
kiedyś, gdy myślałam o sobie, częściej pojawiało się w mojej głowie przeczenie i przemyślenie, z kim się nie identyfikuję, teraz coraz częściej zastanawiam się, kim jestem... odpowiedź na to pytanie może zająć całą noc albo zmieścić się w jednym zdaniu. najprościej byłoby powiedzieć: jestem zwykłym człowiekiem z wadami i zaletami, ale to zbyt ogólne. mam ochotę powiedzieć jestem: wymieniając wszystkie niepozytywne ludzkie cechy i to będzie prawda, a potem to samo powtórzyć z pozytywnymi... czasem uśmiecham się przypominając sobie słowa mojego byłego znajomego: uwaga, ja nie jestem do zabawy. czasem mam wrażenie że jestem rośliną wyrwaną z korzeniami ze swojego gruntu i przesadzona na nieprzyjazne podłoże, gdzie doskwierają mi różne braki... brak zrozumienia czy akceptacji... z chęci bycia akceptowaną wyleczyłam się dawno, ale do dziś boli niezrozumienie i to, że w gruncie rzeczy nic nie zależy ode mnie. stanąć na czubku tego, na czubku czego stanąć się nie da, a i tak wszystko toczy się jak chce. więc po co wysiłek, rozwój, nauka, jeśli robię to dla siebie i im bardziej wspinam się po szczeblach, tym większa przepaść dzieli mnie od reszty... samotność potrafi być piękna i straszna, potrafi zachwycać i boleć, bywa wybawieniem i przekleństwem.
codziennie więc gwałci mnie rzeczywistość, a ja oddaję jej następnego dnia kolejnego bękarta.
i na tym polega moje życie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz