nie mówi się o niczym innym, tylko o katastrofie prezydenckiej.... kiedy wstałam i włączyłam tv, zobaczyłam na wszystkich kanałach to samo i czarne logotypy tv... żałoba narodowa. jedni mówią o sprzęcie, że zbyt kiepski jak dla prezydenta, inni, jak wałęsa, że był remont za 70 mln złotych albo euro (on nie pamięta), płaczą, modlą się, tłumaczą, że odeszli do "ojca", a inni na ulicy boją się co będzie z polską... ano nic. wszystko będzie jak do tej pory, ludzie pójdą do pracy, ja wyjdę z psem, bo ta czy inna katastrofa nie ma żadnego wpływu na jego funkcje fizjologiczne. zginęło 87 albo 136 osób, dokładnych danych na razie nie ma, w porównaniu z umieralnością w afryce to kropelka z ulewy. ale zginęli ludzie. zawsze w takich przypadkach myślę, czy to ochrona przed jeszcze gorszym losem, jak mawiał vonnegut, gorszym od śmierci, czy to kara za coś, w sensie niezasługiwania na dalsze życie. możliwe, że w przypadku takiego skupiska polityków to drugie. z ciekawości zajrzałam do tzolkina, chciałam znaleźć jakieś wyjaśnienie i dowiedzieć się, co sprawiło, że zwyczajna sobota przejdzie do pamięci mojego kraju i połowy europy jako najstraszliwszy dzień w historii chyba od czasów drugiej wojny i zamieszek w grudniu 80.
jakiś powód być musiał, tego rodzaju rzeczy nie są dla mnie przypadkowe....
aktualizacja - 96
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz