jakby to był skarb? tak, cały czas gonię, za czym? za niedoścignionym. nie zależy mi tylko na niej samej, zależy mi na przeżyciu, doznaniu, zasmakowaniu, poczuciu jej wewnątrz, jak by to było światło tysiąca słońc; zanim wszystko zszarzeje, zanim się domknie, zanim zasnę... nie chodzi o wypicie kieliszka wina, chcę mieć całą winnicę, od samego początku, kiedy w ziemi nie ma jeszcze ani jednego nasiona, pielęgnować, sycić oczy zielonymi liśćmi, potem się zatracić w bachanaliach owoców, potem wreszcie odpocząć upijając się winem, zanurzyć się w jego zapachu i smaku; nie wystarczy mi liść, pragnę drzew, nie chcę jednej kropli ale oceanu, nie majowy deszczyk ale gwałtowna burza, jeśli chłód, to taki, od którego wszystko zamarznie, a jeśli ogień to nie płomyk świecy... śmiać się kolcami róż, cierpieć z powodu czerwieni ich płatków, płakać sukniami tancerek flamenco, z miłością wmieszaną w krew, czując w żyłach jej rwący nurt;
ściany pokoju powinny jednak być niebieskie...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz