Pokazywanie postów oznaczonych etykietą La Habana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą La Habana. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 marca 2012

7 días en La Habana - 7 dni w Hawanie

Jaki kolor ma Havana, jaki smak i zapach, co jest tam najważniejsze, co jest skarbem, z czego być dumnym, co wybierać.... To pytania, a film? Jaki jest? Najwybitniejsi reżyserzy świata latynoskiego i nie tylko byli w Hawanie w 2011 roku, żeby go stworzyć. Film jest podzielony na siedem epizodów. Energia Hawany jest czymś wyjątkowym, to miasto ma niesamowitą witalność i flow, który sprawia, że cały czas czujesz się jak pod wysokim napięciem. 
------------ 

Benicio del Toro drwi z filmowego embargo USA na Kubie

Z powodu plastyczności i jej uroku, portretowanie Hawany może wydawać się proste. Ale nic z tego. Jeśli ktoś nie jest zadowolony z zawsze poruszanych tematów i stara się wyjść poza estetykę starych amerykańskich samochodów, urok Mulatek i zrujnowane budynki, przeniknąć istotę tego wyjątkowego miasta, nie mówiąc już o jego ludziach, wtedy staje się to większym wyzwaniem. Wyzwaniem nie bez zawrotów głowy. W tych dniach spotyka się w Hawanie siedmiu twórców kina z o rozległym doświadczeniu, z różnych środowisk. Benicio del Toro, który debiutuje jako reżyser w tym zbiorowym projekcie, Francuz Laurent Cantet, Hiszpan Julio Medem, Argentyńczycy Pablo Trapero i Gaspar Noé, Palestyńczyk Elia Suleiman i Kubańczyk Juan Carlos Tabio, jedyny twórca z Wyspy zaproszony do udziału w filmie.
Wisienką na torcie jest serbski aktor i reżyser Emir Kusturica, gwiazda w jednym z siedmiu epizodów (15 minut każdy), w którym występują m.in. Kubańczycy Vladimir Cruz, Daisy Granados, Mirta Ibarra i Jorge Perugorria.
Najwyższej jakości zespół dla zbudowania siedmiu hawańskich historii - jedna na każdy dzień tygodnia. Trzy scenariusze napisane są przez kubańskiego pisarza Leonardo Padurę, również koordynatora wszystkich projektów. Muzyka Descemera Bueno i Kelvisa Ochoy to kolejna z atrakcji filmu Siedem dni w Hawanie, hiszpańsko-francuskiej produkcji Morena Films i Film House - której planowanie rozpoczęło się dwa lata temu i musiało pokonać sporo przeszkód. Nie tylko logistycznych, koordynacji wszystkich planów w tak złożonym projekcie jak ten; także problemów politycznych w przypadku Benecio del Toro, który z powodu ograniczeń embarga USA może tylko realizować „dokumenty”, a nie krótkie nowele, ponieważ nie jest  związany z płatnościami. Del Toro przybywał na wyspę tuzin razy, i został ściągnięty dokładnie do otworzenia  puszki z Siedmioma dniami w Hawanie.
Jego historia, Yuma *, jak nazywa się w slangu na Kubie cudzoziemców, jest oparta na scenariuszu Padury, zaczęła być kręcona w piątek na ruchliwych ulicach dzielnicy Vedado. Oczywiście, to niesamowite wśród przechodniów, aby to zobaczyć, że facet, który gestykulował, krzyczał i biegał w planie filmowym, to słynny aktor z Puerto Rico. „Nie mogłem wybrać lepszego miejsca, aby stanąć za kamerą", powiedział po przybyciu do Hawany. I, jak zapewniają aktorzy pod jego kierunkiem, wspaniale reżyseruje.
Yuma opowiada o przygodach amerykańskiego turysty (Josh Hutcherson), który przybył do Hawany i zatrzymał się w Hotel Nacional. Taksówkarz (Vladimir Cruz) „nagania” go i uczy w ciągu dnia nieoficjalnej Hawany; obaj kończą o świcie na pokazie transwestytów. Szaleństwo. Bohaterem drugiej noweli, Jam Session, napisanej przez Trapero, jest Kusturica. „To o nim samym. Jest to historia o reżyserze, który przyjeżdża odebrać nagrodę na Festiwalu Filmowym w Hawanie; jest w bardzo trudnym emocjonalnie momencie, a jego kierowca staje się jego powiernikiem i chusteczką do ocierania łez. Reżyser na koniec odkrywa, że taksówkarz jest niewiarygodnie utalentowanym muzykiem ..." - mówi Trapero.
Codzienna gazeta pisze, że „film pozwala uczyć się miasta mniej znanego, Hawany B, i realizuje to z różnych perspektyw, jednak zachowuje równowagę pomiędzy malowniczością i głębią, więc nie odczuwa się pocztówki.”
Tabio, który opowiada historię psycholog, robiącej cukierki na sprzedaż,  by przetrwać, i Cantet, który opowiada o przygotowaniach do szalonych urodzin córki Oshun, starali się, aby wyzwanie pt. Siedem dni w Hawanie dobrnęło do pomyślnego zakończenia.

* Yuma to określenie negatywne, do czego niechętnie przyznają się nawet sami Kubańczycy, ale prasa potwierdza, że to słowo w złym guście i dotyczy głównie, jeśli nie wyłącznie, Amerykanów. 
------------ 

7 días en La Habana

Film składa się z siemiu epizodów wyreżyserowanych przez siedmiu reżyserów
----------------
Dzień 1 / Monday / Lunes
El Yuma / Amerykanin 
reż. Benicio del Toro

Teddy Atkins jest młodym amerykańskim turystą, który jedzie do Hawany po raz pierwszy. Jego kierowca, kubański taksówkarz w średnim wieku z wyższym wykształceniem w zakresie inżynierii, zaoferuje mu turystyczną wycieczkę po mieście, która wcale nie będzie tradycyjna.

Występują: Josh Hutcherson, Vladimir Cruz, Daisy Granados, Othello Renzoli



Dzień 2 / Tuesday / Martes
Jam Session
reż. Pablo Trapero

Znany reżyser przybywa na Kubę, aby odebrać nagrodę. W tym samym czasie przeżywa osobisty kryzys emocjonalny, na który znajdzie radę i pomoc od nieoczekiwanego przyjaciela: jego kierowcy, kubańskiego
skromnego, miłego i rodzinnego faceta, który okaże się niesamowitym trębaczem.

Występują: Emir Kusturica, Alexander Abreu


  
Dzień 3 / Wednesday / Miércoles
La Tentación de Cecilia / Kuszenie Cecylii
reż. Julio Medem

Cecylia, kubańska wokalistka, jest rozdarta między przyjęciem oferty hiszpańskiego impresario wyjazdu do Hiszpanii, aby zrobić karierę, lub pozostania w Hawanie ze swoim chłopakiem Jose.

Występują: Daniel Brühl, Melvis Estévez, Leonardo Benitez



Dzień 4 / Thursday / Jueves
Diary of a Beginner / Pamiętnik nowicjusza
reż. Elia Suleiman

Bohaterem jest Palestyńczyk, mający przeprowadzić wywiad z prominentną postacią z Hawany. Włóczy się po Hawanie, czekając na umówione spotkanie. Stopniowo, jego myślenie dla zabicia czasu podczas oczekiwania na spotkanie staje się sprawdzianem jego tożsamości.

Występują: Elia Suleiman, Sebastian Barruso



Dzień 5  / Friday / Viernes
Ritual / Rytuał
reż. Gaspar Noé

Yamilslaidi, atrakcyjna afrokubańska uczennica zostaje zmuszona przez rodziców do poddania się rytuałowi oczyszczania. Rodzice są zdeterminowani, chcą za wszelką cenę uwolnić córkę od „przekleństwa” kobiecej miłości.

Występują: Othello Rensoli, Cristella Herrera, Dunia Matos



Dzień 6 / Saturday / Sabado
Dulce Amargo / Słodka gorycz
reż. Juan Carlos Tabió

Zanurzenie w jednym „normalnym” dniu z życia Mirty: mimo dwóch miejsc pracy, Mirta poświęca się robieniu cukierków w celu zaspokojenia potrzeb swojej rodziny.

Występują: Mirta Ibarra, Jorge Perugorrúa, Melvis Santa Estevez, Beatriz Dorta



Dzień 7 / Sunday - Domingo
La Fuente / Źródło
reż Laurent Cantet

Marta i jej sąsiedzi przygotowują ceremonię dla Oshun, która pojawiła się w snach Marty z prośbą o publiczne obchody na cześć jej imienia ... Tego samego wieczoru!

Występują: Natalia Amore, Othello Rensoli, Alexis Vidal 



Źródło informacji, wszystkich zdjęć i plakatów: http://www.7diasenlahabana.es/

poniedziałek, 14 lutego 2011

Los trenes siempre me dan miedo




Przy calle Arsenal w Havanie znajduje się dworzec centralny  - Estación Central, nieopodal na wolnym powietrzu koczują stare lokomotywy, zaimprowizowane muzeum przypomina o czasach ich świetności i wywołuje smutek, świadomość, że przeszłość jest nie do odzyskania....
Jest 27 lutego 2010. Poznawanie tej części miasta nie jest zbyt przyjemne. Właśnie zaczęło lać. Deszcz jest obrzydliwie zimny, a ja nie wzięłam parasola. Rano usłyszałam, że ma nie padać. Moknę i marznę przyczajona na krawężniku, w pobliżu nie ma nawet gdzie usiąść. Ludzie są zabiegani, zajęci. Dumam więc o przeszłości i zastanawiam się, gdzie się schronić. Wpadam na pomysł, że może na dworcu znajdzie się jakieś miejsce, ale żadnego miejsca nie ma. Godzinę chodzę po sklepie typu todos por un dolar, oglądam chińskie klapki z plastiku i wykałaczki. Wreszcie przestaje padać. Kiedy wychodzę na ulicę i staram się obmyślić drogę powrotu do domu, jeszcze paskudnie siąpi. Ulicami płyną strugi mętnej żółtej wody. Przemykam pod arkadami domów. Dzięki za styl kolonialny i możliwość schronienia się przed deszczem czy słońcem. Większość, których zaskoczyła ulewa, porusza się rikszami, okrytymi z tej okazji folią powiązaną czym popadnie. Biegnę zmoknięta na swój postój w centrum, żeby jak najszybciej złapać taksówkę i znaleźć się w suchym miejscu, zdjąć mokre ciuchy i zrobić drinka. Nawet nie pamiętam, o czym wtedy rozmawiamy. Wiem, że jestem niezadowolona, że oboje jesteśmy niezadowoleni. Wiem, że z tego powodu nawet w domu nie będzie przyjemnie. Za sześć dni spakuję ciuchy i pojadę na lotnisko. Czuję, że mam już dość. Złośliwość pogody przejawia się tym, że kiedy tylko zamykam za sobą drzwi wynajętego mieszkania przy calle San Francisco, wychodzi słońce. Niebo błękitne jak przed dwiema godzinami, ulice momentalnie wysychają. Jest dopiero pierwsza, a ja uwięziona. Mam ochotę wyjść jeszcze na miasto. Siedzenie w tej klitce bez okiem powoduje klaustrofobię. Niestety nie wyjdę. Przecież sama nie mogę.

sobota, 15 stycznia 2011

2010, 18 lutego, Havana, Lawton
kiedy przechodzę przez diez de octubre mijam ludzi takich samych jak ja... w tym sklepie naprzeciwko nie ma prawie nic, ciasteczka, rolady, torciki, obrzydliwe bez smaku, sam cukier i wygląd, nic poza tym, ale ludzie kupują, bo nie ma nic innego, oczywiście za cuc, to sieć sylvain, tiendas especializadas en panes y dulces... hahaha, wchodzimy, oglądamy, wychodzimy. mijamy zielony dom, ten w prawym rogu zdjęcia, gdzie zawsze rano siedzi kwiaciarka i gdzie na rogu łapiemy taksówkę do centro habana...




za zielonym domem skręcamy w lewo w calle san francisco, która nie wygląda imponująco w przeciwieństwie do nazwy. moja calle jest dość szeroka i brudnawa, mimo że wszyscy dbają o wyrzucanie śmieci do pojemników, jakoś tego nie widać. jest odrapana, nierówna, powykrzywiana. numero 3 (w lewo za dziewczyną w koszulce na ramiączkach)




w podwórku mieszkamy obok właścicielki rudawego spaniela, maleńkiej siwej staruszki i wiecznie kłócącego się małżeństwa, którego dzieciak wysiaduje na naszych schodach. casa de miguel jest zadbana i czysta, miguel zmienia pościel i myje podłogę, zapomina jednak o kurzu na meblach, ale to nie problem. mamy małżeńskie łóżko, szafę na ubrania, łazienkę z wszędobylskim grzybem wymalowaną na niebiesko, małą kuchnię, gdzie w aluminiowym garnku gotuję wodę na kawę, działającą lodówkę, telewizor i siebie... w sumie nic dziwnego, że "komfort" bo ta casa nie jest darmowa :) vis a vis numero 3 jest państwowa piekarnia, czasem wieczorem udaje się tam kupić "na lewo" ten lepszy chleb, a trzy domy dalej w głąb ulicy mamy prywatny punkt małej gastronomii i to ratuje mi w havanie życie... ale mój sposób życia tutaj to nie kwestia pieniędzy.
zdjęcia z barrio nie są moje... nie wyjmuję tutaj aparatu, choć teraz myślę, że powinnam i nie bardzo wiem dlaczego tego nie zrobiłam. żałuję.

niedziela, 2 stycznia 2011

Havana

no więc dobrze, nie jestem uzależniona od alkoholu czy narkotyków, seksu, gier komputerowych, hazardu, tylko od miasta, od Niej, zawsze myślę o Niej z dużej litery, zawsze jest ze mną i zawsze płaczę, kiedy ją widzę, kiedy z nią jestem, nie umiem inaczej... zastanawiam się skąd się to wzięło i nie znajduję odpowiedzi, choć uczciwie szukam, zresztą .... po co mi odpowiedź, skoro miłość jest wzajemna