Kubańczyk gotuje obiad przed tym, co pozostało z jego domu po ubiegłorocznym huraganie(materiały budowlane do odbudowy zniszczonych domów Kubańczycy musieli KUPOWAĆ od rządu)
nie rozumiem tego świata
trafiłam na blog, poczytałam i zadałam pytanie - to treść mojego wpisu
witaj galapagos; przypadkiem-nieprzypadkiem trafiłam na twój blog; zauroczył mnie i wzruszył lub wzrusza, bo zamierzam do niego wracać; w moim blogu też widnieje link do GeneracionY; czytam bezustannie i nie mogę się doczekać kolejnych wpisów Yoani; twoje teksty o Kubie, Havanie niezwykłe, ale jakieś przefiltrowane; może przez dzieciństwo i wspomnienia, sny... zbyt piękne... nie pora dyskutować o tym, co jest prawdą; mam swoją wersję; ty tam żyłaś, ja tylko byłam; myślę jednak, że nie odbiera mi to możliwości posiadania własnego punktu widzenia; od ponad roku czytam niemal wyłącznie o Kubie - głównie w internecie, blogach; to jest najbardziej miarodajne źródło - po polsku, angielsku, hiszpańsku; zbieram zdjęcia, informacje - tyle mogę; i myślę, nieustannie myślę przed snem, rano, w pracy, po południu i wieczorem, we śnie - myślę, co mogłabym zrobić dla Kuby; dla Polski już nic zrobić się nie da; nie odbuduję milionów zrujnowanych domów w Havanie czy na prowincji, nie wywołam rewolucji - ona najmniej potrzebna, nie zlikwiduję Castro i nie zamieszam w niczyjej głowie... nie odwołam huraganów, nie założę sieci darmowych restauracji, nie zbuduję szpitali i nie sprowadzę na Kubę wszystkiego co jest potrzebne, nie rozłożę w centrum Havany straganu, z którego niczym Jezus mogłabym wydawać długiej kolejce oczekujących buty, środki czystości, ryż, ubrania, cukierki, długopisy ....................; galapagos, dlaczego piszesz o Kubie jak by była ślicznym cukierkiem na choinkę w złotym papierku? myślałam wczoraj, czy mogłabym żyć w Havanie, czy mogłabym żyć bez prądu, mydła, jedzenia i wody, czy mogłabym żyć w domu bez ścian, albo takim, który może się zawalić w każdej chwili, czy mogłabym wstawać codziennie, kochać, wychowywać dzieci, gdybym nie miała dla nich nic oprócz słów; jak myślisz, mogłabym? a ty byś mogła? pozdrawiam cię z szacunkiem, ale moja Kuba jest inna niż twoja - wczoraj oglądałam film, na którym niemal zagłodzona Kubanka wyjadała jakieś przegniłe resztki z ulicznego piasku, zdjęcia z kubańskiego "szpitala", czy ty je widziałaś? to w końcu, galapagos, jaka jest Kuba?
zrobiło mi się przykro...
i pięknie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz