czwartek, 7 kwietnia 2011

Na Wewe - Ty też (Kirundi)

W upadającym społeczeństwie, sztuka, jeśli jest autentyczna, musi również odzwierciedlać upadek, i o ile nie chce zatracić swej funkcji społecznej, sztuka musi pokazywać, że świat jest zmienny. I pomagać go zmieniać.
Ernst Fisher
Zawsze zastanawiałam się po co sztuka ma mieć funkcję społeczną? Uważałam, że wystarczy jak "mam ciary" i już. Teraz mnie to nie satysfakcjonuje. Całkowicie, panie Fisher, się z panem zgadzam. Nie interesuje mnie wytwór artystyczny jeśli nie zawiera płaczu, krzyku, wściekłości, wstydu, zrywania paznokci... Może się zestarzałam i potrzebuję większego kopa niż kiedyś, może już nie wystarczają mi tylko kolory i pragnę kształtu; szkieletu, który w miarę wzrastania procesu twórczego zaczynają oplatać mięśnie, który wreszcie pokrywa skóra... To dość dziwaczne, ale skonstatowałam, że nic mi nie idzie w kwestii tworzenia, kiedy nie cierpię... A tak, jak jest dobrze, przestaje mnie pchać do działania, cofam się, spokojnieję, w głowie pusto, buja mną jak na ogromnym morzu kisielu, w którym się nie utopię i którego nie przepłynę... A wtedy zaczynam kląć, przeklinać, wyrzucam z siebie jaszczurki i węże; z sykiem spadają na podłogę i zapełniają mój świat jak w horrorze, rozpuszczają się gdzieś pod podłogą zapładniając mnie impotencją... jak by były zesłane;
I w takich momentach znajduję coś co mną wstrząsa. Hotel Rwanda, Lord of War, Beyond Borders albo Na Wewe...Znowu zaczynam kląć...




Kto jest Hutu, a kto jest Tutsi?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz