
Instalacja elektryczna, Delhi. Fot. Krzysztof Łoziński
obiad z filozoficznego punktu widzenia jest jakąkolwiek żywnością, która pozwala nam na zaspokojenie głodu, aby uwolnić nasze myśli - nie mogę uwierzyć, że to napisałam, że wpadłam na ten trop. zresztą to chyba nic dziwnego skoro ostatnio rozmawiam wyłącznie o obiadach... na kubie
całkiem zręczne i nawet prawdziwe, trochę przewrotne, idea się zgadza, ale przez cały dzień chciałam pisać tylko o tym, dlaczego jestem ustawicznie zmęczona, permanentnie niczym nie zainteresowana, przykurczona w myślach i w plecach, zdechła, wypluta, żadna.... nie wiem. jestem też czegoś pozbawiona....
i chciałam spytać, może ktoś wie: dlaczego szczęście mają tylko zimne suki? i nie chodzi mi o psie zwłoki rodzaju żeńskiego.
i gdzie kupić walizkę za niezbyt wiele pieniędzy, niekoniecznie odjechaną ale wytrzymałą co najmniej jak ja na trudy podróży, gdzie zdobyć canona eosa, skąd wziąć inne drobiazgi
odp. 1 - trzeba wlec się do te-go miejsca na te, którego nie lubię
odp. 2 - nigdzie albo w sklepie (nie wchodzi w grę, nie ma kasy)
odp. 3 - z ross-mana
no to już wiem wszystko, ale w dalszym ciągu jestem w chinach (na kubie mówi się w ten sposób, gdy nie wiesz, co się dzieje i nie masz pojęcia jak działać)
przysłowie kubańskie: pan bóg ściska, jednak nie dusi... (to jest część ogólnie dostępna) dalej brzmi: ... ale i nie puszcza - dios aprieta pero no ahoga, pero no suelta
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz