
inskrypcja z "la bodeguita"

z ernesto hemingway w "el floridita" - habana

mojito w "la bodequita" y daiquiri w "el floridita" - habana
od dwóch dni mam fiestę, sączę dla odmiany daiquiri, odłożyłam ulubione mojito z powodu braku świeżej mięty. muszę zadbać, by pojawiła się w skrzyneczce na balkonie jak najszybciej. z powodu braku śmietanki kokosowej nie piję pina colady, nie znoszę udziwniania oryginalnych drinków, to zbrzydza smak, wszystko co :ciekawe" i "oryginalne" w tym zakresie można włożyć w buty, domorosłe pomysły na zamianę syropu cukrowego czy brązowego cukru na grenadynę, albo limonek na cytryny, albo śmietanki kokosowej na mleko skondensowane, cuchną.... nie pochwalam. oryginał to oryginał. nie zapomnę, kiedy "barman" chciał mi kiedyś podać brązową tequilę z solą i cytryną !!! p mało nie spadłam ze stołka przy barze. brrr nieuświadomienie i brak pokory albo zwyczajna głupota. tak, nie stać mnie już na picie kiepskich drinków, utrzymywanie kiepskich znajomości, podtrzymywanie trupich kontaktów z tymi, którzy uznali, że "się" coś znaczy. nie znaczy i już. ale żeby się o tym przekonać, trzeba chcieć. i tym różni się ignorancja od niewiedzy. a smak zycia to jest właśnie daiquiri w "el floridita", nie gdziekolwiek, nie piwo z sokiem.... i tylko to się liczy, bo życie ma wspaniały smak
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz