piątek, 8 kwietnia 2011

Ty

więc marzę o tym, żebyś miał ciało; niezbyt muskularne, raczej smukłe, gładkie. kiedy na ciebie spojrzę, chcę zobaczyć jak światło gubi się w załamaniach ud, pach czy brzucha; będzie dobrze kiedy przywłaszczysz sobie kolor kawy; długo palona ciemnieje z czasem i doprawdy staje się czarna; uszy powinieneś mieć kształtne, średnie, nie małe; martwią mnie małe uszy, mógłbyś mnie nie usłyszeć; szyja niezbyt długa, schodząca łagodnie do pleców, tutaj tatuaż; słońce między łopatkami dodaje ci sił, oznacza, że możesz stać się potężny; ramiona proporcjonalne, w których mnie zmieścisz, pierś nieco umięśniona, tylko tyle, żebym czuła jej opór, możliwe, że leciutko widoczne żebra i małe wgłębienie pod mostkiem; koniecznie; talia szczupła, zwarta, brzuch lekko zapadnięty, kiedy leżysz i można ci się przyglądać bez zwracania uwagi na to, jak długo to trwa; uda nazbyt krępe, nogi długie, w końcu znakomicie biegasz; łydki i kostki szlachetnie szczupłe; stopy zbyt jasne od spodu, palce godne najczulszych pieszczot; oczy; oczy musisz mieć migdałowe, proporcjonalne, z nieco wschodnią powieką, wpływem mieszania ras; w przeciwieństwie do ust; te zaś miej najpiękniejsze; półotwarte w oddechu, szeptach i pragnieniu wypowiedzenia tylko jednego słowa: jeszcze; górna warga nieco większa i grubsza od dolnej, jakby wydęta w dziecinnym grymasie; usta nieregularne, na które patrząc mogłabym wyobrazić sobie dreszcz pocałunków czy perwersji; skłonne i skłaniające, umieszczone w twojej twarzy tylko z jednego powodu,  żebym mogla przyłożyć do nich swoje i trwać tak bez oddechu albo oddychając tobą; pośladki zwarte z zagłębieniami po bokach; powinnam,  przylegając do nich ciasno i idealnie jak kamień do kamienia, pływać bezpiecznie po tych oceanach, o których nikt nie słyszał albo uchylając rąbka tajemnicy nurkować jak poszukiwacz skarbów w szczelinach i jaskiniach; dłonie o palcach długich i delikatnych, nie takie jak dłonie dzieci, inne; łagodnie przebiegające po klawiszach, żeby wydobyć z instrumentu nieznane brzmienie czy drażniące napięte struny do momentu pęknięcia; chwytliwe, wirtuozerskie, nie dające zasnąć; rozdzierające; pępek nieco wypukły, skarbiec propozycji ukrytych przejść i ścieżek, z których nic nie sprowadzi mnie na inne drogi; kompas twojego ciała do drzewa życia; penis prosty i gładki; afrykański wojownik z ksiąg podróżniczych; dumny zdobywca i zdobywany, którego siła tkwi w przebudzeniu; protoplasta tajemnych inicjacji, trochę zbyt bolesny z powodu rozmiaru, ale łagodnie perswadujący, by zrealizować uzurpatorskie zamierzenia; władca niewybieralny, samozwańczy dyplomata łagodnych posunięć i gwałtownych taktycznych zmian; nos szerszy niż wskazują na to inne dane, prosty; chrapy tylko trochę rozdęte, możliwe, że oczekujące nowych zapachów, doznań z nieznanych obszarów, przygotowany na wszelkie poznanie; kiedy sie śmiejesz, wiele obiecujący; 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz