanowiłam dowiedzieć się czegoś o symbolice naszej liczby, czyli 17. Z jakiegoś powodu zawsze wydawała mi się ważna i nie ukrywam, że ją po prostu lubię.


Horus

Znaczenie 17 to... Zwycięstwo; występuje w Biblii 17 razy, jest 17 rzeczy, które nie mogą nas odłączyć od Miłości Bożej (Rz 8.35-39) i 17 różnic między Starym i Nowym przymierzem (Hbr 12).
17 literą w hebrajskim alfabecie jest Pe, litera Horusa. Pe oznacza „usta Boga”, narząd mowy, którym przemawia Logos (Słowo) Horus, Przywódca Tajemnic, zawartych we wszystkim. 17 jest też liczbą kwadratów, z których składa się Swastyka, zawiera w sobie Siłę i Ogień. Swastyka jest poczwórnym symbolem Logosu, wypowiadanym przez „usta Horusa”. Jest to Słowo jego Siły, najwyższe tchnienie jego Mocy, żywy Duch jego Potęgi i sekretna mowa jego Istoty.
http://thelema_et_agape.republika.pl/liczby_i_slowa.htm

Carl Friedrich Gauss udowodnił, że można przy użyciu cyrkla i linijki skonstruować wielokąt foremny o 17 kątach.
W symbolice Sklawinów i Skandów miała poczesne miejsce. W runicznych kalendarzach podkreślana podwójnie.
We Włoszech uważana za pechową na zasadzie: 17 = XVII = vixi = „żyłem” = „już nie żyję”.
Jedną z własności matematycznych tej liczby jest to, że stanowi ona sumę pierwszych czterech liczb pierwszych i sama jest liczba pierwszą: (2 + 3 + 5 + 7 = 17). Stanowi ona także sumę cyfr swojego sześcianu:  17 do potęgi 3 = 4913 - 4+9+1+3 = 17 :)
http://pl.wikipedia.org/wiki/17_(liczba)

Od  czasów rzymskich Włosi uznają 17 za liczbę tajemniczą, pechową i złowróżbną. Wydaje się jednak, że tradycja ta sięga czasów wcześniejszych.
Już Plutarch pisał: Egipcjanie powiadają, że śmierć Ozyrysa zdarzyła się w siedemnastym dniu miesiąca, kiedy księżyc w pełni najwyraźniej zaczął ubywać. Przeto pitagorejczycy nazywają ten dzień „barierą” i żywią wstręt do tej liczby.
Innym wytłumaczeniem tej szczególnej niechęci może być zdarzenie z czasów panowania cesarza Augusta. W czasie wojny z plemionami germańskimi (9 r. n.e.) trzy pułki,  17., 18. i 19., zostały podstępnie zwabione na moczary przez wojska Arminiusza i doszczętnie wybite. Utraciły też swoje pułkowe orły. Kilka lat później Germanik odzyskał orły pułków 18. i 19., ale orła pułku 17. nie udało mu się odnaleźć. Nigdy nie sformowano nowego pułku o tym numerze.
Wiele lat później (w 1799 r.) Napoleon Bonaparte odłożył o jeden dzień zamach stanu planowany początkowo na piątek 17 brumaire’a (w kalendarzu gregoriańskim to 8 listopada), twierdząc, że „tylko głupcy wyzywają nieznane”.
Takiej irracjonalnej numerofobii poddają się nie tylko jednostki, ale i całe społeczeństwa, uwzględniają ją w działaniach marketingowych poważne międzynarodowe koncerny.
We Wrocławiu nie ma tramwaju nr 13.
W większości włoskich hoteli nie ma pokoju o numerze 17, nie ma też 17. piętra (a jeśli jest, to znajdują się tam wszystkie biura, przynajmniej dyrekcja hotelu może pokazać gościom, że nie jest przesądna)
W samolotach Alitalia żaden fotel nie ma numeru 17.
Model samochodu Renault 17 był sprzedawany Włochom jako model 177.
W języku szwedzkim słowo oznaczające 17 „sjutton” jest przekleństwem.
http://www.mmm.uni.wroc.pl/archiwum/mmm13/zabobony.pdf

W numerologii 17 to liczba niezredukowana. Oznacza intuicję, wyobraźnię, siłę kreatywną. Zainteresowania mistyczne i okultystyczne. Łatwość przyswajania „nauk tajemnych”. Rozumienie symbolicznego sensu świata.


Cóż, zrobiło się starożytnie, mistycznie i matematycznie... :)

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Umniejszanie wartości, czyli prywatny mobbing

                                                                                  ilustracja: internet

Mobbing to termin wywodzący się z języka angielskiego od wyrazu „mob”, co oznacza tłum, natłok, banda, hałastra, mafia, motłoch, pospólstwo oraz napastowanie i obleganie. Mobbing oznacza prześladowanie podwładnego lub współpracownika w miejscu pracy. Terminu mobbing w odniesieniu do zachowań występujących w grupach społecznych użył jako pierwszy szwedzki naukowiec Peter-Paul Heinemann. Mobbing zazwyczaj ma na celu lub skutkuje: poniżeniem, ośmieszeniem, zaniżeniem samooceny lub wyeliminowaniem albo odizolowaniem pracownika od współpracowników. Wiele form stosunków międzyludzkich ma dokładnie taki charakter i nie tylko w pracy. Umniejszacz to określenie spopularyzowane przez Jaya Cartera, autora książki pt. „Wredni ludzie”, jednak zamiast umniejszacz zastosuję nazwę mober, wydaje mi się właściwsza.
 Mober uderza przede wszystkim w samoocenę. Na pierwszym planie rzekomo uznaje zdolności, potencjał i osiągnięcia, a w rzeczywistości złośliwymi uwagami i irracjonalnymi zachowaniami wprowadza chaos we wzajemne stosunki. Jest wykwalifikowanym manipulantem, ponieważ ktoś wcześniej dał mu niezłą szkołę takiego zachowania. Mogli to być rodzice, inne osoby z bliskiego otoczenia lub nauczyciele.
Zachowanie mobera będzie z początku polegało na uwidacznianiu wad i minimalizowaniu zalet. Postara się zostać powiernikiem, nawet na długie lata, tylko po to żeby zodbyć nad kimś kontrolę. Mober jest zwykle postacią introwertyczną i na pozór spokojną, nawet zrównoważoną, co podkreśla wielokroć, rysując i utrwalając taki właśnie swój wizerunek, by ewentualne zarzuty pod jego adresem, kiedy otoczenie zauważy jego machinacje, nie miały żadnego punktu oparcia. Jest  Słońcem w Centrum i posiada władzę absolutną. Kiedy otoczenie słucha i potakuje podsycając uwielbienie biciem pokłonów, jest łaskawy, gdy ktoś mu się sprzeciwi, niszczy go niczym tornado. Zawsze jest osobowością dyssocjalną, najczęściej typu kalkulatywnego z upośledzeniem związków, w których relacje opierają się na przydatności innych do własnych celów, powierzchowności, ignorowaniu konwencji społecznych. Wyróżnia go zubożenie życia psychicznego kompensowane przez narcyzm.
Te skrzętnie ukrywane cechy wychodzą czasem na jaw, kiedy mober „się zapomina” i nasz „przemiły człowiek” zamienia się we wrzeszczącego maniaka, którego nie znamy. Obserwując sytuację, ton głosu, gestykulację, użyte słownictwo, możemy mieć naprawdę wątpliwości, że to nasz przyjaciel. Przez chwilę staramy się to zbagatelizować, ale wątpliwości, kiedy już się pojawią, mają to do siebie, że nie wystarczy „przepraszam”, czy gumka, która wytrze niesmak. Zaczynają kiełkować, a wtedy przyglądamy się postaci mobera znacznie uważniej. Nie wierzymy jeszcze, lecz już wiemy, że coś jest nie tak. Zapaliła się ostrzegawcza lampka, zadzwonił dzwonek. To przyglądanie się może potrwać. W trakcie zbierzemy jednak kolejne „dowody”.  Przestaniemy więc słuchać mobera i ufać mu, a lekceważące traktowanie zacznie być na tyle uciążliwe, że stracimy ochotę na wzajemne kontakty. Nie damy się też więcej uwieść demagogicznym argumetom w stylu: „Przecież wiesz, że cię lubię”, bo bez przerwy powtarzane: „Mylisz się! Mylisz się! Mylisz się!” przestanie być intro do dyskusji i wymiany zdań, a stanie się oświadczeniem: „Mam cię gdzieś”.
Normalny czlowiek jest świadomy, że inni ludzie mają swoje poglądy i sądy i potrafi to zaakceptować. Przyjmuje więc, że czasami ktoś inny ma rację, a on sam może się mylić, ale nie mober. Jeśli zdarzy się, że ktoś mu dokuczy, uzna to za błahostkę, oświadczy, że nie przywiązuje do tego wagi, natomiast osobę, którą takie zachowanie słusznie oburzy, obarczy winą za „zbytnie branie do siebie”.
 Prawa i obowiązki mobera są zawsze inne niż prawa i obowiązki zwykłego śmiertelnika.
Narzędzia stosowane przez mobera to argumentowanie wybiórcze i względne, dostosowane do własnych potrzeb i tresowanie polegające na zachowywaniu równowagi pomiędzy kijem a marchewką, by to pierwsze nie wydawało się zbyt bolesne, a to drugie wystarczająco słodkie w minimalizowaniu skutków jego działań.
Pozorne lekarstwa na mobera
Humor, szacunek, sympatia, profesjonalizm, uznanie, dyplomacja, cierpliwość, dyskrecja, stanowczość  w przypadku osobowości niereformowalnej są niestety tylko chwilowymi przystankami w pogarszaniu relacji, po przejściu których dochodzimy do sedna i przestajemy się z moberem cackać a zaczynamy stosować gorzkie pigułki. Umniejszenie wartości mobera, zachowania manipulacyjne żywcem wyjęte z jego przeszłości, używanie tych samych wyrażeń w dyskusji, obrażanie prowadzi jedynie do eskalacji i frustracji a w rezultacie do zerwania stosunków. Posługiwanie się jego bronią jest równie nieskuteczne, bo na ten typ osobowości nie ma żadnego lekarstwa.
Mober zawsze będzie dla zwykłego śmiertelnika obciążeniem, typem nieodpowiedzialnym, mającym prawo zamknąć dyskusję bez argumetacji stwierdzeniem „Nie chce mi się”. Oczernia on postawy pozytywne, stwarząjc wokół siebie aurę moralisty z wyższej półki. Jego wola jest ostateczna i bezdyskusyjna. W efekcie jest podstępnym niszczycielem degradującym innych, kwintesencją zła, czystej wody EGOmaniakiem bez sumienia, posługującym się mechanizmami kontroli otoczenia. Mober stanowi najgroźniejszy z archetypów, którego odsłanianie daje szansę, aby się przed nim uchronić. Jest energetycznym wysysaczem, mordercą duszy.
Mechanizmy mobera
Projekcja – przenoszenie odpowiedzialności za swoje wlasne uczucia na kogoś innego
„Myślę, ze mnie nie lubisz.”
Oskarżyciel obciąża cię odpowiedzialnością za to, za co absolutnie nie odpowiadasz = KONTROLA. Gdy ktoś aatakuje cię za coś, czego nie zrobiłeś, projektuje swoje emocje na ciebie jak na ekran kinowy, bo to właśnie on cię nie lubi.
Osąd
„Jesteś zawzięty”
Ja mober tak uważam więc cała reszta bez wątpienia zgodzi się ze mną. Powoduje to przygnębienie osądzanego, jest krzywdzące i zaniża jego samoocenę, budząc też sprzeciw. Najważniejsze jest jednak to, że osądzany czuje się odpowiedzialny za udowodnienie, że nie jest tak jak twierdzo mober = KONTROLA.
Manipulacja
„Deszcz pada”
„Uważasz, że jest brzydka pogoda?”
Charakterystyczny dialog, kiedy mober wykorzystuje myśl zawartą w wypowiedzi do włożenia w czyjeś usta i umysł tego, czego ta osoba nie powiedziała, ani nie pomyślała, a co jest niezbędne, by wykazać, że jest ona negatywnie usposobiona = KONTROLA.
Niejawny atak
„Chyba się na mnie nie obrazisz ... ?” spyta mober z troską w głosie, używając słodkich słów i wyjaśnień, pod którymi ukryje niechęć i pogardę, okazując swoją wyższość, że tak sprawnie może powiedzieć ci coś nieprzyjemnego. Obrazisz się? = KONTROLA.
Zakaz
„Nie waż się tak do mnie mówić”!
W przyjacielskiej rozmowie takie wykrzyknienie jest nie do pomyślenia, ale mober zastosuje je w przypadku, kiedy zawiodą inne jego metody i logika. Zrezygnuje wtedy z manipulowania i zastosuje gwałtowny zakaz. Osoba, na której dokonuje się eksperyment, poczuje się jak pięciolatek = KONTROLA.
Sprzeczne sygnały
„To, że jesteśmy przyjaciółmi, nie upoważnia mnie do ciągłego kadzenia” powie mober, dając ci do zrozumienia, że darzy cię sympatią ale... W jego mniemaniu przyjaźń to wytykanie, oczywiście z troski i sympatii. Pozornie przekazuje ci pozytywne informacje, a realnie obezwładnia podsuwaniem ci pod nos i wyolbrzymianiem tego, co uważa za twoje wady. Jeśli mu uwierzysz = KONTROLA.
Podpuszczanie z przerywaniem
„A co tam u... ?” zadaje pytanie mober, pozornie odwracając uwagę i od ciebie i od siebie. Kieruje rozmowę na inne tory, by po chwili przerwać pytaniem uzupełniającym w stylu: „A więc w dalszym ciągu się kłócicie?”. Przedstawia cię celowo w złym świetle, żeby za chwilę zmienić temat, potem powtarza sytuację, wracając do pierwotnego pytania. Działa szybko, dla zmylenia twojej uwagi i pozostawia cię z natłokiem nie wypowiedzianych myśli = KONTROLA.
Podbudowywanie i spychanie w dół
Taktyka komplementu i krytyki polega na uśpieniu czujności.
„Świetne buty” powie mober, by po krótkiej wymianie opinii spytać: „Byłeś u lekarza?” Negatywna odpowiedź jest tym, na co czeka. Skrytykuje twoją opieszałość w trosce o twoje zdrowie, nawiązując po drodze do innych niezrealizowanych przez ciebie planów, i nie zdziw się, jak usłyszysz o czymś sprzed wielu lat. W ten sposób ściągnie cię w dół = KONTROLA.
Sytuacja bez wyjścia
Podła i podstępna sztuczka mobera polega na tworzeniu sytuacji bez wyjścia. Postawi cię na pozycji, w której będzie źle, jeśli coś zrobisz, i również będzie źle, jeśli tego nie zrobisz. Sowoduje to twoją bezradność = KONTROLA.
Dobra rada
„Myślę, że powinieneś utrzymywać dobre stosunki z ludźmi, bo możesz potrzebować ich pomocy”.
Kiedy usiłujesz wyjaśnić, że nie po to utrzymujesz dobre stosunki z ludźmi, aby ich w przyszłości do czegokolwiek wykorzystać, mober obrazi się, ponieważ poczuje, że odkryłeś jego sposób postępowania. Głośno temu zaprzeczy, jakoby tak właśnie działał i uzna, że nie jesteś wart  jego przyjaźni, ponieważ masz o nim TAK złe zdanie.
Toksyczność
Jeśli coś osiągniesz, nauczysz się języka, zmienisz z powodzeniem zawód, ludzie docenią twoje umiejętności i wiedzę, mober podkreśli twoje słabości, wypomni dawne błędy i uzna, że nareszcie dla odmiany udało ci się przypadkiem coś pozytywnego, ale nie jest to aż TAK istotne. Zazdrość o te dokonania spowoduje, że publicznie zastosuje mechanizm deprecjacji twierdząc, iż „wymądrzasz się” albo „robisz wykłady”.
 -----------------
Uzna również, że nie byłbyś dobrym psychologiem, ponieważ jeszcze nie zdaje sobie sprawy, że masz świadomość wszystkich jego zachowań.

Tekst oparty na książce Jaya Cartera pt. „Wredni ludzie” i własnych doświadczeniach

piątek, 30 marca 2012

Adriana Lopez Sanfeliu

                       and your Spanish Harlem
                       y su Spanish Harlem


                       La calle 103 entre Lexington y Park Avenues, Spanish Harlem, Manhattan, NY













środa, 28 marca 2012

7 días en La Habana - 7 dni w Hawanie

Jaki kolor ma Havana, jaki smak i zapach, co jest tam najważniejsze, co jest skarbem, z czego być dumnym, co wybierać.... To pytania, a film? Jaki jest? Najwybitniejsi reżyserzy świata latynoskiego i nie tylko byli w Hawanie w 2011 roku, żeby go stworzyć. Film jest podzielony na siedem epizodów. Energia Hawany jest czymś wyjątkowym, to miasto ma niesamowitą witalność i flow, który sprawia, że cały czas czujesz się jak pod wysokim napięciem. 
------------ 

Benicio del Toro drwi z filmowego embargo USA na Kubie

Z powodu plastyczności i jej uroku, portretowanie Hawany może wydawać się proste. Ale nic z tego. Jeśli ktoś nie jest zadowolony z zawsze poruszanych tematów i stara się wyjść poza estetykę starych amerykańskich samochodów, urok Mulatek i zrujnowane budynki, przeniknąć istotę tego wyjątkowego miasta, nie mówiąc już o jego ludziach, wtedy staje się to większym wyzwaniem. Wyzwaniem nie bez zawrotów głowy. W tych dniach spotyka się w Hawanie siedmiu twórców kina z o rozległym doświadczeniu, z różnych środowisk. Benicio del Toro, który debiutuje jako reżyser w tym zbiorowym projekcie, Francuz Laurent Cantet, Hiszpan Julio Medem, Argentyńczycy Pablo Trapero i Gaspar Noé, Palestyńczyk Elia Suleiman i Kubańczyk Juan Carlos Tabio, jedyny twórca z Wyspy zaproszony do udziału w filmie.
Wisienką na torcie jest serbski aktor i reżyser Emir Kusturica, gwiazda w jednym z siedmiu epizodów (15 minut każdy), w którym występują m.in. Kubańczycy Vladimir Cruz, Daisy Granados, Mirta Ibarra i Jorge Perugorria.
Najwyższej jakości zespół dla zbudowania siedmiu hawańskich historii - jedna na każdy dzień tygodnia. Trzy scenariusze napisane są przez kubańskiego pisarza Leonardo Padurę, również koordynatora wszystkich projektów. Muzyka Descemera Bueno i Kelvisa Ochoy to kolejna z atrakcji filmu Siedem dni w Hawanie, hiszpańsko-francuskiej produkcji Morena Films i Film House - której planowanie rozpoczęło się dwa lata temu i musiało pokonać sporo przeszkód. Nie tylko logistycznych, koordynacji wszystkich planów w tak złożonym projekcie jak ten; także problemów politycznych w przypadku Benecio del Toro, który z powodu ograniczeń embarga USA może tylko realizować „dokumenty”, a nie krótkie nowele, ponieważ nie jest  związany z płatnościami. Del Toro przybywał na wyspę tuzin razy, i został ściągnięty dokładnie do otworzenia  puszki z Siedmioma dniami w Hawanie.
Jego historia, Yuma *, jak nazywa się w slangu na Kubie cudzoziemców, jest oparta na scenariuszu Padury, zaczęła być kręcona w piątek na ruchliwych ulicach dzielnicy Vedado. Oczywiście, to niesamowite wśród przechodniów, aby to zobaczyć, że facet, który gestykulował, krzyczał i biegał w planie filmowym, to słynny aktor z Puerto Rico. „Nie mogłem wybrać lepszego miejsca, aby stanąć za kamerą", powiedział po przybyciu do Hawany. I, jak zapewniają aktorzy pod jego kierunkiem, wspaniale reżyseruje.
Yuma opowiada o przygodach amerykańskiego turysty (Josh Hutcherson), który przybył do Hawany i zatrzymał się w Hotel Nacional. Taksówkarz (Vladimir Cruz) „nagania” go i uczy w ciągu dnia nieoficjalnej Hawany; obaj kończą o świcie na pokazie transwestytów. Szaleństwo. Bohaterem drugiej noweli, Jam Session, napisanej przez Trapero, jest Kusturica. „To o nim samym. Jest to historia o reżyserze, który przyjeżdża odebrać nagrodę na Festiwalu Filmowym w Hawanie; jest w bardzo trudnym emocjonalnie momencie, a jego kierowca staje się jego powiernikiem i chusteczką do ocierania łez. Reżyser na koniec odkrywa, że taksówkarz jest niewiarygodnie utalentowanym muzykiem ..." - mówi Trapero.
Codzienna gazeta pisze, że „film pozwala uczyć się miasta mniej znanego, Hawany B, i realizuje to z różnych perspektyw, jednak zachowuje równowagę pomiędzy malowniczością i głębią, więc nie odczuwa się pocztówki.”
Tabio, który opowiada historię psycholog, robiącej cukierki na sprzedaż,  by przetrwać, i Cantet, który opowiada o przygotowaniach do szalonych urodzin córki Oshun, starali się, aby wyzwanie pt. Siedem dni w Hawanie dobrnęło do pomyślnego zakończenia.

* Yuma to określenie negatywne, do czego niechętnie przyznają się nawet sami Kubańczycy, ale prasa potwierdza, że to słowo w złym guście i dotyczy głównie, jeśli nie wyłącznie, Amerykanów. 
------------ 

7 días en La Habana

Film składa się z siemiu epizodów wyreżyserowanych przez siedmiu reżyserów
----------------
Dzień 1 / Monday / Lunes
El Yuma / Amerykanin 
reż. Benicio del Toro

Teddy Atkins jest młodym amerykańskim turystą, który jedzie do Hawany po raz pierwszy. Jego kierowca, kubański taksówkarz w średnim wieku z wyższym wykształceniem w zakresie inżynierii, zaoferuje mu turystyczną wycieczkę po mieście, która wcale nie będzie tradycyjna.

Występują: Josh Hutcherson, Vladimir Cruz, Daisy Granados, Othello Renzoli



Dzień 2 / Tuesday / Martes
Jam Session
reż. Pablo Trapero

Znany reżyser przybywa na Kubę, aby odebrać nagrodę. W tym samym czasie przeżywa osobisty kryzys emocjonalny, na który znajdzie radę i pomoc od nieoczekiwanego przyjaciela: jego kierowcy, kubańskiego
skromnego, miłego i rodzinnego faceta, który okaże się niesamowitym trębaczem.

Występują: Emir Kusturica, Alexander Abreu


  
Dzień 3 / Wednesday / Miércoles
La Tentación de Cecilia / Kuszenie Cecylii
reż. Julio Medem

Cecylia, kubańska wokalistka, jest rozdarta między przyjęciem oferty hiszpańskiego impresario wyjazdu do Hiszpanii, aby zrobić karierę, lub pozostania w Hawanie ze swoim chłopakiem Jose.

Występują: Daniel Brühl, Melvis Estévez, Leonardo Benitez



Dzień 4 / Thursday / Jueves
Diary of a Beginner / Pamiętnik nowicjusza
reż. Elia Suleiman

Bohaterem jest Palestyńczyk, mający przeprowadzić wywiad z prominentną postacią z Hawany. Włóczy się po Hawanie, czekając na umówione spotkanie. Stopniowo, jego myślenie dla zabicia czasu podczas oczekiwania na spotkanie staje się sprawdzianem jego tożsamości.

Występują: Elia Suleiman, Sebastian Barruso



Dzień 5  / Friday / Viernes
Ritual / Rytuał
reż. Gaspar Noé

Yamilslaidi, atrakcyjna afrokubańska uczennica zostaje zmuszona przez rodziców do poddania się rytuałowi oczyszczania. Rodzice są zdeterminowani, chcą za wszelką cenę uwolnić córkę od „przekleństwa” kobiecej miłości.

Występują: Othello Rensoli, Cristella Herrera, Dunia Matos



Dzień 6 / Saturday / Sabado
Dulce Amargo / Słodka gorycz
reż. Juan Carlos Tabió

Zanurzenie w jednym „normalnym” dniu z życia Mirty: mimo dwóch miejsc pracy, Mirta poświęca się robieniu cukierków w celu zaspokojenia potrzeb swojej rodziny.

Występują: Mirta Ibarra, Jorge Perugorrúa, Melvis Santa Estevez, Beatriz Dorta



Dzień 7 / Sunday - Domingo
La Fuente / Źródło
reż Laurent Cantet

Marta i jej sąsiedzi przygotowują ceremonię dla Oshun, która pojawiła się w snach Marty z prośbą o publiczne obchody na cześć jej imienia ... Tego samego wieczoru!

Występują: Natalia Amore, Othello Rensoli, Alexis Vidal 



Źródło informacji, wszystkich zdjęć i plakatów: http://www.7diasenlahabana.es/

poniedziałek, 26 marca 2012

La falsa moneda - Buika

sin comentario

Sygnały

Z Kuby - Desde Cuba
Sygnały?
Zawalone schody budynku na tym samym rogu, gdzie ztwierdzono socjalistyczny charakter rewolucji.
Zdesperowana grupa trzynastu osób, zajmuje Kościół Miłosierdzia w centrum Hawany i są wyprowadzani siłą w godzinach porannych.
Telewizja pokazuje reportaż na temat zniszczonych przez ludzi mostów, którzy je rozmontowali, żeby budować domy.
Archidiecezja publikuje notatkę w gazecie Partii Komunistycznej tonem, który naśladuje oficjalne wydawnictwa.
Ziemniak nadal pojawia się sporadycznie na stoiskach rolniczych i podwyższa swoją cenę w nielegalnych sieciach.
Hiphopowy muzyk jest aresztowany za protest przeciwko traktowaniu szkolnemu swojego syna i zerwanie fotografii Camilo Cienfuegos sprzed wejścia do szkoły.
Kardynał składa oświadczenie w czasie najwyższej oglądalności tego samego dnia kiedy 55 lat wcześniej pewien młody człowiek włamał się do stacji radiowej.
Hugo Chavez przebywa pooperacyjnie na Kubie otoczony tajemnicą i pogłoskami o powrocie Okresu Specjalnego.
Prezentuje się książkę Fidela Castro intelektualistom z Ameryki Łacińskiej, wydając tysiące kopii na papierze przeznaczonym dla rocznej produkcji wszystkich wydawnictw.
Lekarz ogłasza strajk głodowy aby przywrócono jego prawo do leczenia pacjentów.
„Cyberwojna" osiąga niewiarygodny paroksyzm i używa serwisów społecznościowych jako broni do walki lub jako wroga do pokonania.
Mężczyzna z telefonem komórkowym filmuje pożar, a następnie policja konfiskuje mu urządzenie z powodu pokazywania „brzydkiej strony spraw".
W centrum walki informacyjnej przeciw tajności, dziennikarka, atakuje tych, którzy kupują ogromne ilości herbatników i makaronu na sprzedaż.
Zima żegna się z Hawaną chwile po tym, jak wyciągnęliśmy nasze płaszcze.
Ogłoszono, że nielegalnie wywieziony krokodyl powróci z powrotem na naszą Wyspę z Włoch w tym samym orszaku, z którym przybędzie Papież.
I zastanawiam się: Czy wszystkie te znaki, te wydarzenia są oznakami końca czy początku? Czy wszyscy jesteśmy szaleni, czy to nie pora, żebyśmy osiągnęli zdrowy rozsądek?
Yoani Sanchez
http://www.desdecuba.com/generaciony/

Kiedy się rozejrzeć wokół i uważnie przyjrzeć, sygnałów można zauważyć znacznie więcej... Dla myślących nic trudnego. Mnie zaszokowały programy tv komentujące pobyt papieża w Meksyku i na Kubie. Czyżby polska tv i preparatorzy informacji sądzili, że odbiorcy to idioci, a najwłaściwszym pytaniem w kontekście tej wizyty jest: czy Kościołowi nie przeszkadza synkretyzm religijny? Buahahahaha. O mało nie pękłam ze śmiechu. Dobrze, że przytomny Meksykanin powiedział, że Meksyk to kraj wolności religijnej. I oby tak zostało. Nie dość już przypadkiem nawracania na katolicyzm?

Jaki jest rzeczywisty cel wizyty papieża w Meksyku?
Que es el objetivo verdadero de la visita el papa en Mexico?
http://www.siempre.com.mx/2012/03/el-papa-intenta-imponer-su-agenda-politica/

                                                                                                                                 źródło: internet

czwartek, 1 marca 2012

Czarna miłość - białe dolary

projekt okładki: autorka
(oryginalna wygląda inaczej)

Film Laurenta Canteta z 2005 roku Vers le Sud albo Heading South albo Na południe przeszedł w Polsce kompletnie niezauważony. A to duży błąd.

Niemniej nie dziwi mnie to, ponieważ Karaiby są strasznie daleko. A nas tu w Europce nie interesuje to, co jest daleko. Ważne są problemy bliskie. To nie dziwi także.

Mnie film urzekł. Wolno mi poddawać się urokom, jeśli coś urok posiada.Tematyka „Na południe” jest w naszej szerokości geograficznej kontrowersyjna, poniekąd. Bo oto na Haiti spotykają się białe turystki w średnim wieku romansujące z młodymi chłopcami. Pisanie tutaj seksturystyka jest nie na miejscu, bo spłycamy temat li tylko do pojęcia transakcji. A ten film jest o sprawach o wiele ważniejszych.

Na przykład o kompletnym braku możliwości dla ludzi żyjących tam, którzy traktowani są serio tylko wtedy, kiedy służą. Podają do stołu, sprzątają z niego, ścielą łóżko, czy do niego wchodzą.  Ale to też nie wszystko.

Film jest cichy i bardzo intymny. Spowolniony. Sfrustrowane bohaterki są na wakacjach, ale chcą czegoś więcej. Jedne wiedzą dokładnie, jakie są  granice tego chcenia, inne nie mają o tym pojęcia, bo dopiero odkrywają swoje potrzeby.

Film pokazuje że zarówno te, które znają zasady i te, które je łamią, znajdują się w świecie, którego nie znają. Nic nie zależy od nich. Są jak liście palm, którymi kołysze wiatr. Mogą się poddać, albo... poddać. Bezsilne wobec narastającego dramatu, pomagają mu się jedynie zrealizować.

Możemy obserwować szczerą twarz czarnych niewolniczych służących, którzy myślą swoje, mimo że nigdy tego nie powiedzieli i nie powiedzą. Że nienawidzą białych. I chociaż muszą, albo dlatego że muszą im służyć, muszą też pamiętać tę nienawiść każdego dnia, bo jedynie ona chroni ich przed utratą resztek godności.

W tym plażowo morskim klimacie zagubieni chłopcy-kochankowie, którymi się stali nie wiadomo czy z wyboru, czy z braku innych opcji, są towarem. Można ich ocenić i wybrać odpowiedni egzemplarz. Potem wetknąć w kieszeń parę dolarów czy kupić dżinsy, koszulę, zegarek albo złoty łańcuch.

Bananowy k-raj, z bosymi dziećmi, gdzie policja nadal ma władzę absolutną, a matka chętnie odda córkę, jak zbyt ciężką walizkę komuś, kto ją rozpakuje i nie zniszczy zawartości, zatrważa. A że życie w hotelowych bungalowach różni się od tego w slumsach, nikogo przekonywać nie trzeba.

Granica pomiędzy życiem i śmiercią, ze sceny na scenę, staje się coraz cieńsza. Kamera hipnotycznie przybliża do tego, co nieuchronne. Już wiesz, że nie można uciec.

Iluzja, że można wyruszyć w podróż na kolejne rajskie wyspy, zostaja podszyta przeczuciem, że na szczęśliwe zakończenie nie ma jednak co liczyć.

Po tym, co się tutaj wydarzyło, na pewno nie.

Dla mnie ten film zawiera też pewne ogólne przesłanie, że są rzeczy, których po prostu nie wolno nam robić.